Wszystko i nic :)

kooniczyno, prawda, bledem jest mowic na Wielka Brytanie Anglia, bo przeciez
Wlk Brytania to wyspa SKLADAJACA sie z Angli , Szkocji, Ilandi i Walii. z
reszta, Tobie teog mowic nie musze, ale masz racje, ze wiele ludzi sie myli na
tym. ja chce wyjechac do WLK Brytani, konkretnie do Angli:-) nienorku,
gramatyka niemiecka jest chyba trudniejsza od angielskiej, jest duzo wiecej
zasad, tak mi sie wydaje. nie wiem dokladnie, bo nigdy sie do niemieckiego
zbytnio nie przykladam:-) z reszta cale szesc lat walkuje mozna powiedziec to
samo i nzma tylko da czasy, wiec nie mnie to oceniac. w kazdym razie wszystkie
jezyki sie przydadza w zyciu:-) a ja musze sie dzis nauczyc tego glupiego
opowiadania na konkurs krasomowczy...wogole nie mam natchnienia, moja dusza
artysty nie moze pacowac pod przymusem:P a jednak musi w tym momencie... z
przyjemnoscia oddalabym sie tlumaczeniu ksiazki,a tu prosze...jak ja niecierpie
nauczycieli!!!!!!!!!!! wie ktos gdzie mozna znalezc drabinke na British Open?
bylam na worldsnooker.com, ale tamta drabinka jest jakas dziwna... musze sie
przygotowac na natepny turniej, ale z tej drabinki nic odczytac normalnego nie
moge.
u mnie pogoda piekna, wiatr wieje, decz kropi, jest zimno...cudownie! tylko
mogloby mozniej wiac. moja ukochana pora roku... hm, troszeczke sie rozpisalam.
lece poprawiac bledy w wirszu, a potem sie uczyc tego powiadania. pa:-)

 

madrzy ludzie pomozcie

Cześć Leila. napisze ci coś.
Poznałam go, gdy jego dziewczyna była zagranicą (zwiazek ich padł po pól roku
bycia ze mną). Poprostu mój ideał z wyglądu i charakteru. Byliśmy ze sobą dwa i
pół roku szczęśliwi (mama mówia że mnie na rękach nosi). Bylo to samo co u
ciebie: przytulanie, oddanie, miłość. Myślałam że lepiej być nie może. A jednak
gdy zaczął mówić o zaręczynach coś mnie tknęło zaczęłam sie dusić, myślalam o
znajomych, imprezach (on był domatorem) itd. Wtedy pojawił się w moim życiu On.
coś mnie do niego ciągneło. Niby rozmowa (razem studiowaliśmy), jakieś
opowiadania o sobie a jednak. Rzuciłam swojego chłopaka po 2 i pól roku związku
tuż przed zaręczynami (przepłakałam 2 tygodnie), ale nie żałuje. A ten On? Jest
moim mężem od 6 lat mamy 5 - cio letnią córkę, uważam że jest najlepszym mężem
jakiego mogłam sobie wymarzyć, kocham go całym sercem. I wiesz co czasami
jeszcze czuję motylki w brzuchu :). Może warto zaryzykować, jeżeli ci jest
przeznaczony to wcześniej czy później traficie na siebie tak juz jest w życiu.

Refleksje faceta 47 letniego

Do widzenia Kocie Bury!
Cieszę się, ze poznałam Twoją historię. Rację ma Woman-in -love, że przeglądamy
się w niej jak w lusterku i oceniamy podług swego życia. Bardzo chciałabym, zeby
niektóre elementy z Twojej historii sprawdziły się w moim życiu. pisałam już, że
po pierwszej części opowiadania przez cały dzień miałam dobry humor. Bo ja
jestem zdradzaną żoną od której odszedł mąż. Odszedł, wrócił i bardzo się stara,
a ja jestem bardzo zimna i z rezerwą. Dodam, że ma wybór: kochanka ciągle
wydzwania i na niego czeka a on jest ze mną. Tylko ze mną, bo dzieci założyły
swoje rodziny, mieszkamy sami. Każde z nas jest niezależne finansowo, nie jestem
typem żony- służącej i usługiwaczki, do zdrady nasze małżeństwo uważałam za
udane. Jednym zdaniem Kocie Bury, dałeś mi swym listem nadzieję, że on może mnie
jeszcze po prostu kochać i za samą tą nadzieję Ci dziękuję!!!

Do przyjaciół Izraela

A mam takie pytanie...
Co sklania Cie do opowiadania sie po jakiejkolwiek stronie tego konfliktu?
Dlaczego ignorujesz fakt, ze obie strony sa pod wplywem wzajemnej nienawisci?
Gdyby Palestynczycy mieli czolgi i rakiety to pewnie by ich uzyli bez ogladania
sie na konsekwencje.

Jezus kiedys powiedzial "Milujcie waszych nieprzyjaciol!" i "Zlo dobrem
zwyciezaj". Jak widac warto czasami sie zastanowic nad jego slowami. Nic sie
nie uzyska mszczeniem sie i nienawiscia. Trudno sie prowadzi negocjacje, gdzie
stanowiskiem kazdej ze stron jest postulat, zeby druga (strona) przestala
istniec.

Dodatowo sprawe utrudnia fakt, ze Izrael co by nie mowic, byl i jest narodem
wybranym. Czesto popelnial najgorsze rzeczy i odchodzil od Boga, ale obietnice
boze sa niezmienne. Jezeli Bog powiedzial, ze bedzie "Blogoslawic
blogoslawiacym im i przeklinac, przeklinajacych ich" to tak bedzie. Czesto
narod ten cierpial za swoje grzechy (np. niewola Babilonska, okupacja Rzymska
etc.), ale zawsze, narod ktory byl narzedziem gniewu Bozego w rezultacie mial
przerabane. Zgodnie zreszta z np. z V Moj 32,35 (razem z kontekstem!). Zreszta
ani Babilonczykow ani Rzymian nie ma dzisiaj wsrod nas.
Tak przy okazji to w zyciu nie widzialem szczesliwego antysemity. Czy Ty jestes
szczesliwy?

Opowiadanie sie zreszta po jakiejkolwiek stronie tego konfliktu to oddanie
siebie w niewole nienawisci. Sluszalem o masowych nawroceniach na
chrzescijanstwo wsrod Palestynczykow. Jesli tak, to jest to jedyna nadzieja na
bezkrwawe rozwiazanie tego konfliktu. Zasada "no violence" praktykowana np.
przez Martina Lutra Kinga, skuteczniej kruszy mury niz bomby w autobusach.

Pozdrawiam

 

Kobiety! Czemu tak robicie?

Nieodpisywanie na smsy, nie odbieranie telefonu daje JASNO do
zrozumienia, że z tego nici. Owszem, nie pochwalam takiego
zachowania.Natomiast jest ono bardzo wymowne.
Nie można osaczać danej osoby, wymagać od niej opowiadania się po 1-
2 spotkaniach. Bo może w jej życiu coś dzieje się ważnego? Coś
kończy, coś zaczyna? I tu jest jeszcze kwestia cierpliwości. Piszę
jednego smsa do x. Nie odpisuje? Trudno. Nie piszę drugiego i
trzeciego. Trzeba mieć też szacunek do sameg/samej siebie.
Co do kończenia długich związków to zwyczajny brak odwagi a potem
szacunku. Bo przyznać się do siebie samej, że zmarnowałam temu
facetowi 5 lat, zwodziłam go, że skrzywdziłam nie jest proste.Albo
wiesz znalazłam fajniejszego a Ty jesteś już byle jaki... A gdzie
jeszcze to głośno powiedzieć?
Na koniec zaznaczam, że określam się jasno. A brak okresleń jest
czasowy gdy nie rozpoznam jeszcze sprawy. Nie mam zwyczaju zwodzić i
potrzeby adoracji kogoś kto mnie nie interesuje.

Komunizm Broadwayu i Hollywoodu...

Tematy 'społeczne' w powieści, filmie, teatrze...
Potentaci dorobili się swych majątków dzięki sprzedaży popękanej stali, butów z
kartonowymi zelówkami i materiałów bawełnianych sprzedawanych jako jedwabne.
Przekupywali senatorów i gubernatorów, sędziów i policję. Oszukiwali swoich
klientów i ich pracowników. Wszystko było stosunkowo proste.

Nigdy nie przyszło na myśl tym autorom, że ich opowiadania pośrednio zakładają,
że większość ludzi jest idiotami, których każdy przestępca może łatwo oszukać.
Wyżej wspomniana, jako przykład sztuczka z "napompowanymi" krowami jest
najprostszą i najstarszą metodą oszukiwania. Trudno jest uwierzyć, żeby
istnieli, w jakiejkolwiek części świata, tak głupi rzeźnicy - nabywcy bydła,
aby się w powyższy sposób dali nabierać. Takie opowiadania są przesadnym
liczeniem na naiwność czytelnika. Tak samo ma się rzecz z innymi podobnymi
bajkami.

Według autorów "postępowych" kapitalista jest w prywatnym życiu często
barbarzyńcą, hazardzistą i pijakiem. Dni spędza na torach wyścigowych, wieczory
w nocnych klubach, a noce z kochankami. Według tego co Marks i Engels podają w
Manifeście Komunistycznym, to ci "burżuje", nie dość, że mają do swojej
dyspozycji córki swych proletariuszy, nie mówiąc o zwykłych prostytutkach, to
jeszcze największą przyjemność znajdują w uwodzeniu żon jedni drugim. W ten
sposób amerykański biznesmen jest przedstawiany w znacznej części literatury i
filmów amerykańskich.

Ludwig von Mises,
"Mentalność antykapitalistyczna"

INFORMACJE O REZYSERII I MONTAZU WIDEO

Po prostu - praktyka
Tomku!
pozwolę sobie zacytowac mistrza Wajdę: "Reżyseria to sztuka opowiadania
historyjek za pomocą obrazków, poparta kwalifikacjami zawodowego kaprala".
Można się zapisać na studia państwowe albo prywatne, są też na ten temat mądre
książki (raczej po angielsku) ale nie ma innej drogi jak oglądanie filmów -
zarówno wybitnych jak i amatorskich, kręcenie własnych i montowanie tychże,
zbieranie krytyki i pochwał, surfowanie po filmowych stronach sieci. Jeśli
postanowisz robić w życiu tylko to, około roku 2015 powinieneś dojść do
niejakiej wprawy, potwierdzonej przez festiwalowe nagrody i wyróżnienia. Jeśli
nie uda ci się przez te 10 lat - będziesz musiał zająć się w życiu czymś innym.

Sitarzysta

boniedydy napisała:

> Nie publikuj tych opowiadań tu.
> One nie mają nic do dyksusji. Może załóż sobie
> jakąś prywatną strone www z opowiadaniami
> i daj tu linka raczej.
>
Przyłaczam sie do prosby. Opowiadania niezwykle interesujace: niebanalna tresc
ubogacona pieknym jezykiem ale sa oen off-topic. Prawde mowiac to osobiscie
wole opowiadania z puenta i dlatego Kaczki Dziwaczki nic nie przebije w moim
prywatnym rankingu. Najgorsza rzecz jaka sie morze w zyciu przydarzyc to
skonczyc w buraczkach. Samsarycznych ;-))

jw

Uwaga, uwaga!

Latwo powiedziec, jeszcze chyba nigdy w zyciu niczego nie napisalam, no kiedys
przepisalam opowiadania z gazety i dalam je do przeczytania chlopakowi,ktoremu
chcialam zaimponowac nie najlepiej wyszlo, gdyz opowiadania byly jeszcze
nizszych lotow niz gazeta, z ktorej to wyciagnelam, ksiaze po przeczytaniu
uznal ze milczenie w tym wypadku jest zlotem. Drugi raz napisalam nowele na
kursie o literaturze i nauczycielka powiedziala ze na pewno zdobylam bym
uznanie na polce z romansami w supermarkecie . Pewnie kiedys sprobuje ale
najpierw musze poukladac sobie mysli, czasami mam wspanialy pomysl ale objawia
sie on zawsze w najmniej odpowiednim momencie, jak siedze w kibelku, albo
powinnam uczyc sie na jaki test i inne mniej przyjazne pisaniu sytuacje, a
zanim znajde czas na wylanie tego myslotoku zapominam ci chcialam napisac. A
jak jest u was, piszecie czy raczej trzymacie sie tej drugiej strony?

Do wszystkich piszących!

Mnie ten Duch chyba ominął bo weny nie czuje. tylko pare razy w zyciu cos mi
sie naprawde dobrze pisało. ostatni pisałam na chemii cos takiego o ławkach
jako środku przekazu. może zamieszcze, tylko znajde i poprawie. narazie jestem
oniesmielona bardzo waszą twórczością i nie mam czasu.
Z opowiadania o duchu będę się uczyc geografii

Ciekawa oferta

Ciekawa oferta
Od zaprzyjaźnionej osoby otrzymałam tę oto wiadomość:
"Tolerancja
To program zajęć kulturalnych, które mają na celu przybliżenie dzieciom
kultury afrykańskiej. Zajęcia prowadzone są przez Afrykanów i obejmują m.in.
opowiadania o Afryce, obyczajach tam panujących, życiu dzieci w Afryce, kursy
tańca i zabawy afrykańskie. W programie wykorzystuje się slajdy oraz taśmy
wideo. Program składa się z pięciu 45-minutowych zajęć o zróżnicowanym
charakterze."
Wysłałam maila i czekam na więcej informacji. Myślę, że zainteresują one mamy.

link do strony
www.amulety.pl/usługi.php

Cosmorodzinka... :-)

ulalka napisała:

> wo_bi napisał:
>
> > malen_a napisała:
> >
> > > a byla tu jakis czas temu rozpoczeta historia o kobitce jadacej pocia
> giem,
> >
> > > potem byly krasnoludki, potem troche dreszczyku, a potem szybko znikn
> ela z
> >
> > > ekranu i trzeba by jej poszukac :-)
> >
> > No to w wolnej chwili poszukam i poczytam Wasza radosna tworczosc przez
> wielki
> > TFU... ;)))
>
> Ty siem tu nie nabijaj..moze Twoje talenta WYKORZYSTAMY :P

Moje talenta???? Hmm A to jakie ja mam talenty do pisania opowiadan. :))) Ale
ja sie nie smieje... :))) W zyciu nie napisalbym nawet krociutkiego
opowiadania. :))

Cosmorodzinka... :-)

wo_bi napisał:

> >
> > Ty siem tu nie nabijaj..moze Twoje talenta WYKORZYSTAMY :P
>
> Moje talenta???? Hmm A to jakie ja mam talenty do pisania opowiadan. :)))
Ale
> ja sie nie smieje... :))) W zyciu nie napisalbym nawet krociutkiego
> opowiadania. :))

moze masz inne talenta do WYKORZYSTANIA? ;))

Kompleks zmarnowanej młodości.

przyjmujemy z zalożenia jakiś właśnie "model"
jak ma wyglądać życie żeby było "sensowne". A życie to życie, nasze schematy to
zresztą tylko jego fragment. "Szalona, szczęśliwa młodość" to beznadziejny
banał, zazwyczaj zreszta konfabulacja i dyrdymały. W życiu mamy gościa
poświęcającego życie dla innych ale i misie których rajcuje gwałcenie i
mordowanie dziewczynek (albo i niemowlaków, jak to było ostatnio gdzieś w
Polsce). Znakomita większość rzeczy na tym swiecie nie pasuje do "godnych
zazdrości modeli". Lot na Księżyc i bomba na Hiroszimę. Czy obrazy mają byc
malowane tylko na żółto? Czy w czasie depresji, wstydu, samobiczowania,
cierpienia, braku sił nie żyłeś? Żyłeś, do granic wytrzymałości. Według Ciebie
to żyłeś nawet zbyt intensywnie. Stracony czas? Można sobie dowolnie oceniać.Z
pewnego punktu widzenia tak a z innego nie. Sens czy bezsens, po co się
spierać? W jednych kulturach psychicznie chorych czczono za zdolność
wychodzenia poza rzeczywistość, w innych, nam bliższych zakuwano ich w
łańcuchy. Nie ma co tak się przejmować jakąś "ekonomią" i "stratami". Stracona
młodość odbije się? To będzie full kolor! Stary zrzędzący zgred to czysty
Dickens i Opowieść Wigilijna w najciekawszych fragmentach! Co do opowiadania
dzieciom, to przypomniał mi się dowcip: "...i wtedy otoczyło mnie w lesie ze
dwadzieścia wilków! -Ale dziadku, w zeszłym roku mówiłeś, że było ich pięć! -No
tak...bo wtedy byłeś jeszcze za młody żeby poznac całą tę straszliwą prawdę!"

Wyszkowski: ujawnienie akt to wyzwolenie upokor...

nie musiał...
"Zbigniew Kruszyński urodził się w Radomiu w 1957 r. Studiował polonistykę i
romanistykę we Wrocławiu. W latach 80. zaangażowany był w działalność
podziemną "Solidarności", za co aresztowano go w stanie wojennym. Od roku 1984
przebywa w Szwecji, gdzie pracuje jako językoznawca. W swej pierwszej powieści
Schwedenkräuter (Kraków, 1995) Kruszyński opisał doświadczenie emigracji.
Książkę tę można odczytywać w szerszym kontekście egzystencjalnym jako tekst o
alienacji, doświadczeniu samotności i trudnościach w kontakcie z otoczeniem. W
Szkicach historycznych (Bydgoszcz, 1996) pisarz zawarł obrazy z czasów
wcześniejszych, z lat 70. i 80. Przedstawił w nich historię ludzi
zaangażowanych w działalność przeciwko władzom komunistycznym, dla których
upadek PRL i legalizacja "Solidarności" oznaczały nie tylko przemiany
polityczne, ale przyniosły także zmiany w życiu prywatnym. Opowiadania Na
lądach i morzach (Warszawa, 1999) przynoszą obrazy bardziej współczesne. Autor
prezentuje bohaterów, którzy zmagają się ze zmienioną rzeczywistością
społeczną, ekonomiczną i polityczną nowej, demokratycznej Polski po 1989 r.
Język w tej prozie poddawany jest nieustannym przekształceniom. Polega to
głównie na rozbijaniu znaczeń związków frazeologicznych, stosowaniu gier
słownych i wynajdowaniu paradoksów językowych. Książki Kruszyńskiego
przetłumaczono na kilka języków, m.in. na niemiecki oraz szwedzki"

szukam polonisty, który mi coś wytłumaczy

Na nowej maturze ustnej z polskiego mam taki temat:

Znaczenie nadziei w życiu człowieka. Oceń różne uzasadnienia tej
wartości w wybranych utworach literackich.

Co trzeba z tym zrobić?
jakie książki do opisu będą najlepsze? (Wiem, żę "inny
świat", "opowiadania Borowskiego", jakie jeszcze?)

No i ogólnie co sądzisz o tym temacie, moim zdaniem jest dobry,
dosyć ambitny, tylko ja zawsze potrzebuję kogoś, kto mnie
nakieruje na najistotniejszy problem.

Jakie kino: raczej amerykańskie, czy europejskie??

Zdecydowanie wolę kino europejskie, te filmy mają w sobie to coś. Zmuszają do
myślenia, do zastanowienia się nad sobą, nad życiem, jakie prowadzimy.
Oczywiście nie wszystkie, ale dużo z nich. Lubię ten klimat
niewysokonakładowych produkcji. Podoba mi się też ta europejska umiejętność
opowiadania o zwykłych ludziach i ich niby to zwykłym życiu w sposób niezwykły.
tak więc dystrybutorzy -dajcie nam więcej kina europejskiego!

Stracone szanse, niewykorzystane okazje

Stracone szanse, niewykorzystane okazje
Ostatnio coraz częściej zastanawiam się nad tym ile fajnych okazji,
ile ciekawych szans straciłem w swoim życiu przez fobie społeczną.
Mimo, że już kończę udaną psychoterapię i rzeczywiście moje życie
wygląda zupełnie inaczej, to jednak panuje w nim pustka. Doskwiera
mi bardzo poczucie osamotnienia. Kiedy słysze opowiadania moich
znajomych o ciekawych doświadczeniach, przeżyciach, przyjaźniach
często czuje sie gorszy od nich.
Ja w mojej fobii byłem "zamrożony". Nie dążyłem do żadnych ciekawych
doświadczeń, nie rozwijałem w sobie zainteresowań, nie wychodziłem
do ludzi. Istniałem - to chyba najlepsze słowo opisujące ten stan
bytowania.
Dziś mam osiemnaście lat - teoretycznie to jeszcze nie koniec życia,
a wręcz odwrotnie. Jednak ja czuje, że już jest za późno dla mnie.
Bardzo mnie boli gdy myśle o tych wszystkich okazjach jakie dawało
mi życie, jestem uboższy o mase doświadczeń, przeżyć. Fobia
towarzyszyła mi od 10-12 roku życia, była ze mną w okresie kiedy
człowiek uczy sie tworzyć relacje, rozwija swoje pasje,
zainteresowania, tworzy swoją tożsamość.

Nigdy nie nauczyłem się grać w piłkę nożną - z powodu lęku, nie
spotykałem się z luźmi, nie zawierałem znajomości, nie poznawałem
innych... tych przykładów można by mnożyć w nieskończoność. Nie
robiłem tych wszystkich rzeczy, które się robi z innymi ludźmi.
Czuję z tego powodu żal i smutek :(
A co Wam zabrała fobia? Co wam ukradła, czego was pozbawiła w życiu?

Kuratorium: uczniów trzeba wyrzucić ze szkoły

Wyrzucic ze szkoly? Uwazam, ze dzieci nie mozna tak dotkliwie
karac. CO najwyzej pogrozic paluszkiem, albo pieluszki zmienic
z pampersow na tetrowe, zeby wolniej wsiakalo, ale za nic w
zyciu wyrzucic ze szkoly!!!
A tak powaznie, to od stwierdzen co trzeba zrobic dzieciom, to
sa czytelnicy Gazety. Urzad jakim jest kuratorium nie jest od
opowiadania tego co nalezy zrobic, tylko od tego, zeby to
zrobic. Jesli nie robi tego co mowi, to znaczy, ze nadaje sie
do zlikwidowania. A ww. tzw. mlodzieza, to powinna sie zajac
policja i prokuratura, a nie kuratorium.

"Kasarnia powodem dramatu" - część III

"Kasarnia powodem dramatu" - część III
Witam serdecznie
Zapraszam do zapoznania się z trzecią częścią, fascynującego opowiadania
"Kasarnia powodem dramatu" o życiu codziennym mieszkańców wsi Smereczne w
czasach drugiej wojny światowej.

www.beskid-niski.pl/index.php?pos=/lemkowie/wspomnienia/kasarnia2

Pozdrawiam
Bartłomiej Wadas
gg 4636245

www.beskid-niski.pl

"Sercu bliski
Beskid Niski"

Ale cudo !

Tahiti
Przyjaciółka mojej mamy, opowiadała o wizycie w Tahiti. Otóż, w latach '70
została zaproszona do tego osobliwego miejsca przez przyjaciół, być może nawet
przez Pana Gałązkę.

Z jej opowiadania wyłaniał się dom-miejsce niezwykłe, dokładnie tak, jak
napisano w JnŚ, przywodzące na myśl dzieła Gaudiego, wewnątrz posadzono ją w
rattanowym fotelu (rattan - lata '70!!).
Kierowane ciekawością i barwnymi opowieściami o miejscu, pojechałyśmy z siostrą
zobaczyć tę namiastkę Barcelony nad Wisłą.
Chym.. to co zastałyśmy, być może ze względu na upływ czasu, a może ze względu
na fakt, że już kilka pięknych rzeczy w życiu widziałyśmy ..zdecydowanie
rozczarowało nas. Budynek był opustoszały, wyglądał jak ambitna wizja
domorosłego artysty. Może poszczególne elementy domu nadal są ciekawe, ale
całość nie tworzy dzieła.

My byłyśmy w tym przedziwnym miejscu na początku lat '90, ale służę opisem
(przynajmniej w przybliżeniu):
Jadąc z Józefowa do Otwocka ulicą Nadwiślańską, chwilę przed skrętem do Ośrodka
Drogowców, który jest po lewej stronie, należy skręcić w prawo, czyli w stronę
Wisły i to są te okolice.

Co jest najważniejsze w twoim życiu??????

Co jest najważniejsze w twoim życiu??????
Cześć
czy ktoś ma moze gotowe opowiadanie na ten temat?
albo jak nie opowiadania to jakies urywki???
Lub na inne tematy takie jak
Czy wyszla/edlbys za kolorowego?
Jakie duze miasto w europie podoba ci sie i dlaczego?????
Co zmienił/abys w polskim systemie szkolnictwa???
Z giory dzięki.
B.potrzebuje tych opowiadan.

777 zł + zwrot za neostradę to żart :D

Co to znaczy "zostawić was samych" ???? WRRRRRRRRRR
Ty Gadaczu nie denerwuj poważnie znerwicowanej kobiety !!!!!

A w ogóle..... to tak się staraliśmy ! Takie piękne opowiadania !
Pierwszy raz w życiu podobają mi się moje teksty !
A tu ani słowa pochwały. Eeeeeeech ((

Zmruż oczy

Do dzis najlepszy film jaki w zyciu widzialem
Dla mnie najpiekniejszy i najmadrzejszy film jaki w zyciu widzialem.
Zachwycajacy warsztatowo.sposobem opowiadania,teza.Skonczony.
Pasujacy wszystkimi elementami do siebie.Wolny od agresji,czy raczej cieplo
drwiacy z agresji.Taki w ktorym teza nie uzasadnia fabuly a fabula tezy.
Olsnil mnie.
Teraz nastepne i poprzednie filmy jakie ogladam/ogladalem mierze miarka "Oczu
zmruzonych".
Moze to kwestia wieku.Powinien byc od lat 42?

Jesli rezyser ma jakies buty do wypastowania to tu publicznie zobowiazuje sie
ze mu to zrobie.Preferowalbym sandalki ale buty do jazdy konnej w ostatecznosci
tez moga byc.
m.

Czy przyjażnicie się z biedniejszymi/bogatszymi

Niestety przepaść finansowa staje się z czasem tak duża, że kontynuowanie
przyjaźni staję się kłopotliwe dla obu stron. Trudno opowiadać bezrobotnej
koleżance, że się leci na weekend do Paryża. Jednocześnie trudno unikać
opowiadania o swoim życiu żeby kogoś nie urazić.

Bardzo rzadko udaje się dojsć do porozumienia i utrzymać przyjaźń.

wszystko dla dobra dziecka?!

Widzisz...
... to juz z samego opowiadania jest bardzo trudne... Matka starająca się
wynagrodzić dziecku wszystkie byłe i nie byłe krzywdy i chroniąca dziecko przed
wszystkim co go może i nie ma szans spotkać... To smutne, z punktu widzenia tej
matki, ale i dziecka, które wzrasta we wzmacnianym poczuciu, że wszystko jej
sie w życiu należy, bo... jest chora (?), sierota (?)...
A co na to jej starsza córka? Czy też tak samo była kochana, dopieszczana,
chroniona...? Czy ona nie widzi co się dzieje, czy na równi z matką przyczynia
się do wzrastania małej w poczuciu, że jest księżniczką...
A może my źle wyrokujemy? Może tak ukochana i dopieszczona córka oddaje swojej
matce miłość ze zdwojoną siła? Może jest wzorową córką, siostrą, uczennicą,
koleżanką... Może jest na tyle dobrym i dzieckiem, że poprostu sparwianie jej
przyjemności jest tylko zadośćuczynieniem dla jej anielskości...?

kto pomoże w Katowicach

Dołączam się do prośby. Jeśli ktoś ma namiar na sprawdzonego psychologa w
Katowicach lub okolicy, to bardzo poproszę. Odwlekałam ten moment jak tylko
mogłam, bo nic mnie bardziej nie przeraża i zniechęca niż konieczność
opowiadania o sobie i swoim życiu obcej osobie (poważnie, jestem dużo lepsza w
słuchaniu niż mówieniu :-)), ale wiem już, że sama sobie niestety nie poradzę.
Dzieki z góry!

Coś o Indianach dla 6-latka.

Znaleźliśmy coś takiego i mój synek jest zadowolony. Są to opowiadania o dwóch chłopcach mieszkakających w wiosce indiańskiej, o ich życiu, przygodach. Proste, a jednocześnie odpowiadające ciekawości 5-6 latka. Są też zadania dla dzieci - labirynt, szukanie szczegółów itp. Nie podobało mi się tylko wspomniane bractwo krwi, ale to była tylko wzmianka.

www.badet.pl/go/_info/?id=24888

Zapomniane książki dla dzieci

Nie dam rady przeczytac wszystkich odpowiedzi, ale to moja mini lista przebojow
lat szczeniecych:
Adam Bahdaj- kapelusz za 100 tysiecy (fajnie napisana, bawilam sie potem w
malego detektywa:)
Alina Korta- jak polknelam zabe (jeszcze raz na 100 lat do niej zagladam zeby
sie posmiac, cudowna)
Hanna Ożógowska- tajemnica zielonej pieczeci (w luzny sposob pisze o szkole, bez
zadecia, choc oś ksiazki to oczywiscie sama tajemnica)
Kazimierz Debnicki, Krystyna Salaburska- nieprzetarty szlak (4 opowiadania,
takie prostujace, pokazuja wazne wartosci w zyciu)
Maria Stengert- tropem tajemnicy (o drzewie genealogicznym rodziny dwojki bohaterow)
Janina Zającówna- moj wielki dzien (przeczytane w podstawowce, to chyba moja
pierwsza wazna ksiazka w zyciu, bo napisana dla mlodych czytelniow, ale pokazala
mi ze swiat niekoniecznie jest kraina miodem i mlekiem plynaca...ze w zyciu bywa
trudno, naprawde trudno).

Wszytskie pozycje posiadam, to beda pozniej ksiazki moich dzieci:)

Zapomniane książki dla dzieci

Kawko:-)) szukam ksiązki...
Kawko, dostałam link na innym forum - może Ty mi pomożesz, bo podobno wiesz
wszystko:-)))
Szukam książki z mojego dzieciństwa, chciałabym poczytac ją teraz mojemu
synkowi:)

Autorką jest kobieta, chyba Rosjanka - opowiada o sobie jako o dziewczynce i o
swoich zwierzętavh z dzieciństwa: psach, kotach, osiółku chyba też...
Opowiadania (każde o innym pupilu domowym) dzieją się w Ałma Acie (albo innej
stolicy którejś z azjatyckich b. rep. radz.). Historyjki były oczywiście
również o codziennym życiu, o zabawach, przygodach, dzieciach...
Wydana chyba w poł. w lat 80-tych (?'86), czytałam ją jako ?8-12 latka.

Może ktos może mi pomóc, bo te 'zwierzaczkowe' historie były naprawdę ciepło
opowiedziane, a mój synek fascynuje się zwierzaczkami:-)))
Dziękuję z góry!

Zapomniane książki dla dzieci

Dzieciaki i zwierzaki
Rok temu samboraga napisala do Kawki:
Szukam książki z mojego dzieciństwa, chciałabym poczytac ją teraz mojemu
synkowi:)

Autorką jest kobieta, chyba Rosjanka - opowiada o sobie jako o dziewczynce i o
swoich zwierzętavh z dzieciństwa: psach, kotach, osiółku chyba też...
Opowiadania (każde o innym pupilu domowym) dzieją się w Ałma Acie (albo innej
stolicy którejś z azjatyckich b. rep. radz.). Historyjki były oczywiście
również o codziennym życiu, o zabawach, przygodach, dzieciach...
Wydana chyba w poł. w lat 80-tych (?'86), czytałam ją jako ?8-12 latka.

Może ktos może mi pomóc, bo te 'zwierzaczkowe' historie były naprawdę ciepło
opowiedziane, a mój synek fascynuje się zwierzaczkami:-)))

Ta ksiażka to „Dzieciaki i zwierzaki” Olgi Pierowskiej. Wszystko się zgadza -
jest Ałma Ata i następujące rozdziały:
Diana i Tomczyk
Miszka
Iszka i Miłka
Waśka
Francik
Czubary

ksiazki dobre na poprawienie nastroju.......

Polecam:
Ktoś wspomniał już o Davidzie Lodge`u moim zdaniem trafny wybór - dorzucę
jeszcze tytuły: "Zamiana", "Mały światek" i "Fajna robota" to taka trylogia z
jednej strony zabawna z drugiej obyczajowa - fajnie się czyta
(odradzam "Kinomanów" tegoż). Ostatnio jestem pod wielkim wrażeniem książek
Roberta Rankina. Można przy nich naprawdę się odprężyć.Tytuły: "Księga prawd
ostatecznych", "Poszukiwacze zaginionego parkingu" i "Wielkie przedstawienie
zza świata". Jeśli lubisz Musierowicz to i pewnie spodobają Ci się powieści
Grocholi. Podkreślam - powieści ("Nigdy w życiu", "Serce na temblaku"), bo
opowiadania np. "Przegryźć dżdżownicę" są raczej dołujące. Aha i jeszcze z
klasyki polecam "Ciotkę Julie i skrybę" Vargasa Llosy. Tyle mi się narazie
przypomniało :-)

ZOFIA CHĄDZYŃSKA...

ZOFIA CHĄDZYŃSKA...
Ciekawy arykuł o znanej tłumaczce w Wysokich Obcasach:
www2.gazeta.pl/obcasy/1,25364,1672248.html
Dla niezorientowanych, tłumaczce Cortázara, Márqueza, Borgesa,
Donoso...

Rok temu w Tygodniku Powszechny ukazał sie też arytkuł
jubileuszowy (90 lat!), jej poświęcony:
www.tygodnik.com.pl/numer/274810/kubik.html
W obu artykułach wzmiankowana jest kwestia przyjaźni tłumaczki
z pisarzem-lekarzem Jean`em Reverzy, który zachęcił ją do pisania.
I wpomina się, że przetłumaczyła jego dwie ksiązki, „Odejście” i
„Plac trwogi”, które ukazały się po 1981, ale "przeszły bez echa".
Ukazały się one w Wydawnictwie Literackim, i ( czytałem to bardzo dawno temu),
to była dobra literatura, chociaż przygnebiająca. jedna z tych książeczek,
(chyba "Plac trwogi") miała okładkę monochromatycznie... czarną! Aż strach
było to do ręki wziąść.Aha - Był też numer Literatury na Świecie, 7/79, w
poświęcony Jean`owi Reverzy. Zdaje się, że była tam korespondencja autora
z Panią Chądzyńską.
Moze warto byłoby wzowić te ksiązki, a nie pisać tylko, ze "przeszły bez
echa"?

Kiedyś słyszałem w radio wywiad z Panią Zofią, i jej osobowość oraz sposób
opowiadania o sobie i swoim życiu był nie do zapomnienia.

Szukałem na sieci informacji tym co własciwie jeszcze przetłumaczyła,
(podobno ponad 50 ksiązek) ale nie znalazłem

Pozdr.
Nu!

ZOFIA CHĄDZYŃSKA...


> Rok temu w Tygodniku Powszechny ukazał sie też arytkuł
> jubileuszowy (90 lat!), jej poświęcony:
Właśnie sobie drukuję ten arykuł, z przyjemnością przeczytam!

> Kiedyś słyszałem w radio wywiad z Panią Zofią, i jej osobowość oraz sposób
> opowiadania o sobie i swoim życiu był nie do zapomnienia.
Ja czytałam kiedyś wywiad z Nią chyba w "Wyborczej", też byłam pod wrażeniem
Jej osobowości.
>
> Szukałem na sieci informacji tym co własciwie jeszcze przetłumaczyła,
> (podobno ponad 50 ksiązek) ale nie znalazłem
Ja mam w domu trzy książki Cortazara w Jej tłumaczeniu, pewnie większość z tych
50 książęk to literatura iberoamerykańska?
Mam wrażenie, że czytałam jakąś Jej książkę w dzieciństwie, ale nie mogę sobie
przypomnieć, co to było. Czy pisała tylko dla młodzieży?

Amos Oz - Nie mów noc

Dzięki, zapamiętam! Przypomniałeś mi Ozowe "Aż do śmierci" i "To samo morze".
Czytałeś? "Aż do śmierci" to dwa dłuższe opowiadania: postępujące szaleństwo na
przykładzie niewielkiej, prywatnej wyprawy krzyżowej i samotność starzejącego
się izraelskiego społecznika-aktywisty. "To samo morze" to poetycka, oniryczna
powieść przeplatająca losy, wątki, sytuacje, wspomnienia, twarze zmarłych,
przeszłość i teraźniejszość... jak w marzeniu sennym, czyli życiu. Tłumaczenie
na polski niestety tragiczne, może warto sięgnąć wydanie w innym języku?

Aha, jeszcze było "Dotknij wiatru, dotknij wody"... :)

Pozdrawiam, Luki

Tu będę zamieszczał swoja twórczość.

Naprawde bardzo podoba mi się twoja twórczość. Każda twoja opowieść kryje w
sobie drugie dno, można ją interpretować na bardzo wiele sposobów. Dzieki
opowiadaniu numer 6 wreszcie zrozumiałem co tak naprawde liczy się w życiu.
Najbardziej podobają mi się opowiadania z Lindą w roli głównej. Pogadaj z
telewizją, moża uda się z tego zrobić jakąś fajną telenowele, albo sitcom. Była
kiedyś taka piosenka o malarzu nieszczęśliwym który chciał coś namalować, lecz
zawsze z pod pędzla wychodził mu słoń. Zastanawiam się czy oczywiste nawiązanie
do tego wiersza było zamierzone, czy przypadkowe. Z niecierpliwością czekam na
następne próbki twojej twórczości. Nie przejmuj się gdy czasem wyjdzie ci coś
gorzej i broń boże nie rób przerwy twórczej, bo najważniejsza jest praktyka. I
jeszcze taka rada od twórcy dla twórcy: najlepsza wena przychodzi po wypiciu
butelki wina(polecam Sofie, białą, wytrawną, bo dobra i tania) - przynajmniej
tak jest w moim przypadku. Hejka

Josef Škvorecký & & #35 8211; Fajny Sezon

ksiazka jest prawdopodobnie dostepna tylko w bibliotekach, nie widzialam jej w
zadnych antykwariacie. z tego co pamietam, to jedyne wydanie Tchorzy z
komentarzem Witolda Nawrockiego i tlumaczeniu Ewy Witwickiej pochodzi z 1970r.
w Tchorzach bynajmniej nie ma nie poprawnych tresci. uwaza sie te ksiazke za
jedno z kluczowych dziel czeskiej literatury II pol. XXw.
moze jednak nastanie moda na Skovreckiego i zostanie wznowiona. po polsku
mozesz przeczytac jeszcze m.in.: Powrót porucznika Borówki, Przypadki
niefortunnego saksofonisty tenorowego(rodzaj autobiografii), Dwa morderstwa w
moim dwoistym życiu i Historia Kukulki. Opowiadania.

SZUKAM

SZUKAM
Miłe mole książkowe :)

Od dłuższego czasu szukam bezskutecznie następujących ksiażek :
Na allegro - nie ma, a moja okolica nie obfituje w antykwariaty :(

Moir, Jessel : Zbrodnia rodzi się w umyśle
O' Hanlon : Stopem po terapii krótkoterminowej
Douglas : Mindhunter
Leyton : Jedyny, który pozostał przy życiu oraz Polowanie na ludzi
Britton : Profil mordercy
Brett Doris : Opowiadania dla Twojego dziecka

Prosze o kontakt osoby, które mogłyby sprzedać mi w/w książki.
Będę dozgonnie wdzięczna.

Josef Skvorecky

moj tata i ja:)
mamy niestety tylko Fajny sezon i Dwa moredrstwa w moim zyciu - i fragmrny saksofonisty z jazz forum. Zeby cenic to wystarczy, ale za malo, zeby ise coiesyc, a w toruniu nic wiecej nie widzialam.
Jak lubicie czytac Czechow, to z mniej znanych polecam opowiadania Oty Pavla, sa naprawde super. pozdr

Powieść - czy ma jeszcze sens?

hmm - koniec powieści..wszystko już było...? No niby tak, ale być może tylko
koniec powieści jako pewnego typu wyrazu, bo na pewno nie koniec epickich
narracji, które mają się jak najlepiej tyle, że przetransponowane na inne
media.Ludzie nadal złaknieni są pięknie opowiedzianych kłamstw o życiu,
narysowanych z rozmachem realiów, czy bohaterów z którymi łatwo się
zidentyfikować - wystarczy sprawdzić rankingi topowych filmów, by bez trudu to
zauważyć, wystarczy spojrzeć w serialowe rankingi oglądalności, by stwierdzić,
że dominującym gatunkiem są telenowele, w których drugi człon nazwy nie wziął
się przecież z nikąd, a które w swych chwytach fabularnych nie wykraczają poza
XIX/XX wieczną powieść atrakcji, z jej nagłymi zwrotami akcji, fałszywymi
rozpoznaniami czy romantycznymi perypetiami bohaterów. I być może tu tkwi
przyczynek do kryzysu powieśći jako formy opowiadania - film zajmuje max. 3
godziny, odcinek telenoweli średnio 45 minut - czas, który możemy sobie
poświęcić na oderwanie od rzeczywistości staje się po prostu coraz krótszy i
niewielu ludzi stać na to by poświęcić kilkadziesiąt godzin, by poznać
chociażby najwymyślniejszą z pięknych historii. Można oczywiście nad tym
ubolewać, ale niczego to nie zmieni. Zawsze będą ci, którzy opowieśći wolą w
formie "Piguł" - połknąć, odlecieć na ściśle określony czas i wrócić do "życia"
oraz ci, którym nie szkoda poświęcać większości swojego czasu na poznawanie
dogłębne coraz to nowych światów lęgnących się w pisarskich głowach.
Pozdrowienia:)

Co można przeczytac będąc w gimnazjum??

Modne dziś jest krytykowanie Sienkiewicza za jego stereotypowość
(bezsprzeczną), ale faktem jest także (co zauważył nawet Gombrowicz), że to
jeden z niewielu polskich "wielkich" (a laureatami Nobla nie zostaje byle kto),
po których sięga się dla przyjemności, nie z przymusu. Jeśli jeszcze nie
przeczytałaś "Trylogii", "Krzyżaków", "W pustyni i w puszczy", "Quo vadis" -
nadrób to natychmiast! Z literatury fantasy: koniecznie "Opowieści z
Narni", "Władcę pierścieni". Raczej nie "Wiedźmina" (mnie wynudził
niemożliwie). Z literatury popularnej -Christie (najlepiej "I nie było już
nikogo", "Śmierć na Nilu", "Morderstwo to nic trudnego", "Morderstwo w Orient
Expressie", "Tajemniczą historię w Styles"). Z literatury poważnej?
Koniecznie "Katedrę Marii Panny w Paryżu" Wiktora Hugo (znaną z postaci
Quasimodo -"Dzwonnika z Notre-Dame"), "Zbrodnię i karę" Dostojewskiego
(najlepsza książka, jaką przeczytałem w całym swoim życiu), "Mistrza i
Małgorzatę" Bułhakowa, "Rok 1984" i "Folwark zwierzęcy" Orwella, "Don Kichota"
Cervantesa, "Imię róży" Eco, "Dżumę" Camusa, "Opowiadania"
Borowskiego, "Ferdydurke", "Pornografię" i "Kosmos" Gombrowicza -zdecydowanie
nie "Trans -Atlantyk" (jest beznadziejny), "Balladynę" Słowackiego. I całego
Szekspira. "Skąpca" i "Świętoszka" Moliera. No i Cunninghama ("Godziny" i "Dom
na krańcu świata").

Najlepsza książka jaką czytaliście.

Alchemik to plagiat
Oryginał alchemika znajduje się w baśni tysiaca i jednej nocy, ale tego Coelho
raczej nie doczytal, - mysle, ze ukradl pomysl z opowiadania Borgesa, ktory
napisal je na podstawie jednej z basni (on w przeciwienstwie do Coelho we
wstepie pisze skad wzial pomysl). Cala tworczosc Coelho to smutny symbol
naszych czasow - sukces odniesiony w wyniku bezczelnego plagiatu a potem
kolejne ksiazki zawierajace juz tylko madrosci rodem z poradnika "kazdy by
zrozumial". Nie mailbym nic przeciwko Alchemikowi, gdyby Coelho napisal, ze to
nie jego pomysl, a tak - mierzi mnie jego obecnosc w zyciu literackim

Wasz prywatny kanon książek

książki, do któych najczęściej wracam, które może nie tyle mnie odmieniły, ale wręcz utwierdziły w sobie, książki, z których chciałabym wyrosnąć, bo za długo już w nich tkwie...

"Szklany klosz" Sylvii Plath
"Wilk stepowy" Hermanna Hessego
"Opowiadania z Doliny Muminków" Tove Janson
"Sto lat samotności" Gabriela Garcia Marqueza
"Nieznośna lekkość bytu" Milana Kundery

książki, które mną wstrząsnęły, z takich czy innych względów...

"Valis" i inne książki Philipa Kindreda Dicka
"Piknik na skraju drogi" Borysa i Arkadija Strugackich
"Opowiadania" Cortazara
"Jesień w Pekinie" Borisa Viana
"Opowiadania galicyjskie" Andrzeja Stasiuka
"Gra na wielu bębenkach" Olgi Tokarczuk
"Gnój" Wojciecha Kuczoka

i pewnie wiele wiele innych, które mi nie przyszły do głowy akurat w tym momencie, ale są stale obecne w moim życiu.

Olga Tokarczuk - nudziarstwo dla głupich bab

To, że ktos nie daje rady przeczytać jakiejs ksiązki, oznacza tylko, że ten
ktoś nie daje rady. Nie oznacza, że książka jest zła, głupia, jakaś tak
jeszcze. Oznacza JEDYNIE, że dany czytelnik jej nie trawi. To wszystko.

Nie wiem, co lubi Sylwek, ale Tokarczuk może mu sie nie podobać. Natomiast
okreslanie prozy tak INTELIGENTNEJ jak proza Tokarczuk mianem "nudziarstwo dla
głupich bab" świadczy, niestety , tylko o Sylwku i jego wyrobieniu literackim
(lub jego braku). I o jego stosunku do kobiet, oczywiście, bo niby dlaczego
nie "dla głupich facetów"? Literatura jest dobra lub zła, a nie babska lub
męska. Tematyka może być kobieca, ale nie literatura, Sylwku.

Moim zdanie, "Prawiek" to książka o życiu, jego przepływaniu i odwiecznych,
niezmiennych problemach ludzi. Niezaleznych od czasów, w jakich przyszło im
żyć. To piękna książka, prawdziwie magiczna, choć wiem, ze nie do każdego
przemówi jej balladowy język. O tym samym jest "Podróż ludzi księgi" - o
odwiecznym, archetypowym wręcz poszukiwaniu szczęścia. Najczęściej nie tam ,
gdzie aktualnie jesteśmy. Ale dążenie do poszukiwania jest też niezmienne,
niezależnie od czasów, od wieku, od epoki. I jaką piękną polszczyzną pisze pani
Tokarczuk!!

Sylwkowi podaję do wiadomości, że Cortazar pisząc "W nocy twarza ku niebu" tez
nie był pierwszy. Takich wolt i połwolt mozna znależć w literaturze multum,
jeno trzeba czytać ;-) Fakt, opowiadania Tokarczuk są - moim zdaniem - nieco
słabsze.

Dziwi mnie, że nikt na tym forum nie wziął w obronę Olgi Tokarczuk.

wejdźcie i pomóżcie w napisaniu wspólnego opowiada

Nie wiem czy jestem w stanie czytac odprężające opowiadania, kiedy jestem w
żalobie po naszym tak pięknie się zapowiadającym eposie o Paulinie, ktory
został tak po prostu przerwany przez ostrą krytykę;( ale w zasadzie ja wszystko
chętnie czytam, więc bardzo poprosze o jakies opowiadanie - ale takie
najlepsze. A czy nie zechcesz wybrać jakiegoś opowiadanka dla wszystkich
narratorów, żebysmy sobie poczytali zbiorowo? Jak nie zechcesz, to ja się
odezwę, ale zachęcam do debiutu publicznego.

A teraz ja w obronie naszego opowiadania lub raczej idei opowiadania. To jest
właśnie ciekawe, że każdy wymyśla coś kompletnie w innej stylistyce. Jedni są
rozmiłowani w barokowym słownictwie i zdaniach zdobionych niczym ornamenty, a
inni lubią romanse i wartką akcję. A jeszcze inni starają się być ironiczni lub
po prostu zepsuć opowiadanie, ale nie można ich zignorować, tylko trzeba
dopisać ciąg dalszy. Takie sa reguły, przynajmniej ja tak myślę. I mi się to
podoba, bo już mnie znudziły historie, ktore mozna po przeczytaniu okreslić
jednym ze słów kluczy - romans, kryminał, akcja i hit sezonu:powieść o życiu,
czyli o wszystkim. Bylam ciekawa, czy jest możliwe inne rozwiąznie. Niestety,
chyba się tego nie dowiem:( A niektore pomysły były naprawde fajne. I
zaskakujące. Wcale nie trzeba talentu i lekkiego pióra, bo urok można tez
znaleźć gdzie indziej. Ja go znalazlam:)

Sztuka Życia

Sztuka Życia
W grudniu 2002 r. oraz w marcu 2003 r. zapraszałam wszystkich chętnych do
współpracy nad książką "Sztuka życia" (tytuł roboczy). Udział we współpracy
nad książką to napisanie eseju, opowiadania czy innych form pisarskich
prezentujących poglądy i doświadczenie w radzeniu sobie z trudnościami,
możliwościami i osiągnięciami w życiu. To miejsce do podzielenia się
doświadczeniami w kierowaniu własnym życiem, czy tez obserwacjami nad tym,
jak czynią to inni. Nie ma to być podręcznik "jak żyć" lecz wspólna opowieść
o życiu. Każdy może ujmować to inaczej i inne temu nadawać formy literackie.
Jest to próba dzielenia się ludzi sobie dotąd nieznanych wiedzą o życiu.
Każdy współautor książki ma na swoje dzieło 20-30 stron tekstu. Wspólnie
ustalimy ogólną formułę książki. Zwrócimy się do wybranego wydawcy.
Już na mój apel odpowiedziało 9 osób, 2 osoby dostarczyły swoje teksty.
Szukamy ewentualnie jeszcze współautorów i nowych propozycji. Może być bardzo
poważnie i refleksyjnie, może być z humorem i "z nerwem".
Chciałabym do końca października zebrać całość gotowych materiałów, by poddać
je redakcji.
Czekam na materiały i nowe zgłoszenia. Żadnych ograniczeń wieku, zawodu,
wykształcenia ani form literackich!
Do spotkania w internetowym świecie.
Kontakt ze mną:
e-mail: sztukazycia@gazeta.pl
www.naszemedia.com.pl/sztukazycia/

lub pozainternetowy: Poste Restante, UP Filarecka 32, Warszawa
Antonina Gurycka

HOMOFOB - PRZYMUSOWO LECZYĆ CZY IZOLOWAĆ

Gość portalu: gungan napisał(a):

> 1) Rozumiem ze czynisz z tego temat tabu

nie, nie czynię tabu, tyle, że trudno się rozmawia na ten temat z kimś, kto w
temacie nie jest, a uważa, że więcej wie o naszym życiu ode mnie, który w końcu
jestem 100% gejem...

> 2) Caly post odnosi sie do opowiadania ktore mi sie nie podobalo i chyba mam
do
>
> tego prawo.

Masz, ale komentować można rzeczowo, z kulturą, powiedzieć, dlaczego się nie
podobało, wskazać konkretne przyczyny, a nie rzucić parę słów nasyconych
negatywnie i uważać to za dobry komentarz...

> 3) Nie komentowalem twojego zycia i nie ocenialem go.

Komentujesz życie nas jako grupy... i je oceniasz... i to wystarczy - może
lepiej popatrz na hetero i na to, jak wasze życie jest różnorodne... uwierz -
nasz również takie jest...

> 4) Chyba jestes przewrazliwiony...a to juz nie moja sprawa i nie na mnie sie
> wyzywaj

Nie ja zacząłem... a jeżeli chodzi o twoje sprawy, to może lepiej załóż, że
twój stosunek do homo jest twoją własną sprawą i nie ma co go upubliczniać, co?
Bo trudno z kimś z nastawieniem raz "to nie moja sprawa" a raz "to moja sprawa"
dyskutować...

nocne koszmary

Przytulać, pocieszać, zabierać do łóżka. Nic na to nie poradzisz, niktóre typy
tak mają i co któryś rok w swoim życiu miewają koszmary. Wtedy łażą po nocy,
zapalają światła... Moja córka ma takie napady co pare lat, trwa to miesiąc, dwa
i znów spokój na dłużej. Pamiętam właśnie w zerówce, czytałam im wtedy Harry
Pottera cz.1 na głos. Od tej pory, nie wzięła do ręki żadnej innej części. Teraz
stary koń z niej, ale nagle boi się Golumna (z Władcy Pierścieni) i też przez
dwa tygodnie nie mogłam sobie z nią poradzić. Myślę, że te postacie, to tylko
jakiś pretekst, bo w między czasie ogląda mnóstwo okropieństw ( łącznie ze Starą
Baśnią obowiązkowo w dzień nauczyciela!) i ją nie rusza. Córka ma na pewno
lepszą wyobraźnie, łatwiej wymyśla jakieś opowiadania, bajki do szkoły, ale też
łatwiej daje sie ponieść wyobraźni. (a śpi przy lampce-czujce do dziś -11lat)

Maria Kaczyńska zaskakuje urlopujących Polaków

Przeciez to oczywisty chwyt propagandowy te "niezapowiedziane" wizyty czy tez
odwiedziny Pano prezydentowej. Jako zona prezydenta podlega scisle okreslonemu
portokolowi, takze w jej nieoficjalnym zyciu. Nie moze wiec pojawic sie
znienacka, bez uprzedniej zapowiedzi i solidnego sprawdzenia obiektu przez
odpowiednie sluzby NIGDZIE!!! Takie opowiadania o "niezapowiedzianych" wizytach
rzadzacych zawsze sa nieprawda, gdyz nie pozwalaja na to podstawowe przepisy i
instrukcjie dotyczace ochrony przedstawicieli wladz.

???

Jonka, ja nie odpowiem Ci bezposrednio, jak masz ze swoja kolezanka rozmawiac,
ale przedstawie Ci moja sytuacje. U mnie po wyjezdzie z Polski urwaly sie w
ciagu ostatnich lat prawie wszystkie kontakty z bylymi kolezankami (oprocz
jednej - z takim samym problemem!). Przede wszystkim dlatego, ze nie za bardzo
potrafie rozmawiac z osobami, ktorych nie interesuje moja praca, moje i meza
zainteresowania, zawodowe osiagniecia w badz co badz znacznie utrudnionej
pozycji imigranta, za to roztrzasaja dosc wnikliwie, czy ja nie mam dzieci, bo
nie chce ("taka wygodna") lub nie moge ("na pewno usuwala ciaze"). Jako ostatni
przyklad podam spotkanie w moim rodzinnym miescie pare miesiecy temu dosc
bliskiej kolezanki z liceum, pierwszy raz po bardzo dlugim czasie. Ona z dwojka
slicznych dzieci, lekko nadasana, ze mi sie tak dobrze wiedzie (w jej pojeciu),
zeszlo na dzieci i ... od razu rozjasnila sie i wyraznie odzyskala humor. Moja
mama, ktora byla ze mna stwierdzila pozniej, ze kolezanka nie mogla powstrzymac
satysfakcji, tak jakby mi w zyciu wszystko sie udawalo i brak dzieci to
rodzaj "rownowagi w naturze", a przeciez jest odwrotnie, zawsze o wszystko
ciezko i dlugo walczylam.
Mysle, ze nie powinnas narzucac sie swojej kolezance, mozesz wyciagnac do niej
przyslowiowa reke, pokazac, ze jestes i myslisz o niej, ale nie rob nic na
sile, a juz na pewno nie opowiadaj jej historii o zagrozonym zdrowiu Twojego
nowonarodzonego dziecka... Takie opowiadania wcale nie pocieszaja, uwierz mi.

Jak powiedzieć teściom o niepłodność??

ja nie uwazam, zeby bylo koniecznoscia opowiadania teswciom o swoich problemach
zdrowotnych. oczywiscie jesli ktos chce - to i sasiadom moze powiedziec, ale
sam fakt, ze oni sa tesciami nie wymusza moim zdaniem obowiazku powiedzenia o
tym.

uwazam, ze rodzice i tesciowe sa bardzo nietaktowni zadajac takie osobiste
pytania, kiedy bedzie wnuk a poza tym mocno bezmyslni, no bo wlasnie jednak z
ewentualnosci nie posiadania dziecka moze byc klopot z jego poczeciem. w kazdym
razie ja sobie postanowilam, ze jak kiedys bede miala dziecko, to w zyciu nie
bede go tak nagabywac i marzylabym o sytuacji, zeby kontakty miedzy nami byly
tak przyjacielskie, zeby samo mi chcialo o tym powiedziec.

ja osobiscie z tesciami mam kiepski kontakt, wiec tu akurat nie ma mowy o
takich rozmowach, ale z rodzicami mam b.dobry kontakt i tu tez nie ma mowy -
nie jestem osoba wylewna i nie mam zamiary opowiadac o swoich i meza problemach
zdrowotnych, tak samo jak nie uzewnetrznialabym sie na temat hemoroidow czy
wrzodkow na zoladku.

Wasze opowiadania

Wasze opowiadania
Witam wszystkich czytających to forum!
Ledwo co wspomniałem że świetnie piszecie, a już dotarły do mnie prywatnie
emilki że piszecie opowiadania! + co? WASZE OPOWIADANIA!!! Hurra! Ale
dlaczego ich tu nie widzę?????? Powiecie, że forum o ogrodach to nie
najlepsze miejsce? Co wy, przecież ogrody to życie, a o czym opowiadają wasze
historie - o życiu. To nie szkodzi że nasze otoczenie nie zawsze zrobił
ogrodnik z wrażliwy i zdolny, ale to przecież tak jest w życiu!
Piszcie, piszcie! Jeśli z jakiś powodów nie chcecie się ujawniać to wyślijcie
je na mój adres, a ja zamieszczę je pod wymyślonym pseudonimem lub po prostu
tak zwanym numerem polowym. Ale dajcie możliwość przeczytania waszych
opowieści innym. Z opowiadaniem jest tak jak z obrazem, co wart byłby Bosch
gdyby jego obrazy zalegały piwnice? Dajcie poprzeżywać innym. I od razu mowię
to nie żaden konkurs i nic tu nie będziemy oceniać. Jak po kilku dniach nic
nie będzie to zmieszczę własne opowiadanie – dla zachęty.
Pozdrawiam wszystkich,
Jurek
Nie lenić się i do piór!

tematy trudne - do CJ

uprzejmie zapowiadam ,ze nie pierdole o oficerach SB,nie demonizuj.Co prawda to
prawda.Zrodla powazne nie wspominaja o jakiejs wyjatkowej sklonnosci tychze w
kierunku sadyzmu ,lub znecania sie psychicznego lub fizycznego.Nie mylic z
oficerami UB lat powojennych.najwiecej maja do opowiadania tacy ,ktorzy w zyciu
nie mieli nic z tym wspolnego.mowiac brytalnie ,nie jestem pewien by "
kombatanctwo" Krana uwiecznione bylo w archiwach IPN.juz nie raz pisalem ,ze
net ma to do siebie ,ze mozna nie tylko byc informatykiem ale nawet weteranem
rewolucji w Chile i kto mi to udowodni ,ze nie.

tematy trudne - do CJ

don2 napisał:

> uprzejmie zapowiadam ,ze nie pierdole o oficerach SB,nie demonizuj.Co prawda
to
>
> prawda.Zrodla powazne nie wspominaja o jakiejs wyjatkowej sklonnosci tychze w
> kierunku sadyzmu ,lub znecania sie psychicznego lub fizycznego.Nie mylic z
> oficerami UB lat powojennych.najwiecej maja do opowiadania tacy ,ktorzy w
zyciu
>
> nie mieli nic z tym wspolnego.mowiac brytalnie ,nie jestem pewien by "
> kombatanctwo" Krana uwiecznione bylo w archiwach IPN.juz nie raz pisalem ,ze
> net ma to do siebie ,ze mozna nie tylko byc informatykiem ale nawet weteranem
> rewolucji w Chile i kto mi to udowodni ,ze nie.

Ja na pewno nie jestem uwieczniona nigdzie oprocz Genewy i Paris. Zreszta nie
chce mi sie sprawdzac.
Ale z opowiesci z pierwszej reki wiem zarowno o tym jak wygladalo UB jak i SB.

UB jakie bylo kazdy z grubsza wie.

SB znecalo sie zarowno fizycznie i psychicznie. Zaznaczam , ze nie nade mna bo
ja tylko sprzatalam.

Poza tym zaznaczam ze jestem wybitnym informatykiem , ktora jest weteranem
walki rewolucyjnej w Am. Lat. a oprocz tego eteryczna blondynka i demonem sexu
posiadajacym kilkanascie jezykow w stopniu znakomitym.

Dzieki Ci o Swiety Necie ze moge tu stworzyc swoj wymarzony obraz ! K.

Czego zazdroscicie Polakom za granica?

Weze i pajaki ;-)
Ja o tych wezach i pajakach tak dla kolorytu... mieszkam w Syd od 10 lat, nigdy
nie widzialam weza ani jadowitego pajaka (poza ZOO). Moj syn, ktory duzo lazi
na rajdy, widzial jadowitego pajaka moze ze dwa razy. Zreszta ugryzienia takich
pajakow mimo ze bolesne, nie zagrazaja zyciu natychmiast - trwa kilka godzin do
dnia zanim objawy sie rozwina w pelni.

Mam wrazenie ze opowiadania o straszliwej faunie australijskiej maja za zadanie
glownie odstraszac kandydatow na potencjalnych osiedlencow w tym pieknym i
ciagle nie zatloczonym kraju. ;-D

Pozdrawiam
Luiza-w-Ogrodzie

cv pisac o hobby czy nie??

Oczywiście, że pisz.
Obecnie w gąszczu CV być może Twój potencjalny szef wybierze Ciebie tylko
dlatego, że Jego i Twoje zainteresowania pokryją się lub chociaż zaprosi Ciebie
na rozmowę kwalifikacyjną a nie kogoś innego. Ja jak byłbym pracodawcą tak bym
zrobił. A nie puste miejsce jak u mojego byłego szefa, który musiałby
wpisać: "koszenie kasy, zimny alkohol, ew. młódka do łóżka etc."
Myślę, że nikomu jeszcze wpisanie hobby nie zaszkodziło.
Można mieć jedynie smutne doświadczenia z pracy z takimi "nienormalnymi" którzy
słysząc np. opowieści o fajnej wycieczce bądź na rowerze czy na koniu etc.
patrzą na Ciebie (mnie) jak na debila, który robi w weekend czy w wakacje coś
więcej niż patrzy w TV i pije piwko.
Pamiętam sytuacje z mojej byłej pracy, gdzie następcą 1-go mojego szefa został
człowiek "aktywny" w życiu w różnych formach Hobby. Pamietam, jak co tydzień
każdy z zespołu przy porannej kawie miał opowiedzieć co robił ciekawego w
weekend(5-10 minut opowiadania). Wyobraźcie sobie jaka dla niektórych była
to "męczarnia" sklecenie kilku ciekawych zdań. Podobno niektórzy nie spali z
niedz. na pon. wymyślając nocą opowieści o swojej "aktywności"..

Chodze na psychoterapie, wolno mi.

To co opisujesz to jakieś totalne niezrozumienie istoty psychoterapii, żadna
psychoterapia przecież nie ma na celu sprowokowania bezrozumnej agresji w
stosunku do innych osób i z tym chyba nikt nie zamierza polemizować.
Zastanawia mnie natomiast dlaczego uważasz, za przejaw czegoś złego
opowiadania o przeżyciach z dzieciństwa, nawet drastycznych, przecież dana
osoba była wtedy dzieckiem i z reguły nie miała wpływu na daną sytuację w
swoim życiu. Takie otwarcie niejednokrotnie pomaga zmierzyć się z poczuciem
bezradności, wstydu, lęku itp. Jeżeli ci to przeszkadza, to przerwij taką
rozmowę, mówiąc np. że nie masz ochoty tego słuchać.

ksiązka

plath
ivek napisał:

> iwan_w napisał:
>
> > Ale Sylvia Plath skończyła samobójstwem?
>
> Ale ja polecam jej ksiazke a nie biografie.
> Czy Andrzej S. nie mogl pisac dobrych porad o wychowaniu dzieci skoro
> trawestujac jego kumpla Wojciecha E. nosil w sobie demona?

Pewnie, że mógł. Tak samo jak Schopenhauer będąc skrajnym egoistą w życiu
prywatnym mógł nauczać innych o sile współczucia.
Odczytujesz z mojego postu więcej, niż napisałem. Opowiadań Sylvii Plath nie
znam i nie wiem, czy są w nich zawarte "dobre rady", tyle, że kilka dni temu
czytałem o jej twórczości poetyckiej coś w rodzaju: radość silnie podszyta
klimatem depresyjnym.

O czym są jej opowiadania?

ksiązka

iwan_w napisał:

> Pewnie, że mógł. Tak samo jak Schopenhauer będąc skrajnym egoistą w życiu
> prywatnym mógł nauczać innych o sile współczucia.

Nie czytałem. Chociaż z erystyką mam często do czynienia, więc powinienem.

>Opowiadań Sylvii Plath nie
> znam i nie wiem, czy są w nich zawarte "dobre rady", tyle, że kilka dni temu
> czytałem o jej twórczości poetyckiej coś w rodzaju: radość silnie podszyta
> klimatem depresyjnym.

Aaa czyta się wybiórczo wyborczą?

> O czym są jej opowiadania?
To powieść nie zbiór opowiadań, których nie czytałem.

Aj.

ksiązka

ivek napisał:

> iwan_w napisał:
>
>
> > Pewnie, że mógł. Tak samo jak Schopenhauer będąc skrajnym egoistą w życiu
> > prywatnym mógł nauczać innych o sile współczucia.
>
> Nie czytałem. Chociaż z erystyką mam często do czynienia, więc powinienem.

"Erystyka" to akurat jego najmniej znacząca (objętościowo na pewno, hihi)
pozycja, nie zawiera jego myśli filozoficznej.

> >Opowiadań Sylvii Plath nie
> > znam i nie wiem, czy są w nich zawarte "dobre rady", tyle, że kilka dni te
> mu
> > czytałem o jej twórczości poetyckiej coś w rodzaju: radość silnie podszyta
>
> > klimatem depresyjnym.
>
> Aaa czyta się wybiórczo wyborczą?

A można JĄ czytać inaczej?;)

W wyborczej może też coś czytałem (przy okazji premiery filmu albo biografii
książkowej), ale ostatnio w posłowiu (wstępie?) do wyboru poezji w wersji
dwujęzycznej, właśnie na półkach księgarskich.

> > O czym są jej opowiadania?
> To powieść nie zbiór opowiadań, których nie czytałem.

Ktoś kiedyś mówił mi, że Szklany klosz to zbiór opowiadań. Nieistotne.
Nie zmiania to faktu, że uchylasz się od udzielenia odpowiedzi. Erystyka, hihi;)

Co mogę jeszcze zrobić?

Anitko, nie przejmuj się tymi, którzy nie mają za grosz wyczucia i zero cęci
zrozumienia dla zakochaniej i nieszczęśliwej istotki, jaką wydajesz się być.
Przecież parę osób szczerze chciało Ci w jakiś sposób pomóc.

Słuchaj, a może on nie jest gejem, ale np. jest równie nieszczęśliwe
zakochany ... w innej. Albo ciągnie się za nim jakiś stary związek.

Ja miałam dośc podobną historię, z tym, że zaczęłam się spotykać z jednym
facetem. BYło miło przez jakiś czas (do niczego poważnego nie doszło ) a potem
on niby zachorował i po jakims czasie kontakt się urwał. Ja wprawdzie nie
naciskałam, ale nie mogłam sie nadziwić, czemu tak szybko zrezygnował. W końcu
niczego mi ne brakuje :).
Przestałam się nad tym zastanawiać. Po prostu nie chciał i już. Szkoda, ale
jego wybór. Trochę ambicja boli,żę nie dowiedział się nawet, co stracił... :)

A co do opowiadania o swoim życiu na forum... zawsze "wywnętrzanie" przynosi
ulgę, albo prawie... I kilka cennych rad , nawet na 100 poniżej krytyki, może
rozwiać Twoje wątpliwości.

Pomyśl, że jesteś warta faceta, który będzie o Ciebie zabiegał, a nie
odwrotnie.
Wiem, ciężko sobie wybić tego jednego z głowy, ale nie poddawaj sie.

PZDR

tak sobie czytam wypowiedzi na tym forum...

tak sobie czytam wypowiedzi na tym forum...
i stwierdzam, ze tworzycie bardzo hermetyczne srodowisko niepoprawnych
romantykow. Liryka ponad wszystko! Bardzo lubie ludzi wrazliwych, sam chyba
jeszcze taki jestem, ale w zyciu nie ma miejsca na poezje. Moze to forum jest
wlasnie taka odskocznia? Moje zaproszenie na randke w ciemno zostalo
zwyczajnie zignorowane, a czy ono wlasnie nie jest romantyczne? Mogloby byc
poczatkiem czyjegos szczescia.
Czy pisze ktos z Was wiersze o milosci? Albo opowiadania liryczne? Chetnie
poczytam. Sam tez kiedys troche pisalem.
Zreszta po co ja to wszystko mowie. Poezja, poezja, poezja. Co ktos taki jak
ja moze o tym wiedziec? Olac to! Nie tolerujemy nowych!
Koncze juz bo jestem b. zmeczony i wyszedl z tego jakis prozaiczno-liryczny
belkot :)

tak sobie czytam wypowiedzi na tym forum...

Gość portalu: Tomek07 napisał(a):

> i stwierdzam, ze tworzycie bardzo hermetyczne srodowisko niepoprawnych
> romantykow. Liryka ponad wszystko! Bardzo lubie ludzi wrazliwych, sam chyba
> jeszcze taki jestem, ale w zyciu nie ma miejsca na poezje. Moze to forum jest
> wlasnie taka odskocznia? Moje zaproszenie na randke w ciemno zostalo
> zwyczajnie zignorowane, a czy ono wlasnie nie jest romantyczne? Mogloby byc
> poczatkiem czyjegos szczescia.
> Czy pisze ktos z Was wiersze o milosci? Albo opowiadania liryczne? Chetnie
> poczytam. Sam tez kiedys troche pisalem.
> Zreszta po co ja to wszystko mowie. Poezja, poezja, poezja. Co ktos taki jak
> ja moze o tym wiedziec? Olac to! Nie tolerujemy nowych!
> Koncze juz bo jestem b. zmeczony i wyszedl z tego jakis prozaiczno-liryczny
> belkot :)

witamy cie tomku w naszym domku:)
pomimo, ze jestem "stara" biorac pod uwage staz na tmy forum, to nie mam
absolutnie nic przeciwko nowym nickom.
jesli chodzi o mnie, to akurat temat randki w ciemno mnie nie interesuje i
dlatego nie podjelam tego tematu.
a co do belkotu to sie nie przejmuj, poczytasz to sam sie przekonasz, co mozna
tutaj znalezc.
powodzenia:)

samotna PRZYSZLA mama

redakcja napisała:

> Po artykule o problemach samotnych matek przyszlo do nas duzo listow od
> czytelniczek, ktore prosily, zeby czesciej pisac o samotnym macierzynstwie.

Wydaje mi się, że żadna samotna (czy tam samodzielna matka) nie pisałaby do
redakcji prośby o kolejne odcinki wiwisekcji jej życia codziennego, więc
obstawiam, że prośba wyszła od osób, które o "samodzielności" mają mgliste
pojęcie. I życzą sobie kolejnego reportażu do poczytania w sobotni wieczór.
Cóż, ich prawo.

> Nikogo nie chce obrazic, warto uwierzyc, ze ludzie maja dobre intencje.

Szkoda, ze te dobre intencje kończą się na tym, że chcą sobie tylko o nas
poczytać. Takie prośby byłyby tu przyjęte z większą wyrozumiałością , gdyby
były powiązane z poparciem o walkę z zalegającymi alimenciarzami, czy poparciem
dla zmian w ustawodawstwie, które dawałoby równe szanse dla matek którym
przysługuje zaliczka alimentacyjna i tym którym nie przysługuje - i same muszą
biegać (za komornikiem, instytucjami, ukrywającym dochody drugim rodzicem) za
pieniedzmi swojego dziecka.

Także Joanno, nie dziw się proszę takiej reakcji na Twój post. Wiele matek jest
tu zmęczonych codzienną walką o byt, zarwanymi nocami, strachem o zdrowie i
przyszłość swoją i dziecka. Opowiadanie - dla samego opowiadania o swym ciężkim
życiu - dla większości jest już mało atrakcyjne.
ps. Ja akurat nie łapię się do grupy osób, której szukasz. Od 2,5 lat jestem
mamą mojego największego szczęścia

Pozdrawiam serdecznie

Bardzo prosze rozwiejcie moje obawy...

Bardzo prosze rozwiejcie moje obawy...
Czesc dziewczyny,

Czasem czytam Wasze posty.Nie zabieram glosu, bo nie potrafie
doradzac w takich trudnych sprawach , jakie tu opisujecie. Tak
naprawde sama mam problem , z ktorym nie potrafie sobie poradzic.
Nie znam odpowiedzi na pytanie , ktore co raz czesciej sobie zadaje.
Nie chce aby ojciec mojej corki , kiedykolwiek pojawil sie w jej zyciu.
Nigdy jej nie widzial, nawet nie zapytal czy dziecko urodzilo sie zdrowe.
Boje sie , ze pewnego dnia moze sie pojawic w jej zyciu ,narobi zamieszania
i zniknie ,pozostawiajac bol, tesknote.... Nie chce tego dla mojego dziecka.
To czlowiek bez jakichkolwiek skropulow.Zburzyl moje zycie.Przez ta znajomosc
stracilam wszystko w doslownym tego slowa znaczeniu.Sama zajmuje sie mala od
pierwszego dnia , gdy wrocilysmy ze szpitala. Nie mam nikogo,kto moglby mi
pomoc. Nie wiem jak to wszystko przetrwalam.Bylo ciezko , i za wiele tu do
opowiadania...
Bedac jeszcze w ciazy zapytalam czy bedzie ojcem dla tego
dziecka.Odpowiedziel,ze nie wie .... Po takim czasie ( 7miesiecy) mam juz
chyba swoja odpowiedz. Nie staralam sie , aby uznal dziecko, jego alimenty
mam gdzies,niech ma na swoje watpliwe przyjemnosci...
Powiedzcie mi czy on ma jakies prawo do dziecka , mimo , ze nie podalam
jego nazwiska jako ojca ??? Czy kiedykolwiek moze dochodzic swoich praw???
Chyba najbardziej w swiecie tego nie chce. Chce , aby trzymal sie od nas z
daleka, a najlepiej na odleglosc jaka nas w tej chwili dzieli. On walczy
o przetrwanie na swojej " Ziemi obiecanej" Londynie , a ja chwilowo jeszcze
w Polsce...

Pozdrawiam ))

w jaki sposób uniknąć odpowiedzi?

Na pytania dotyczace innych niezmiennie odpowiadam, ze nie czuje sie
upowazniona do opowiadania o ich zyciu prywatnym. Gdy ktos natretnie
wypytuje o moje sprawy, grzecznie lecz z ironia odpowiadam, ze
wrodzona skromnosc i dobre wychowanie nie pozwalaja mi na
sprowadzanie rozmowy na moj temat.

SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU

> Tulę do serca 6+1. Życzę całej "gromadce" najlepszego roku w życiu.< anita46

GRATULUJE, GRATULUJE, GRATULUJE.
Mialas ostatnie slowo Roku 2003.
Wiec Anita46 niech nam kroluje,
Na Forum i produkuje strofy trzy,
Rozne opowiadania i eseje
A czytelnik sie ubawi i posmieje.

Ciesze sie, ze mimo szorstkosci slowa,
Czuje Twoje cieplo, gdy wiatr zawieje,
Czy przytulic turyste bedziesz gotowa?
Na sama mysl moja dusza sie juz smieje.

Pomyslnosci w 2004 Roku sympatykom,
Piszacym, skurwielom i czytelnikom,
Zyczy turysta tej 6 + i Hance9.

1 września

1 września
Całkiem przed chwilą usłyszałem syrenę. Próby przed jutrem...

Parę dni temu sięgnąłem po Różewicza, po jego opowiadania. Jakże inny to
świat. Konspiracja, troska o to, czy spotkamy się z najbliżsyzmi wieczorem,
czy też nie. Każdy napotkany patrol to groźba palpitacji serca. Codziennie w
prasie doniesienia z frontów. Frontów jakże blisko Warszawy.
Młodzi ludzie, 18 lat, 20 lat, może starsi. Biorą udział w podziemnym życiu.
Bawią się w jakieś tajemnicze hasła. Kolportują ulotki, pocztę, rozlepiają
plakaty. Muszą strasznie szybko dojrzewać. A ich matki płaczą co noc wpatrując
się martwo w sufit, czekając czy syn wróci nad ranem, czy też wpadnie i go
rozstrzelają...

Jakże inny to świat w porównaniu do naszego kolorowego, optymistytcznego
kapitalizmu. Gdzie istnieje propaganda sukcesu, szczęscia. Każdy ma prawo dbać
o swoje szczęscie. Nie musimy się zajmować obroną naszych granic, żaden
zaborca, okupant nie wchodzi i nie germanizuje nas. Nic z tych rzeczy. Mamy
pełną stabilizację, możemy kręcić nasze kariery, zarabiać kasę, budować domy,
podróżować. Pięknie jest. Doceńmy to!

Szczecin i przydatki w Rzepie

Szczecin swoj i nieswoj
A moze by tak bardziej konkretnie? Co powoduje ze mozna sie czuc w Szczecinie
jak u siebie, a co w tym przeszkadza?
Ja z dziecinstwa pamietam pelne grozy opowiadania o tym, co sie miescilo np. w
szkole, do ktorej chodzilam - podobno gestapo, a w szatni gdzie wieszalismy
nasze kurtki i worki z kapciami byly boksy dla koni (gestapo konno?!) Silna
byla niechec wobec Szwabow, to jest jasne. Wystarczylo, ze ktos mial na
nazwisko Szulc czy Miler, a juz byl wyzywany od szkopow.
Czy na rzecz traktowania Szczecina jako swojego miejsca przemawia niewiedza?
Nie wiem jak nazywal sie "przedtem" park Kasprowicza. Ale to "moj" park, bo to
ja w moim osobistym dzieciecym zyciu mialam w nim wypadek na sankach, to ja
poszlam z bekiem do domu, kiedy wpadlam do Rusalki, to ja slizgalam sie tam na
butach z gory. Osobiste doswiadczenie bardzo mocno przywiazuje do miejsca. Czy
mozna ze spokojem przyjac do wiadomosci fakt, ze przed nami, przed naszymi
zabawami w tym poniemieckim parku, byl on "ich", obcy? Czy tez ten spokoj moze
byc tylko udawany?
Kiedy bylam kilka lat temu we Lwowie i widzialam polskie napisy wyzierajace
wyraznie spod zlazacego tynku, kiedy bylam w polskiej knajpie pod nazwa "Deja
vu" , gdzie na scianach wisza oryginalne opslkie dokumenty - poczulam sie jak
stara Niemka w Szczecinie, jak "Nostalgietourist". To sa bardzo zlozone i
niemal intymne sprawy i trzeba o nich mowiac jezykiem osbistego doswiadczenia,
inaczej staja sie mglistym, slao zrozumialym socjologicznym dywagowaniem.

fragment opowiadania-przetłumaczenie na ang

fragment opowiadania-przetłumaczenie na ang
oto fragment opowiadania, proszę o przetłumaczenie na język
angielski:

"Zabrałem płaszcz przeciwdeszczowy i wyszłem na zewnątrz. Na dworze
było zimno więc ruszyłem w drogę aby zdąrzyć na kolacje.
Przypomniałem sobie o że istnieje któtsza droga która prowadziła
przez obrzerza miasta. Wybrałem ją ponieważ nie miałem dużo czasu.
Nagle wszystkie latarnie zgasły. Nie było nic widać, nawet blasku
księżyca. Było kompletnie ciemno. Nagle uszłyszałem jakieś krzyki.
Przestraszyłem się i zaczołem biec przed siebie. Przewruciłem się
ponieważ było ślizgo. Nigdy w życiu tak się nie bałem. Szybko
wstałem i zaczołem biec dalej. Po pewnym czasie wpadłem na coś. Nie
wiedziałem co się dzieje. I w tym momencie latarnie znów zaczeły
świecić a ja zobaczyłem że to Dawid który wyszedł po mnie.
W tym momencie poczyłem dużą ulge. Weszliśmy do jego domu. Byłem
cały zdenerwowany i przestraszony. Tamta przygoda dała mi solidną
nauczkę. Dawid dał mi upragnioną książke a ja wiedziałem że niegdy
tego dnia nie zapomnę"

BArdzo ważne żeby czasy były prawidłowe.
z góry dzięki za pomoc

co można znależć w czasopismach?

pewnie masz rację, chociaż nie czytałam tego artykułu.
Jedno tylko w jakis tam sposób usprawiedliwa "Wyborczą", to co dołączają do
gazety jest zawsze dobre - płyty świetne, raz była również całkiem niezła
książeczka autorstwa Katarzyny Grocholi, chociaż jej "Nigdy w
zyciu "kompletnie mi sie nie podobało), to te opowiadania były ładne.
pozdrawiam. Coś dawno Cię nie było?

"tierno bokar" petera brooka...

Ja w sumie też byłam bardzo rozczarowana...specjalnie pocjechałam do Wrocławia,
migdy wcześniej nie widziałam w życiu żadnego przedstawienia Petera Brooka, a
tymczasem trudno mi nazwać w ogóle "Tierna" teatrem... raczej to była taka
udramatyzowana opowieść, coś w stylu teatru wyobraźni, opowiadania historii.
Zupełny brak inscenizacji i właściwie to nudne...

widzialem wczoraj dobre przedstawienie

widzialem wczoraj dobre przedstawienie
Rozmaitosci "cokolwiek sie zdarzy,kocham cie"

Ono bylo calkiem nie z mojej estetyki, calkiem nie ze sposobu narracji do
jakiego przywyklem, a mimo to( a moze wlasnie dlatego?) udalo mi sie
uniknac syndromu Axur. Syndromu nadwiedzy, koniecznosci prucia na kawalki by
zobaczyc jak zbudowane i co robaczywe.

Wiec podazanie za historia, nie zastrzezenia co do jej autentycznosci czy
sposobu przedstawienia. a to znaczy ze dla mnie dobre,ze porwalo.

Odkryciem sposob opowiadania: tak jak w zyciu dzis wcale nie determinuje
jutra.Bardziej przypadek niz konsekwencja.Stad moznaby pousuwac wiele ze scen
bo nie pchaja akcji do przodu.Tylko po co skoro tak na prawde nie ma tych
wielkich celow,puent do ktorych wszystko zmierza.

Odkryciem ze dla opisu bylejakiego zycia najlepsza nie Poswiatowska ale
poezja bylejaka .

Odkryciem dziewuszka ktora grala Magde.Glos, chropowatosc
zachowan,przedstawianie niesmialosci.Oby to bylo granie roli, a nie siebie
samej.Wczoraj zachwycilo.

I jeszcze cos co dla mnie istotne: tak jak w Brokeback mountain kwestia
homo/les jest tu tylko poczatkiem nie sednem.
m.

Sahara: czy warto i za ile można zobaczyć?

Hej!

My też byliśmy z Sahel Voyages. Zdecydowanie polecamy! Przewodnicy są Polakami. My byliśmy z Panem Pawłem Jadwisieńczakiem. Lepszego przewodnika po Tunezji chyba nie ma - Jego opowiadania nie opierają się jedynie na wiedzy książkowo-broszurkowej, ale przede wszystkim na kontakcie z prawdziwą Tunezją (Pan Paweł zna również język arabski i doskonale dogaduje się z miejscowymi, którzy go dobrze znają). Dlatego podczas wycieczki można było dużo dowiedzieć się o codziennym życiu w tym kraju.

Poza tym, Pan Paweł potrafi wspaniale zbudować klimat w kilku miejscach wycieczki za pomocą pewnej niespodzianki - ale o tym przekonajcie się sami!

Jeżeli chodzi o uczestników, to u nas byli sami Polacy. Chętnych jest tylu, że bez problemu zbiera się komplet.

Szczegóły oraz mapkę z informacją, jak trafić do biura znajdziesz na stronie biura www.sahelvoyages.com.

Pozdrawiamy!

Magda i Łukasz

Pracuje w Komisji ale odchodze

Peterskie wnioski :
"Nie wiem czy widzialas jakie oni pensje tam daja. Teraz obnizyli do 3500 Euro.
Ja sie tylko zastanawiam kto im pojdzie za to pracowac"

Peter, jezeli 3500 Euros to jest w europie glodowa stawka, to Ty jestes
Peterdolniety w glowke. Srednia placa minimalna w Europie wynosi okolo 750
Euros - wyciagnij z tego wniosek matolku.
beret

Zgadzam sie z Panem Beretem ! Biorac pod uwage wlasne doswiadczenie, nie bardzo
moge uwiezyc w opowiadania Pana Petera. Od 7 lat mieszkam za granica,
skonczylam tam studia wyzsze, oprocz polskiego znam jeszcze 3 jezyki obce (w
tym 2 perfekt). Zaczelam prace od 1000 euro, w ostatniej pracowalam na
kierowniczym stanowisku za 2000 euro, a teraz w ogole pracy nie moge znalezc i
jestem na bezrobociu. Nie wiem w jakim kraju ani w jakim srodowisku obraca(l)
sie Pan Peter, ale na ma zielonego pojecia o zyciu prawdziwego emigranta, bez
plecow ani zadnego poparcia.
Pozdrawiam.

Studniówka w hotelu

Nie tak sie sklada, ze nie...może dlatego, ze u mnie jest to zwiazane z chorobą
a nie nieznajomoscia zasad ortografi... Wiesz jak pisze na froum to nie dbam o
poprawność jeżykową...Jesli tak ze mna zle to powiedzi mi dlaczego doatje 4 i 5
z klasowek i wygrywam konkursy na najlepsze opowiadania i wypowiedzie...Zreszta
ja nic nie kupuje...Nie szastam kasą jak ty na prawo i lewo i nie używam jej
jako argumentu koronnego. Nie wszystko w życiu mozesz kupić!!!

lekarz - "nie szkodzic" a rodzic?

No, nie przesadzajmy, że egoizm w czystej postaci jest taki godny podziwu, a
altruizm to nieszczęście i skazanie na porażkę w życiu.
Wszystko zależy od proporcji i konkretnych zdarzeń.
Jeżeli dziewczyny mają odruchy altruistyczne z własnej woli, lubią pomagać, bo
chcą, bo sprawia im to przyjemność, to gratuluję takich córek.
Twoja 14 latka na stówę przechodzi bunt nastolatka. Wg mnie to najgorszy okres
w życiu człowieka i doprawdy nie wiem, kto ma gorzej: nastolatek, czy jego
rodzice. Trzeba to przeczekać, dać jej trochę luzu, ona ma chyba sama ze sobą
więcej problemów, niż Wy z nią. Jeśli jest rażąco egoistyczna, niewdzięczna,
zainteresowana tylko sobą...no cóż, mnie by też było przykro. Ale takie są
nastolatki. Poczytaj o tym w jakimś podręczniku, może łatwiej przyjdzie Ci to
zaakceptować? Inna sprawa, że córka może mieć taki charakter i już. W końcu
niewdzięczni egocentrycy też żyją na tym świecie
I jeszcze jedno. Czytałam kiedyś w jakiejś książce, że dzieci w rodzinie
przyjmują role. Z Twojego opowiadania wynika, że rola dobrej wróżki jest już
obsadzona i to podwójnie. Twoja córka może doszła do wniosku, że w tej
konkurencji skazana jest na trzeciorzędność, że bedzie i tak gorsza od sióstr,
więc obsadziła się w roli tej "sprawiającej kłopoty". Zawsze to jest się wtedy
bardziej widocznym.
Średnie dzieci są zawsze jakieś takie...nijakie. Wiem, bo sama jestem! Twoje
starsze córki trzymają się razem (tak pomyślałam), najmłodsza to pieszczoch, a
średnia...jakoś ginie w tym układzie. Może rzeczywiście jej czegoś brak...?
Pozdrawiam i życze powodzenia.

opowiadania o miłości - gdzie wydac

matko jedyna ile zamieszania:)
A ja toć ino o miłości pisałam, że żyli długo i szczęśliwie.
I po raz kolejny tutaj piszę, że nie zamierzam nigdy w życiu aspirować do
literackiego nobla. Nigdy. Ani do NIKE również.
Moje opowiadania o miłości są fajne, ciekawe, prawdopodobnie dużo osób by je
przeczytało, a potem tyle samo o nich zapomniało.
Danielle Steel, czy Nora Roberts oraz inna Curths Mallerowa(nie wiem nawet czy
dobrze napisalam) równiez nie piszą prozy wysokich lotow, a na pewno to pisanie
sprawia (sprawiało) im przyjemność i mają olbrzymią rzeszę czytelników.

No cóż, mi taką głupią frajdę sprawia widok moich książek na półkach w empiku, a
jeszcze większą gwiazdka bestsellera na stronie empiku.
A jeszcze większą maile od czytelniczek, że się uśmiały, tudzież wzruszyły.

cóż, zbliża się premiera drugiej mojej książki, jestem ciekawa kiedy zacznie się
nagonka na mnie, podobnie jak za czasów Milaczka. Czekam z niecierpliwością.
Milaczek się sam obronił, co widac na moim bankowym koncie...

Małe sugestia (?)... i dwa pytania

Trudno w skrócie opisać - robimy sobie ćwiczonka (nauczyłam się pisać limeryki, haiku, wiersz karo, choć do poezji podchodziłam jak pies do jeża) np. na podstawie zdjęć, wyrwanych z kontekstu zdań z książki, wylosowanego zapachu.
Są na rynku chyba nawet książki-poradniki z ćwiczeniami, nasza prowadząca będzie wydawać taki już niedługo, ale nie chcę iść w jakieś reklamowanie.
Może na forum ktoś podrzuci tytuły.
Oprócz tego jest czytanie na głos tego co się napisało (bez przymusu).

Ja takie spotkania lubię, bo
- poznaje się super ludzi i nawiązuje się trwałe znajomości;
- kiedy zbiera się większa grupa można dla własnej przyjemności wydać wspólną książkę;
- potrzebuję bata do pisania, a z ćwiczeń zostają mi fajne pomysły na nowe opowiadania;
- sprawdzam jaki zmysł najlepiej wpływa na moją twórczość (zapach, słuch, smak);
- w życiu bym nie pomyślała, że potrafię napisać wiersz;

Może ktoś dysponuje wyobraźnią?

rembert napisał:

> Ja mam nietypową propozycję. Mi już pada wyobraźnia, a mam małą agentkę,
> która co wieczór domaga się opowiadania bajek. Tak bajek. Już nie wyrabiam.
> Mała agentka jest na tyle sprytna, iż sama narzuca wątki, które należy
> kontynuować. Mili czytelnicy forum może podpowiecie historyjki z
> udziałem:
> 1) słonia i samolotu,

DZieki za podpowiedź, ja zaproponowałem swojej córeczce bajkę o słoniu i
samolocie i była zachwycona tematem. U mnie na razie słonik Bimbek latał
samolotem pierwszy raz w życiu. Ale to jest bardzo rozwojowy temat. Słonik może
latać do różnych krajów i ciekawych miejsc i tam przeżywać wspaniałe przygody.

Piszemy opowiadanie!!!

Powróćmy do opowiadania, bo było dobrze, a zaczęliście smęcić.

Tak jak codziennie rano, wszedł na swoje forum z propozycją pisania
opowiadania. I nagle oniemiał! Ludzie, których nie znał, którzy nic o nim nie
wiedzieli, piszą o jego życiu. Skąd wiedzieli o tym smsie, skąd wiedzieli, że
został napadnięty, skąd wiedzieli...

Dlaczego jestem ZA weselem :)

A ja nie znosze i po prostu nie chodze odpadaja koszty ciuchow,koperti sms-ow;)
Jak mnie ktos zaprasza ide tylko na slub i mowie ze na wesele nie bede mogla
dotrzec ( bez opowiadania sie).
Sama sobie w zyciu takiej szopki nie zafunduje- jakis obiad dla rodzicow zeby
nie jeczeli i tyle.

Takie sobie dywagacje

Oj, Capa, madra z Ciebie kobieta i nie watpie, ze dobrze postapisz:)

Co prawda nie jestem nexia i macoszka, ale tak swoja droga, to chyba balabym
sie takich uladow. Kurka, ja wiem, ze mozna byc znajomymi, byc dla siebie
milymi nawzajem... ale swieta razem??!! Dla mnie to jednak swieta rodzinne,
moze dlatego, ze rodzine mam rozwalona po calym swiecie i po Polsce. To jedyny
czas, zeby sie zobaczyc ze wszystkimi. I zwykle nie ma juz czasu na inne
spotkania, bo tak duzo jest do opowiadania. Ale nawet gdyby bylo inaczej... To
w zyciu ne zdecydowala bym sie na swiateczna wizyte u eksi..

Czego sobie takze zycze:) Mam nadzieje, ze neksia nie zamierza z PanemTatuskiem
i jego rodzicami przyjsc do mnie w odwiedziny:)

Leeya

wizyta w Rozmowach w toku

też sie ostatnio nad tym zastanawiałam, tyle osób z różnymi problemami pojawia
się w tym programie
A bardzo poruszyła mnie wypowiedź Foremniak (własnie u Drzyzgi), jak to trudno
było kręcić sceny łózkowe w Świadku koronnym" kiedy ona i jej filnowy partner
musieli pilnować peruki na jej głowie.
Tylko co można osiągnąć poprzez rozmowę na temat aa w tym programie?
Ja osobiście nie mam potrzeby opowiadania o sobie i swoim zyciu milionom
Polaków, ale ciekawa jestem jak sytuacja się rozwinie.
pozdrawiam
1ukladanka1

Grzechy pilotów

Nie wyobrażam sobie wyjazdu bez przygotowania. Zawsze zajmuje mi to kilka dni -
szukam nowości, przypominam sobie historię jeśli mam jakieś braki w pamięci.
Zawsze wożę mnóstwo materiałów - przygotowuję czasem również dla klientów coś
do rozdania i poczytania. Pewnie że zdarza się, że gdzieś jadę pierwszy raz "z
musu" i nie mam o tym pojęcia, ale wtedy tym bardziej się staram dobrze
przygotować. Nie boję się też powiedzieć czego nie wiem.
Ostatnio miałam wycieczke na Litwę z grupą dość wiekową. Klienci wiedzieli sto
razy więcej niż ja - inne pokolenie więc inne podejście. Starałam sie to
wykorzystać - zachęcałam ludzi do opowiadania o własnych doświadczeniach i
dałam spokój własnym opowieściom. Skoncentrowałam się na opiece nad grupą -
inaczej bym wyszła na idiotkę próbując nauczyć ludzi czegoś, co znają lepiej
niż ja.
Rezydentka nie chciałabym byc nigdy w życiu - widzę co robi z ludźmi taka
praca. Szkoda słów.

Miko literatem- opisy afryki..

Coz..swiat zszedl na psy.. Jestes kolejnym wydanym na swiat beztalenciem,
ostatni jakiego poznalam osobiscie, to soltys wsi na Mazurach. Jego opowiadania
o ciezkim zyciu na mazurskiej wsi tez wydala bodajze gazeta.
Towarzystwo godne pozozadroszczenia.;)
Poziom podobny jednak przyznam z Twoja przewaga. Wojt owy nie pisal, ze mu
slonce swieci pionowo, albo ze po wyjsciu na pole uswiadomil sobie ze na swiecie
jest cien - dziwo natury.
Dzieki wydawaniu takich gniotow kolejne elementy spoleczne pusza sie, myslac ze
maja talent i moga cos znaczyc gdy tymczasem brakuje im podstawowych technik
pisarskich i obycia w spoleczenstwie. Coraz czesciej promuje sie miernoty:
literackie (powyzej przyklad jednego z nich), polityczne, spoleczne, wmawiajac
nam ze jest to sztuka najwyzszych lotow. A nie jest i na szczescie 'dzielo'
swiadczy samo o sobie. I autor rowniez.

Mam nadzieje, ze nie bedziesz na mnie zly i potraktujesz moj list jako
konstruktywna krtyke.
W koncu lasow jest tak malo, szkoda ich marnowac na gnioty..

Ze posluze sie cytatem : "Ty nie jestes zly.. ty jestes tylko bezdennie..."

Kobieta na zakręcie - konkurs (?:))

Czytalam opowiadanie, i jesli autorka jest dziennikarka, jak wspominasz,
a fakty nie sa prawdziwe, to tym bardziej nie rozumiem nagrody.
Z opowiadania nie wynika, ze autorka cokolwiek zmienila w swoim zyciu,
tylko facet, ktory zdradzil, a potem zwial. Reszta byla jakby naturalna
konsekwencja, no chyba ze mogla jeszcze popasc w narkomanie lub alkoholizm...
Nie chce mi sie czytac forum na ten temat.
Pozdr. D

Aloha (alooooha)

Popieram. Mnie z Hawajami kojarzy się tylko Paul Gauguin i niektóre opowiadania
Londona. Tam,(u Londona) też było o "aloha" - ....me serce pełne tęsknoty, póki
cię nie ujrzę...."A dzięki Waszej dyskusji mam i nowe skojarzenia, o!Bo dzięki
Wam, zainteresowałam sie tym kfiatkiem
www.botany.hawaii.edu/faculty/bridges/sonytest/plumeria/plumeria.htm
Prawda,że ładny? A bez Was, to w życiu bym go w necie nie szukała )
Piszcie dalej.
Prostych łokci życzę wszystkim, zwłaszcza, że znam taki jeden krzywy łokieć (
- nic wesołego.....

Japonia: kolejne zbiorowe samobójstwa

Zycie to największy dar dany nam przez rodziców.Nie warto umierać ten świat jest
paskudny ale innego nie ma ,istnieje tylko zaplecze dla tego świata.Nie warto
umierac,szukajcie nadziei,szukajcie czegoś co was fascynuje,szukajcie czegoś
co was podnieca,szukajcie czegoś czego pragniecie.Samotność jest straszna
wiem coś o tym,ale szuanie wzorców pośród ludzi którzy stracili nadzieje,którzy
sami nie widzą sensu w dalszym życiu jest podobne jak stopniwe powolne
samobójstwo.Fakt że straciłeś wszystko człowieku lub nie masz szans w daniej
społeczności poprzez zadłurzenia i inne sprawy tego kształtu nie znaczy że to
już koniec już po tobie .Pamiętaj życie jest piękne a jest tak wiele tego piękna
którego nie widziałeś że warto żyć chociażby po to aby je zobaczyć.Ci co głoszą
opowiadania o bezsensie życia,końcach świata itd. to oni upadli oni umarli
a ty się wachasz jak owieczka i nie wiesz gdzie,co,czy naprawwde.Pamiętaj że
koniec jest początkiem a początek końcem.
"Ci fałszywi apostołowie to podstępni ...

niesmialo sie witam...

Przeciez Madau nie chodzi o jakies wywyzszanie sie. Jest bardzo skromna i
klarowna. Ja lubie takich ludzi jak ONA. Mi sie bardzo podoba to, co ona pisze.A
nie naleze do ludzi niewybrednych. Pisze jezykiem uniwersalnym i to jest bardzo
cenne. Zyczliwosc i prostota z niej bije. Ciesze sie, bo duzo sie od niej
naucze. Sadze, ze BOG podstawil mi ja jako dazenie do swietosci. Dzieki niej
otworzyl mi sie jakis cel w zyciu. Ja tez pisze pamietnik 28 lat. Pisalam
rowniez opowiadania. Bardzo skromne, 15 lat temu. Pisze szybko i dlatego tak
chaotycznie.W GORE SERCA!!!!!!!!!

ZUPELNIE NOWY WATEK ;-)...:-)...

ZUPELNIE NOWY WATEK ;-)...:-)...
Forum lezy, Wszyscy to wiemy ,czekalem na wiekszosci z Was tego
potwierdzenie... (hihi),padlo na mnie ...ok ,tak bywa i jest jak jest...
Wpadamy ,dopisujemy (jedni drugim nerwy szarpiemy) ...nie lubie tego ,ale tak
jest i bedzie ....moze nie................???????????????????

Zobaczymy....???.....

Mial byc Watek Nowy Zupelnie...
Pytam sie Wacpanien i Panow ..,Co Was trzyma?, tak daleko od "na" forum
bywania innym opowiadania ...o sobie ,o codziennym byciu ,o czestych
wypadkach w zyciu ..dlaczego nie ma nas tak wielu i radosnych i placzacych
jak latek temu bylo...
Bylismy wspaniala grupa....grzmiacych ,fakty znajacych, walczacych...ale i
znajacych swoje rany...ktore czesto i dzielic nas daly ,a na koncu zrozumiec
je mozna bylo , no chyba ze mi sie przysnilo ,ale nie mysle,ze tak Nam ciezko
tu bylo ....
Bo po mimo sfar i niezgodnosci nikt nikomu nie polmal kosci hihi...
Hihalem zawsze i puki Mnie tu stanie,takie bedzie zawsze Macka zadanie...
Laczyc gdzie dzieli ,hihac gdzie placza, pisac kiedy nikt nie robi tego
i ...byc tym kto slucha...MOJ MADRY KOLEGO.
Pozdrowka Forum... Wiosna przyszla obudzmy sie ;-)!!!
Macko, To moje pozdrowiska...

Na Nowy Rok

Na Nowy Rok
Wszystkiego Naj.
Optymizmu i ogromnych ilosci radosci, trafnych wnioskow z wszystkich
przemyslen i odwagi w dzialaniu, udzielania sie innym i wynoszenia z kazdej
relacji bardzo wiele i bardzo madrze ;)
Kariery i odnalezienia sie w zyciu publicznym, powodzenia z zyciu osobistym
dla tych, ktorzy jeszcze nie znalezli tej jednej bratniej duszy i dumy z
dzieci i zwiazku dla tych, ktorzy juz ten etap zycia rozpoczeli lub wlasnie
sie szykuja!
Czestego odwiedzania tej tablicy ogloszen i opowiadania o swoich sukcesach
rownie barwnie, jak o potknieciach i trudnych dniach. Zauwazania tego, jak
swiat i zycie potrafia byc piekne kazdego dnia i bezpiecznej poduchy
prawdziwych przyjaciol w pozornie samotne wieczory: latwosci i jasnosci
wyslawiania sie i umiejtnosci nazwania kazdego swojego uczucia i madrosci i
empatii stad sie wynikajacych.
I doskonalej zabawy gdziekolwiek bedziecie,
i pozytywnego patrzenia w przyszlosc.
Jestesmy, kim jestesmy i w tym nasza sila!

Konstatacja

Humor zeszytów szkolnych i dowcipne teksty dzieci

Mój syn mając pięć lat zapytał tatę: "Co to jest żywa dusza?". Ojciec cały
urósł z dumy, że dziecko takie poważne pytania zadaje (kilkakrotnie już
widzieliśmy, że zaczyna myśleć abstrakcyjnie), wziął baaardzo głęboki wdech i
zabrał się do tłumaczenia skąplikowanej materii: trochę o Religii, o śmierci i
życiu pozagrobowym, itp. Strasznie się ogadał i zakończyli temat. Po moim
powrocie mąż opowiedział mi o wszystkim, z nieskrywaną dumą.
Wiedziałam, że dziecko głupie nie jest, ale coś mi nie pasowało. Tym bardziej,
że widziałam, że Cyprian miał trochę niewyraźną minę podczas opowiadania ojca.
Nauczona doświadczeniem, zapytałam syna w jakich okolicznościach słyszał o tych
żywych duszach. "W Rumcajsie", odpowiedział któtko. "W Rumcajsie???!!!",
wykrzyknęliśmy z mężem jednocześnie zdumieni. " Tak. A na iczyńskim Rynku ani
żywej duszy...".

Maturalne żniwa

bzdura!!! zywy jezyk, rozmowa, sluchanie i mowienie to jest najwazniejsze,
nigdy w zyciu nie uczylem sie gramatyki, nie wkowalem slowek a na maturze
dostalem 6. testy, sprawdziany, opowiadania i inne g**na zawszepisalem na czuja
i mialem swietne oceny, no ale moze jestem jakims ewenementem?

dzień dziecka

A z dnia dziecka mężczyzny podoba mi się ten fragment. Reszta nie:

"3.00 Normalnie urwanie głowy z tymi telefonami. Dzwonił jakiś człowiek z obcym
akcentem, że chce kupić prawa do ekranizacji opowiadania, które napisałem
kilkanaście lat temu i w ogóle o nim zapomniałem.

13.15 Nie wiedziałem, że prawa do ekranizacji są aż takie drogie. W życiu sobie
żadnych nie kupię. Teraz ja dzwonię do szefa, żeby mu powiedzieć, co może zrobić
z moją podwyżką i jak głęboko."

Janek Mela pozwał Energę

Janek Mela ma w 100% racje
Mieszkam w US, gdyby tutaj zdarzylo sie cos podobnego firma szybciutko
wyplacilaby Jankowi odszkodowanie proszac go aby powstrzymal sie od opowiadania
jak niechlujnie pracuje. Poniewaz jest to firma ktorej niechlujstwo bezposrednio
zagraza zyciu i zdrowiu, odszkodowanie szlo by w grube miliony dolarow.

Energia powinna calowac Jasia po rekach za niska sume jakiej sie domaga za
trwaly uszczerbek na zdrowiu. A moze pani biegla sadowa chcialaby zamienic sie z
Jasiem na reszte zycia ?

Toasty na każdą okazję

A teraz toast gruziński
Jeśli nie wiecie na czym polegają, to wyjaśniam, są trochę przydługie, w formie opowiadania z jakimś morałem nawet:)))

A oto toast:

Była noc. Księżyc i cisza. On i Ona.
On powiedział: - Tak?
Ona powiedziała: - Nie.
Minęły lata. I znów noc, księżyc i cisza. On i Ona.
Ona powiedziała: - Tak?
On powiedział: - Tak.
Ale lata już były nie te.

Wypijmy za to, byśmy wszystko w życiu robili w porę!

Toasty na każdą okazję

koczisss napisał:

> Jeśli nie wiecie na czym polegają, to wyjaśniam, są trochę przydługie, w
formie
> opowiadania z jakimś morałem nawet:)))
>
> A oto toast:
>
> Była noc. Księżyc i cisza. On i Ona.
> On powiedział: - Tak?
> Ona powiedziała: - Nie.
> Minęły lata. I znów noc, księżyc i cisza. On i Ona.
> Ona powiedziała: - Tak?
> On powiedział: - Tak.
> Ale lata już były nie te.
>
> Wypijmy za to, byśmy wszystko w życiu robili w porę!
>

oooo
o tak...za to wypiję zdecydowanie i do końca...za stracone lata...które teraz
nadrabiam:)...ale i tak jest cudnie:)

Kobiety w życiu Erasta Fandorina

Kobiety w życiu Erasta Fandorina
Na marginesie lektury Nefrytowego różańca, który miał wyjaśniać "białe plamy w życiorysie Fandorina" - czy w cyklu o Eraście albo w Przygodach Magistra pojawia się wyjaśnienie, w czyich ramionach nieszczęsny Fandorin znalazł wreszcie ukojenie i spłodził ojca Koli?

No bo Liza... wiadomo, trauma na całe życie... Potem Diamentowa Karoca i niespodzianka. Teraz w Różańcu czytam o Ashleen. Jestem na Dolinie Marzeń, ale zerknąwszy na początek następnego opowiadania, widzę, że EF podróżuje po Rosji bez damskiego towarzystwa.

Czy ja coś przeoczyłam, czy ta kwestia nie została jeszcze wyjaśniona i może np. pojawić się w Odyseuszu?

MUMINKI !!!

Gość portalu: kubu napisał(a):

> nie nie
> ona w scianie odreagowala

nieno, ja wiem, że ona odreagowuje :) ale ideał w życiu by tego nie zrobił,
tylko rozumiejącą miłością wspierał czy jakoś tak z męczeńskim uśmiechem na
ryjku

poza tym mama muminka ma jedną cechę zbliżoną do ideału - nie narzuca sie swym
dzieciom i nie przeszkadza im w swobodnym życiu:)

a czytałyście byłyście 'córke rzeźbiarza'? bardzoż ładne, takie na motywach
autobiograficznych opowiadania jansson, z klimatami, podtekstem i głębszą
treścią

Najważniejsze ksiażki przeczytane w 2004 roku

Tove Jansson " Córka rzeźbiarza" - pani od muminków pisała też rewelacyjne opowiadania dla dorosłych - moje odkrycie roku :)

Haruki Murakami " Kronika ptaka nkręcacza" - tak pokręconej książki w życiu nie czytałam !!!

"Życie codzienne w Tokio" - obyczajowośc współczesnych Japończyków - wiele mitów i stereotypów runęło mi w gruzy ale teraz wiem, że kosmici są wśród nas - i to nawet cały narodek tych kosmitów .

"Oddział chorych na raka" Sołżenicyna - jeszcze nie wiem dlaczego, nadal czytam , nadal jestem wciągnięta i jakoś mi się to kojarzy z Kunderą aczkolwiek mmniej mnie dołuje :)
No i na zawsze p[ozostanie mi w pamięci nimal holiłódzka scena z tej książki jak w dniu śmierci Stalina reagują więźniowie w łagrze .

Ksiązka typu "Oskar i pani Róża"

Polecam...
...tegoż samego autora, drugą pozycję "Pan Ibrahim i kwiaty Koranu". Tym razem
tematem jest przyjaźń, przekraczająca bariery rasowe i wyznaniowe.
Joanna Haręża - "Kruk między innymi" - zbiór krótkich przypowieści-opowiadań, a
każde z nich poświęcone innej wartości w życiu człowieka.
Natasza Goerke - "Fractale" - opowiadania z morałem i z zaskakującymi
zakończeniami.

VETTER LO

z niecierpilowścią porównywalną z emocjami jakie towarzyszą młodemu skoczkowi
przed pierwszym skokiem na mamuciej skoczni w Planicy, oczekuje na
przypowieść,opowiadanie,wywód lub każda inną forme wypowidzi pisemnej pod tak
zacnym tytułem 'Absolwent: kochaj albo rzuć". Może autor zastanowi się nad
rozprawką? Jednakże niezważając na formę będzie liczyła sie zapewnie sama treść
a fakty w niej zawarte skołonią przyszłch vetterowiczów do wybrania najlepszej
drogi w swoim życiu. Opowiadania i sentencje zawarte do tej pory w tym wątku są
znakomitą lekturą dla każdego młodego człowieka tak jak np "Przedwiośnie"
(oczywiście nie polecam uprawiania sexu z mężatką jak to robił Cezary Baryka). A
więc- Czytajcie a znajdziecie (coś dla siebie).
ps. tak mi sie przypomina piosenka wyśmienitego artysty estradowego Bartka Wrony
, a dokładnie wersety z jej refrenu, które można użyć do opisania naszej szkoły
"Ty jedna na milion, na całe życie... ":)

wlasnie przeczytałam najlepszą książkę w życiu

wlasnie przeczytałam najlepszą książkę w życiu
właśnie czytam książkę Dziewczyna z Trogiru, są to opowiadania znanego
łódzkiego dziennikarza o jego wyprawych i spotykanych ludziach. Dostałam tą
książkę na urodziny i jakoś tak nie chętnie się do niej zabrałam, ale już po
kilku opowiadaniach (książka składa się z kilku opowiadń) wciągnęła mnie.
Ciekawe czy też ktoś teraz czyta tą książkę i czy ma takie same odczucie jak
ja.

Doradztwo finansowe Efect - ktoś zna ich?

jestem w szoku, to już ponad 2 lata istnienia tego tematu. powiem tak, moj brat
pracował w efekcie od marca do grudnia, sprawa wygladala tak ze nie miał
pojęcia o finansach, po pracy wracał do domu i "tłumaczył" jaki jest zdolny i
ile wie. wraz z ojcem zainwestowaliśmy troche grosza w akre z bz wbk. ciagle
tlumaczył ze to była najgorsza rzecz jaką mogliśmy zrobić, mówił ze analizowali
dokładnie umowy arki i jest tam tyle kosztów uktytych że szok - na pytanie -
jakie - powiedział m.in- MASA SPADKOWA :) i że jak bedziemy chcieli wyjąc
pieniadze - trzeba zapłacic mase spadkową, wyśmialiśmy go - po chwili gdzies
zadzwonił i powiedział ze się myli - ale chodzi o podejście - ONI maja racje,
każdy inny nie wie NIC, i ciągle słyszałem AXA, Skandia AEGON, rdzice -
ubezpiecznei w nationale nederlanden = najwiekszy błąd w ich życiu - to
najgorsza firma, SKANDIA jest 1000 razy lepsza. dlaczego skonczył pracować (a
naprawdę przez cały czas był wkręcony na MAXA) bo okazało sie ze kilka umów mu
padło i musiał oddac w listopadzie 7tys zł! oczywiście opowiadania jakie to
świetne samochody ma jacek placek, którego mecha kupił, ze żona ma też mega fure
z wypasionym silnikiem a na tyle - foteliki dla dziecka, ze "przypadkowo" na
"szkoleniu" właczył sie wygaszacz ekranu a tam jakiś odrzutowiec któreko koles
chce kupic, a gdzies ostentacyjne rozmowy - tak tak przelej ten milion zł na to
i tamto - ciagle kasa kasa kasa, a gdzies tam jakis wyjazd na licytacje,
kupowanie obrazków chorych dzieci za 30-50 tysiecy złotych, a gó..rze sie
podniecali.sprawa trafia do bananowych dzieci - dużo bogatych znajomych, albo do
napalenców - "jakie masz cele?" "no nie wiem, może golf V GTI" - "co??? ja sie
pytam na serio, takiego golfa to sobie po pół roku kupisz", albo text który
rozwalił mnie na maxa - na spotkaniu koles mowi "panowie, popatrzcie na siebie -
tu siedzi ELITA polski, za kilka lat to wlasnie wy bedziecie jednymi z
najbogatszych" :)))) - nastawienie TYLKO na kase - ktorej w sumie nie ma, bo
wszyscy opowiadali o 12k na głowe za miesiać, a po odliczeniu "padniętych" umów
brat miał jakies 14k w prawie rok!!! w pracy siedział MASE czasu!

Meski Wiek Sredni - kiedy sie zaczyna?

Gość portalu: [B]B napisał(a):

> Bardzo dziwne to co napisales.Jak mozna byc szczesliwym, gdy wszystko sie
wali?
> Masz strasznie dekadenckie podejscie do zycia.
>

Nie, to jest logiczne. Dopóki wali się tylko troszeczkę - jak to w życiu na co
dzień - człowiek się miota i próbuje temu zapobiec. Jest coraz bardziej
zabiegany, zły i przestraszony. Boi się tego, co może go spotkać.
Jak już spotka go to najgorsze, czego się bał, to - po pierwsze, może się
wreszcie uspokoić i odpoczać, bo już nie ma za czym biegać;
po drugie nie musi się już bać, bo to czego się bał już go dopadło.
W sumie przezywa wyzwolenie i euforię.

> Tak sobie mysle...nie wiem czy czytales Mrozka.Krotkie opowiadania z lat 60-
70
> (okolo) odnosnie stosunkow panujacych w owczesnym PRL.Jeden wielki paradoks
> zycia, pokazanie bezsensu stosunkow, ustroju i podejscia owczesnej wladzy do
> problemu.

Czytałem te jego miniatury jeszcze w latach 70-tych - publikował je bodajże
w "Szpilkach".

> Polecam Tobie lekture tych opowiadanek.Poprawiaja nastroj i chcac nie chcac
> smialem sie czytajac o roznych irracjonalnych zachowaniach.Mysle, ze jako
facet
>
> w odpowiednim wieku:-) pamietajacy cos tam z tych lat ubawisz sie troszeczke.
> Pisze o tym dlatego, gdyz swego czasu, znajdujac sie w jakims dole
psychicznym,
>
> pewna kobieta wyciagala mnie z niego m.in za pomoca tej ksiazki.
> Pomoze czy nie - warto przeczytac!
>

> Czy lubisz Tetmajera? To co napisales to taki klimatyczny Tetmajer,pelen
obaw,
> lekow tego co wokolo. Sadze, ze gdybyscie spotkali sie na flaszce poziom
> dolowania sie wlasnymi pogladami bylby zblizony.
>

Nie, to tak nie działa. Jakby ktoś próbował mnie dołować, to zacząłbym mu
udowadniac, jak piękne jest życie. Generalnie w ogóle nie lubię literatury
poważnej - raz, bo jest ponura, a do tego wystarcza mi samo życie, dwa, że i
tak literatura jest z założenia przekłamana - to jak mam coś takiego czytać, to
wolę już jasne kolory.

Dlatego nad Mrożka przekładam Muminków, a nad Tetmajera - Niziurskiego i
Musierowicz. Z tego samego powodu nie przypadł mi do gustu Sapkowski.

> Pogarda zyciem, oczekiwanie smierci - tak to jest w skrocie?
>

Oczekiwanie śmierci - tak, pogarda dla życia - nie. Nadchodząca śmierć nadaje
sens i smak życiu.

pozdrawiam

Czytacie?

zinekk napisał:

> Mam, mysle, wszystkie ksiazki Hłaski. Mysle ze opowiadania równiez.Niedawno
> kupiłem ponownie kilka tomów opowiadan z wydawnictwa Elf,w ksiegarni na
> Jezuickiej-bo pozyczałem ludziom poprzednie wydania i mi nie pooddawali.<

Ja kupilam tydzien temu 3 tomy opowiadan Hlaski (czy to sie odmienia?),
tez wydane przez Elf, w EMPiKu. Nigdy nie mialam okazji kupic Jego powiesci;
krytycy sa zdania, ze sila Jego talentu najlepiej eksponuje sie wlasnie
w opowiadaniach, ale krytykom, i nie tylko im, nie wierze ;-)

> Tak,Europejko.To jest jeden z wielu typowych fragmentów Jego opowiadan, gdzie
> On i Ona boja sie miłosci , równiez samych siebie. Kiedy nastepuje ten
> moment ,ze nie ma nagle miłosci-wszystko sie wali i wszystko jest bez
> sensu,jakies takie kompletnie chaotyczne, swiat staje w miejscu i nawet
ludzki smiech na ulicy irytuje.Jak ktos ma czelnosc sie smiac,kiedy Jej-Jego
przy mnie nie ma....!!!<

Kazdy swoje rozczarowania przezywa w inny sposob; jedni sa poirytowani,
inni zamykaja sie w sobie, robia sie smutni, nie widza zadnego celu w zyciu,
nie moga sobie znalezc miejsca, nie wierza, ze moga ponownie komus zaufac,
nie wierza w slowa, ktore klamaly..., kazdy cierpi inaczej.
Problem polega na tym, jak bardzo emocjonalna osoba jest sie z natury;
po niektorych niepowodzenia splywaja jak woda, inni gryza sie miesiacami, ba!,
latami! Ale podobno tylko osby, ktore mocno przezywaja rozstania, potrafia
naprawde kochac. Sa tez tacy, ktorzy kochaja sama idee milosci i wydaje im
sie, ze sa zakochani w osobie, a kochaja tylko sama mysl o milosci, wowczas
przechodza po rozstaniu do porzadku dziennego, nie gnebia sie, bo tak naprawde
przeciez nie kochali...tylko im sie wydawalo, to tylko bylo snem...

> Kazdy gdy kocha i sam jest kochany sie tego boi.<

w zwiazku zawsze (!) jedna strona kocha mocniej.... ;-)

> Bardzo mi miło Euro ze spotkalismy sie w temacie Hłaski:) Pozdrawiam.

Mnie rowniez milo porozmawiac z Toba, poniewaz nie jestes obojetny
na slowa Hlaski, ktorego ja bardzo cenie, ktorego slowa nosze w glowie
latami :-)
pozdrawiam Cie

(znasz pisarza o nazwisku Thomas Hardy?)

Nowiny

ida14 napisała:

> ho ho powrót Górskiego. fiu fiu

No właśnie, o tym samym pomyślałam - fiu, fiu I wywiad-rzeka, opowiadania,
wystawa uświetniona obecnością Gurui... Rany. Po raz pierwszy w życiu czekam na
jesień. Z utęsknieniem

Jak odchudzilem sie dzieki diecie Montignac.

Cd. opowiadania. Jak juz wspominalem w poprzednim wpisie, z koncem miesiaca
czerwca 2003 roku, czyli po 5 miesiacach odchudzania, zamierzalem zakonczyc I
faze diety Michela Montignaca. W wymienionym czasie stracilem na wadze 14,5 kg,
obnizajac ciezar ciala z 94,5 kg do 80 kg. W duzej mierze do zaniechania
dalszego odchudzania przyczynily sie glosy moich znajomych i kolegów, z których
kilku ubolewalo, ze marnie wygladam. Obiektywnie oceniajac niczym nie róznilem
sie pod tym wzgledem od innych szczuplych ludzi, co sprawdzilem ogladajac moje
aktualne zdjecia i znajdujac tego potwierdzenie u osób mnie nie znajacych.
Pochodze z rodziny "dobrze wygladajacej", dlatego w dziecinstwie zawsze
utyskiwano, ze /jak mawiano/ bylem "niedozywionym", czyli szczuplym. Potem juz
znacznie zakompleksiony z tego powodu przytylem, o czym pisalem na poczatku i
moje juz nowe srodowisko takiego mnie zapamietalo. Okazalo sie, ze znajomi i
koledzy nie mogli przyzwyczaic sie do mojej nowej sylwetki. Zlosliwe jednostki
uznalem za osoby malo taktowne oraz tolerancyjne i zerwalem z nimi kontakty.
Obecnie nikt mi nie dokucza i mam spokój. Malzonka widzac mnie codziennie w
dluzszym okresie czasu przyzwyczaila sie do mojego wygladu i jak twierdzi, to w
zasadzie nic sie nie zmienilem. Natomiast zaobserwowala, ze stalem sie bardziej
energicznym w zyciu oraz znacznie wydajniejszym fizycznie. Z powyzszych powodów
jest zadowolona. Gdzies czytalem, a bylo to jeszcze przed moim odchudzaniem, ze
tracic na wadze nalezy przede wszystkim w wieku mlodszym, gdyz podobno po 35
roku zycia skóra specjalnie nie skurczy sie i pozostana zmarszczki. Nie jest to
regula, gdyz moja zona przekroczyla ten wiek /ja tez/ i u niej nie widac
zadnych zmarszczek. Ciag dalszy nastapi.