Jedzenie jak lekarstwo (z onet.pl)

"Jedzenie jak lekarstwo
Wzrasta liczba dowodów na to, że odpowiednie odżywanie może zwiększyć
efektywność leczenia raka. Niestety, niewielu pacjentów o tym wie"

Zupełnie "nieoptymalne" jest podsumowanie tekstu:

"Co jeść, by wygrać z rakiem?

* Bristol Center, opierając się na najnowszych badaniach, zaleca chorym
na nowotwór jeść żywność organiczną, kiedy to tylko możliwe.

* Należy spożywać duże ilości: produktów pełnoziarnistych, świeżych
warzyw i owoców (8 do 10 razy dziennie), roślin strączkowych, orzechów i
ziaren, ryb oleistych, bogatych w kwasy tłuszczowe Omega-3 (łosoś,
makrela, węgorz, panga), ziół i przypraw, olejów roślinnych tłoczonych
na zimno, soków i wody (1,5 do 2 litrów dziennie).

* W umiarkowanej ilości można jeść: drób i jajka (z naturalnych
hodowli), niehodowlane białe ryby morskie (np. dorsz, flądra, halibut)
oraz małe ryby oleiste (sardynki).

* Trzeba ograniczyć do minimum: czerwone mięsa, mięsa wędzone, produkty
konserwowane i solone, jedzenie grillowane i przypalone, artykuły
przetworzone i mrożonki, kofeinę, alkohol, sól, tłuszcze trans i
modyfikowane (margaryna, zupy w proszku, batony, frytki, chrupki, dania
smażone, potrawy mrożone - przyp. Onet)"

Tu jest oryginalny artykuł z DT (eng): http://tiny.pl/cpl3

j.

 

Jedzenie jak lekarstwo (z onet.pl)


Cytat:"Jedzenie jak lekarstwo
Wzrasta liczba dowodów na to, że odpowiednie odżywanie może zwiększyć
efektywność leczenia raka. Niestety, niewielu pacjentów o tym wie"

Zupełnie "nieoptymalne" jest podsumowanie tekstu:

"Co jeść, by wygrać z rakiem?

* Bristol Center, opierając się na najnowszych badaniach, zaleca chorym
na nowotwór jeść żywność organiczną, kiedy to tylko możliwe.

* Należy spożywać duże ilości: produktów pełnoziarnistych, świeżych
warzyw i owoców (8 do 10 razy dziennie), roślin strączkowych, orzechów i
ziaren, ryb oleistych, bogatych w kwasy tłuszczowe Omega-3 (łosoś,
makrela, węgorz, panga), ziół i przypraw, olejów roślinnych tłoczonych
na zimno, soków i wody (1,5 do 2 litrów dziennie).

* W umiarkowanej ilości można jeść: drób i jajka (z naturalnych
hodowli), niehodowlane białe ryby morskie (np. dorsz, flądra, halibut)
oraz małe ryby oleiste (sardynki).

* Trzeba ograniczyć do minimum: czerwone mięsa, mięsa wędzone, produkty
konserwowane i solone, jedzenie grillowane i przypalone, artykuły
przetworzone i mrożonki, kofeinę, alkohol, sól, tłuszcze trans i
modyfikowane (margaryna, zupy w proszku, batony, frytki, chrupki, dania
smażone, potrawy mrożone - przyp. Onet)"

Tu jest oryginalny artykuł z DT (eng): http://tiny.pl/cpl3

j.



Kiszone wisnie


Cytat:
| Widzial ktos przepis na ten rarytas ,potrzebne do diety i to bez cukru
| Yuras

.
| Moge sie mylic, ale sprobuj poeksperymentowac z sola na malej ilosci.

Jak nie znajde to bede probowal,mam jeszcze szanse ze odezwie sie taki
virtualny przyjaciel z Chicago.A sam tzw kwasny sok z wisni jest mi
potrzebny  gdyz usuwa sole moczanowe ze stawow czyli nie ma artretyzmu
(wszystkie rodzaje w tym podagra) i zwiazanychz tym bolow...Jedyne skuteczne
lekarstwo na artretyzm -:))
Pozdrawaim
yuras.



Na  grupie "kuchnia", przy Twoim poscie wyrazilam swoj poglad co do
diety na artretyzm.
Nie wierze w skutecznosc samych wisni na wyleczenie tej dolegliwosci,
to bardziej zlozona przyczyna organiczna.

Artretyzm (dna,skaza moczanowa) to wynik zlej przemiany materii i diety
niedopasowanej do wlasnego metabolizmu.  Konieczna jest dieta zasadowa,
 ograniczajaca dostepnosc  produktow, ktorych pochodna jest wzrost w
organizmie poziomu kwasu moczowego.

Jest to dieta nabialowo- roslinna,ograniczajaca bialko zwierzece,piwo.
alkohole, tluszcze, przetwory maczne,zboza,orzechy,pestki,nasiona.
Owoce maja tu swoj pozytywny wplyw, bo maja odczyn zasadowy.
Nawet cytryna, choc kwasna (wisnie tez maja kwas owocowy) w procesie
przemiany materii maja odczyn zasadowy. Pewnie dlatego wisnie ktos
wskazal, jako korzystne. Ale tylko w naturalnej postaci.
Dlatego zainteresuj sie dieta zasadowa w kompleksowym wymiarze i nie
szukaj
lekarstwa na artretyzm w "kiszonych wisniach".

Pozdrawiam - aga/ch.

Protokoły a zioła

Ja piję codziennie nagietek (to zioło można pić całe życie bez skutków ubocznych).
Działanie:
Stwierdzono, że substancje czynne mają działanie bakteriobójcze, grzybobójcze i przeciwzapalne. Działają ochronnie i regenerująco na błony śluzowe i skórę, przyspieszając gojenie się ran. Stosowany wewnętrznie ma działanie przeciwwrzodowe oraz zwiększa odporność organizmu. Usprawnia też procesy trawienia i wydalania produktów przemiany materii.

Zastosowanie:
Wewnętrznie przeciw infekcjom, w braku odporności, złym trawieniu i wydalaniu.

Główne związki czynne:
Karatenoidy (likopen, ksantofile), flawonoidy, olejek eteryczny, saponiny trójterpenowe, kwasy organiczne, gorycze, śluzy, żywice, fitoncydy, garbniki, sole mineralne, witaminy A, C i P.

Ostatnio piję też dwa razy dziennie Miodunkę .
Miodunka plamista, inaczej zwana zielem płucnym.
Dzięki wysokiej zawartości kleju roślinnego (śluzu), miodunka plamista jest szczególnie pożytecznym ziołem w leczeniu chorób płucnych, a w szczególności jest efektywnym środkiem w przypadkach chronicznego zapalenia oskrzeli. Miodunkę plamistą łączy się dobrze z innymi ziołami, np. z podbiałem na chroniczny kaszel, między innymi też na koklusz, oraz może być równie dobrze stosowana przy astmie. Miodunka plamista może być również używana jako sposób na chore gardło, jak i na przekrwienia (zastój krwi). W przeszłości miodunka plamista była stosowana na kaszel z krwią powstała z infekcji guzkowatych. Liście miodunki plamistej dzięki ściągającym właściwościom znalazły zastosowanie zewnętrzne przy tamowaniu krwawień.

 

pytania na egz z ochrony

Co do gryzoni - nie wypowiadam się bo nie wiem.
Co do kwaśnych deszczy to mechanizmów ich szkodliwości jest kilka. Na glebę wpływają głównie tak, że obniżają pH a w obniżonym pH to:
1. Uwalniają się metale ciężkie
2. Następuje nadmierne wymywanie pewnych ważnych mikroelementów (m. in. Mn, Fe)
3. Następuje unieczynnnienie wielu mikroelementów (przechodzą w postać nierozpuszczalną albo trudnorozpuszczalną np. łatwo rozpuszczalny wodorowęglan wapnia przechodzi w praktycznie nierozpuszczalny węglan wapnia - im kwaśniej tym więcej węglanu).
Oczywiście obniżenie pH ma zabójczy wpływ na faunę glebową, którą stanowią głównie bakterie i drobne bezkręgowce - organizmy dość wrażliwe na takie czynniki. Ich osłabienie powoduje osłabienie rozkładu materii organicznej co jeszcze zwieksza zakwaszenie (dochodzi tu do procesów beztlenowych - gnilnych - bo bakterie gnilne są z reguły acidofilne) przez powstanie (słabych bo słabych ale jednak) kwasów humusowych. Poza tym brak zasilania mikroelementami + nadmierne wymywanie + unieczynnienie daje efekt wyługowania gleby (zubożenia w substancje odżywcze). Ale największe spustoszenie kwaśne deszcze powodują w gospodarce wodnej drzew. Głównie za sprawą niszczenia aparatu asymilacyjnego odpowiedzialnego za tworzenie siły ssącej w tej pompie oraz mikoryz. Grzyby są bardzo wrażliwe na wachania pH. Osłabienie lub kompletny brak mikoryz oraz oczywistwe zaburzenie osmozy (więcej czynnych jonów wodorowych w roztworze glebowym powoduje wyciąganie wody z bardziej uwodnionych komórek roślinnych) powodują, że drzewa cierpią z przesuszenia. Taka odmiana suszy fizjologicznej...

Jak rośliny narkotyzują owady?

"Wbrew pozorom rośliny nie zdają się biernie na los. Grając o swoją przyszłość, wykorzystują owady, które pełnią funkcję dostawców komórek rozrodczych. Kwitnąca łąka jest jak targowisko, gdzie trwa ostra rywalizacja o klienta, który za trafny wybór jest nagradzany łykiem „markowego” napoju.
Nektar czekający na owada w kwiatowych kielichach może być roślinnym odpowiednikiem Red Bulla, porannej kawy, jak i działki „marychy".
Jeszcze kilkadziesiąt lat temu botanicy nie doceniali nektaru, sądząc, że składa się jedynie z wody i cukru. I rzeczywiście, sacharoza, fruktoza i glukoza stanowią zwykle do 25 proc. tego płynnego przysmaku owadów. Poza zwykłymi cukrami kwiat jednak dodaje do niego precyzyjnie dobrane substancje chemiczne: białka, tłuszcze, antyoksydanty, składniki mineralne, kwasy organiczne, fenole, oleje, witaminy, a nawet toksyny. Dzięki tym dodatkom rośliny manipulują owadami..."
http://www.wprost.pl/ar/1...kotyzuja-owady/

Masło czy margaryna?

Ojeju, wyjasnie jakos, ale musisz cofnąc sie do chemii organicznej, gdzie są omawiane kwasy tłuszczowe nasycone i nienasycone. Kwasy tłuszczowe nienasycone to te, które mają podwójne wiązania między atomami węgla. Przy produkcji margaryny ojele roślinne są uwodorniane, tzn dokładnie te wiązania podwójne, co powoduje że z nienasyconego kwasu, korzystnego dla zdrowia powstaje kwas nasycony- konfiguracja trans. Te są dla zdrowia szkodliwe, ponoszą m.in. poziom insuliny, poziom cholesterolu etc. Są szkodliwe dla dzieci i kobiet w ciązy i ich nienarodzonych dzieci- przenikaja przez lozysko plodu. Dodam, że kwasy nasycone organizm wytwarza sam, a nienasycone nie, dlatego trzeba ograniczac produkty bogate w kwasy nasycone a spożywac te, ktore zawieraja kw. nienasycone.
O roli kwasów tłuszczowych i tłuszczów w diecie warto poczytac w literaturze na temat żywienia i odżywiania się. Co do producentow powinni pod że produkt nie zawiera badz zawiera izomery trans. A czy podają, to zależy...Wiem, że Rama i Flora ich nie zawieraja i na Florze to widziałam na opakowaniu.

Ciasteczka - uważajcie !

Panowie, nie trzeba gotowac trawy z tluszczem. THC rozpuszcza sie takze w kwasach organicznych, takich jak np. znajduje sie w naszym zoladku. Jest tylko jeden minus - nieprzyjemnosci ze strony ukladu pokarmowego, takze ogolnie nie polecam. Tluszcze do lekkostrawnych tez nie naleza, ale napewno latwiej niz czesci roslinne, ktore zdecydowanie dluzej leza na zoladku, a co za tym idzie dluzej faza wchodzi. Z tym, ze wiadomo dawka musi byc 3-4 razy wieksza od palonej ;D polka dobrego sortu powinna zadzialac, ale pewien nie jestem. Po sztuce pozegnaj sie ze swiatem na dluzszy czas ;D pozdro

Maniok zamiast kwasu

Chemicy z krajów rozwijających się będą wkrótce mogli zastąpić kosztowne reagenty dużo tańszymi substratami roślinnymi.

W marcowym wydaniu miesięcznika Journal of Natural Products Geoffrey A. Cordell z University of Illinois w Chicago i współpracownicy z Brazylii (Telma L.G. Lemos, Francisco J.Q. Monte i Marcos C. de Mattos) przeanalizowali ponad 7 tysięcy roślin z całego świata, którymi akademicy, przemysł chemiczny i laboratoria farmaceutyczne mogą ewentualnie zastąpić drogie odczynniki. Wśród nich znalazły się zarówno kolendra, jabłka, dynia, jak i korzeń lotosu czy maniok.

Naukowcy przeprowadzili ocenę dostępnych lokalnie warzyw, owoców, pospolitych roślin oraz odpadów roślinnych pod kątem przydatności do przeprowadzenia standardowych reakcji organicznych. Stwierdzili, że jest to wielce obiecujące ekonomicznie rozwiązanie.

Wykorzystanie całych fragmentów tkanki roślinnej jest o tyle wygodne, że nie trzeba się przejmować dostarczaniem związków potrzebnych do przebiegu reakcji, np. biokatalizatorów. W dodatku każdorazowo dostępne są np. oba enancjomery, czyli cząsteczki stanowiące swoje lustrzane odbicie. Ułatwia to opracowywanie leków czy ocenę aktywności biologicznej.

Znalezione na http://koplaniawiedzy.pl

Ekstrakcja barwników roślinnych.

Witam!
Piszę
sprawozdanie i wnioski z doswiadczenia - roztarte liście kapusty z antocyjanianami zmieszane z NaOH i piaskiem rozcieńczyłam z wodą, odsączyłam i przelałam w równych ilościach do sześciu probówek. Podzieliłam je na dwie frakcje, trzy i trzy i do kazdej dodałam inną ilość kwasu (HCl) lub zasady (Na2HPO4) - 2, 4, 6,5, 9,5 ml. Każda prbówka inaczej mi się wybarwiła - na granat, błękit, fioletowo, czerwono, pomaranczowo i żółto.
Co się stało w tej reakcji z antocyjanianem? Czy tak jak w przypadku chlorofilu następuje niszczenie wiazania z grupa organiczną czy coś innego?

Doświadczenia

No tak... Doświadczenia najtrudniej jest zapamiętać :) wiem cos o tym, bo ponad 3/4 mojej klasy też mnie tym zamęcza... :) A więc, nie znam żadnej strony na ten temat, ale zawsze mogę ci je wszystkie wypisać :) Proszę bardzo:
1. Prażenie substancji organicznej (rzadko kiedy się pojawia).
2. Doświadczenia, za pomocą których można zbadać właściwości danej substancji.
3. Otrzymywanie etylenu (poprzez rozkład folii polietylenowej).
4. Otrzymywanie acetylenu (karbid + woda).
5. Odbarwienie wody bromowej, bądź roztworu manganinu(VII) potasu przez związki nienasycone.
6. Wykrywanie obecności etanolu.
7. Reakcje otrzymywania soli, dysocjacja jonowa, badanie odczynu roztworu - zarówno jeżeli chodzi o kwasy organiczne i nieorganiczne (bardzo często się pojawiają).
8. Otrzymywanie mydła (wyższy kw. karb. + zasada).
9. Reakcje otrzymywania estrów.
10. Otrzymywanie tłuszczów (rzadko kiedy sie pojawia).
11. Odróżnienie tłuszczu od substancji tłustej - próba akroleinowa.
12. Reakcja zmydlania tłuszczów.
13. Reakcja ksantoproteinowa.
14. Reakcja biuretowa.
15. Próba Trommera.
16. Próba Tollensa.
17. Reakcja pozwalająca wykryć skrobię (skorbia + jodyna).
18. Odróżnianie włókien nat. poch. roślinnego od włókien poch. zwierzęcego.

To by było na tyle, podsumowując: najcześciej pojawiają się reakcje charakterystyczne, otrzymywania soli i ewentualnie badanie właściwości danej substancji.

Skrajne bestialstwo człowieka...

Cytat:Zreszta pasza jest be.


Zgadzam się - pasza jest robiona z ziarna, którego jakość nie kwalifikuje go do spożycia przez ludzi, często widziałem w kukurydzy piasek, suche łodygi, raz zestarzałego, zgniecionego szczura [środek lata - resztki z silosów].
Czy człowiek może na tym wyżyć? Nie może. Czy np. takie indyki na tym wyżyją? Tak, i to jeszcze jak! Będą duże, smaczne i zabite humanitarnie.
Podobnie rzecz ma się z pszenicą (paszowa kosztuje ok 530-550 zł za tonę, spożywcza kosztowała ponad 800 zł/tona kiedy ostatni raz patrzyłem), soją, i rzepakiem. Olej roślinny, który dodaje się do pasz ma piękną naklejkę "nie nadaje się do spożycia przez ludzi". Te, jakby na to nie patrzeć, odpady uzupełnia się premixem witaminowym, aminokwasami krystalicznymi i ziołowymi preparatami (bo nie wolno stosować antybiotyków), ewentualnie kwasami organicznymi.

Wyżyw za pomocą tego 5 ludzi, będzie śmiesznie... albo tragicznie, zależy jak na to patrzeć.

Czerwień roślin czerwonych ...jaki preparat/ widmo światła ?

Mangan bierze głównie udział w podziale cząsteczki wody w procesie fotosyntezy, uwalniając przy tym tlen. Ponadto aktywuje wiele enzymów borących udział w metaboliźmie kwasów organicznych czy fosforu. Asymilacja azotu i produkcja chlorofilu to dwie główne role manganu w komórkach roślinnych. Funkcja przy produkcji pigmentów pomocniczych - brak, czyli nastpna nie poparta niczym spekulacja.
Kobalt, jest pierwiastkiem, bez którego rośliny wodne mogą się obejść i nie ma on żadnego wpływu na ich rozwój czy wybarwienie. Kobalt stosuje się czasem jako srodek wspomagający wybarwienie niektórych gatunków ryb, np. preparat Kobaltosan Zooleka.

Nie wolno produkowac biopaliwa?????

Na moje oko sprawa jest do obronienia - goscie nie produkowali biopaliwa, ale estry, ktore biopaliwem sie stają dopiero po wlaniu do baku. Nie mozna nawet zarzucic, ze robili biokomponenty, bo wg rzeczonej ustawy biokomponenty to " bioetanol, biometanol, ester, dimetyloeter, czysty olej roślinny oraz węglowodory syntetyczne; " (art. 2, p. 3). Ponadto jesli metanol ktory uzywali do syntez nie pochodzil z biomasy (a najpewniej nie pochodzil - udowodnienie ze bylo inaczej nalezy do urzędu) to nie mozna im zarzucic magazynowania biokomponentow (smalec pomijam, bo nie jest olejem roslinnym). Jesli chlopy mają jaja to odzyskaja sprzęt i jeszcze dostaną odszkodowanie

C.

edit: psiakrew, przeoczenie - wydobylem ustawe w ostatecznej wersji i ester jednak miesci sie w "biokomponentach". Na dodatek co gorsza "6) ester – ester metylowy albo ester etylowy, kwasów tłuszczowych wytwarzany z biomasy", a biomasa to "2) biomasa – stałe lub ciekłe substancje pochodzenia roślinnego lub zwierzęcego, które ulegają biodegradacji, pochodzące z produktów, odpadów i pozostałości z produkcji rolnej oraz leśnej, przemysłu przetwarzającego ich produkty, a także części pozostałych odpadów, które ulegają biodegradacji, a w szczególności surowce rolnicze;" czyli cokolwiek organicznego, wiec smalec tez. Chyba jednak im ten sprzet przepadnie.
Ta ustawa jak widac jest zrobiona dla swojakow, ktorym da sie koncesje i zezwolenia. Wszyscy inni będą waleni po łbach.
Przy okazji uwaga - bimbrownictwo tez miesci sie w rządach tej ustawy.

granulat i kostka sojowa

Cytat: | Czy ktos orientuje sie jakie wartosci odzywcze ma granulat i kostka
| sojowa?
| Chodzi mi o zawartosc bialka, weglowodanow, tluszczu i kalorii na 100g.
  A ja jestem ciekawy, czy ktos jest w stanie potwierdzic, ze w procesie
odtluszczania ziaren soi przy wyrobie tych kostek itp. rzeczy faktcznie
uzywa sie TRI.



  Nie sądzę. AFAIK, używanie TRI (organiczny rozpuszczalnik) jest zakazane
chyba już we wszystkich cywilizowanych krajach, nawet do celów pozaspo-
żywczych.

  Natomiast podczas ekstrakcji oleju z soi (podobnie jak innych olejów
rafinowanych) używane są rozpuszczalniki organiczne, mające podobne
własności rozpuszczające jak TRI, ale nie tak szkodliwe dla zdrowia.
Pozostałość po produkcji oleju sojowego (wytłoki sojowe), traktowana jest
silnymi zasadami w celu usunięcia z nich włókien roślinnych (głównie
błonnik). Większość zasady wypłukiwana jest wodą w celu, a jej resztki
zobojętniane kwasem.

  Tak potraktowane wytłoki suszone są w suszarniach proszkowych, a
produktem jest proszek o wysokiej koncentracji białka. Nosi on angielską
nazwę Soy Protein Isolate (SPI), a polską izolowane białko sojowe. Taki
proszek może już być dodawany do odżywek dla sportowców, do różnych
wyrobów garmażeryjnych, itp. Może też dalej przetwarzany w celu
uzyskania upostaciowionego białka.

  SPI poddawane jest następnie wysokiemu ciśnieniu, w wysokiej temperaturze
w celu nadania kształtu bezpostaciowemu proszkowi i uzyskuje się w ten
sposób Textured Vegetable Protein (upostaciowione białko roślinne), czyli
te wszystkie kotleciki, granulaty, kostki itd.

  Biorąc pod uwagę sposób produkcji wprowadzający do produktu pozostałości
rozpuszczalników, kwasów, metali ze zbiorników używanych do prowadzenia
procesu, mam więc bardzo ograniczone zaufanie do tych produktów. Pomimo
poddania soi tym procesom, nie do końca są z niej usuwane inhibitory
trypsyny (substancje upośledzająca trawienie białek) i inne naturalne
substancje
antyodżywcze.

  Więc wszelkie te kostki i granulaty nie różnią się moim zdaniem od innego,
przemysłowo produkowanego "śmieciowego" jedzenia, a już za kpiny uważam
fakt, że reklamowane są jako "zdrowa żywność".

  Ale soja jest zdrowym i wartościowym pokarmem. Tylko nie jako kostka i
granulat, a miso, tempeh, tofu i inne produkty otrzymywane tradycyjnymi,
fermentacyjnymi metodami, nie wprowadzającymi do niej nowych zanieczyszczeń,
za to usuwającymi istniejące.

Pozdrawiam,
Gandalf

Kiszone wisnie

Nie wierze w skutecznosc samych wisni na wyleczenie tej dolegliwosci,
to bardziej zlozona przyczyna organiczna.

Artretyzm (dna,skaza moczanowa) to wynik zlej przemiany materii i diety
niedopasowanej do wlasnego metabolizmu.  Konieczna jest dieta zasadowa,
 ograniczajaca dostepnosc  produktow, ktorych pochodna jest wzrost w
organizmie poziomu kwasu moczowego.

Jest to dieta nabialowo- roslinna,ograniczajaca bialko zwierzece,piwo.
alkohole, tluszcze, przetwory maczne,zboza,orzechy,pestki,nasiona.
Owoce maja tu swoj pozytywny wplyw, bo maja odczyn zasadowy.
Nawet cytryna, choc kwasna (wisnie tez maja kwas owocowy) w procesie
przemiany materii maja odczyn zasadowy. Pewnie dlatego wisnie ktos
wskazal, jako korzystne. Ale tylko w naturalnej postaci.
Dlatego zainteresuj sie dieta zasadowa w kompleksowym wymiarze i nie
szukaj
lekarstwa na artretyzm w "kiszonych wisniach".
----------
Witam
Tez pierwszy raz uslyszalem o wlasciwosciach leczniczych wisni,
ale......siegnalem po ksiazke "O odzywczych i leczniczych wlasciwosciach
roslin".
Dotyczy to wisni i czeresni.
kilka cytatow:
"..czeresnia musi zawierac szczegolny skladnik lub polaczenie znanych
zwiazkow musi byc jakies szczegolne gdyz udowodniono, ze owoce te potrafia
wyleczyc z artretyzmu. Od lat wiedziala o tym medycyna ludowa szczegolnie we
Francji."
"Mowi sie, ze artretyzm jest spowodowany niedoborem witamin szczegolnie z
grupy B (E.C. Barton- Wright: Arthritis: A Vitamin Deficiency Diesease), a
wsrod nich kwasu pentotenowego (lub pentotenianu wapnia). Najbogatszym jego
zrodlem sa drozdze. Otoz ten kwas wystepuje takze w  wisniach i czeresniach.
"
"Wprost zdumiewajace wyniki osiagnal w tej dziedzinie lekarz amerykanski dr
Robert Bingham /-----/Szczegolnie dobre wyniki otrzymuje sie w przypadkach
opuchniecia i znieksztalcenia stawow palcow, ktore to dolegliwosci mijaja po
kuracji czeresniowej lub wisniowej"
Jezeli chodzi o przepis, na wisnie i czeresnie z tej ksiazki to poza
kompotem, przecierem itp, jest przepis na "falszywe rodzynki" czyli
wydrylowane suszone owoce.
Pozdrawiam
maf

okulary


Cytat:  W jaki sposob najlepiej czyscic okulary do teleskopow? Do tej pory
uzywalem wacika nasaczonego spirytusem, tylko nie wiem czy czasem nie
uszkadzam w ten sposob optyki okularu.
    Grzegorz C.



Cześć Grzegorz!
O patencie z sokiem z kapusty nie słyszałem, ale osobiście, w to nie
wierzę. Kolega wspominał o świeżym ziemniaku; zawiera dużo skrobi, która
pochłania tłuszcz. Nie wiem tylko, jak oddziałują na powłoki optyki kwasy
organiczne i inne związki, zawarte w sokach roślinnych.
Czyszczenie okularu należałoby zacząć od usunięcia drobinek kurzu, gdyż te
trafiają się najczęściej; myślę, że nie zabrudziło sie szkieł, dotykając
palcami itp. Do tego celu najlepiej użyć czystego pędzelka z delikatnym,
cienkim włosiem, aby wymieść kurz i przedmuchać. PO usunięciu kurzu, o ile
szkła nie są zatłuszczone (warstwa antyrefleksyjna równomiernie odbija
światło i ma równomierną, niebieską lub liliową barwę), to powinno
wystarczyć. O ile szkła są zatłuszczone, to wpierw oczyścić z kurzu
(pedzelek), dopiero potem, wacik i spirytus, (najlepiej jak najczystszy!)
aby przy przecieraniu wacikiem nie porysować optyki drobinkami kurzu.
Najlepiej wacik trzymać pęsetką, mogą być również waciki na patyczkach (do
czyszczenia uszu itp). Nie nalezy trzymać wacika w palcach, bo przeniesie
się tłuszcz z palców na szkła. Spirytus szybko wysycha, skutecznośc
czyszczenia można sprawdzić obserwując barwę powłoki antyrefleksyjnej. W
ostateczności, o ile nie ma się spirytusu (zwłaszcza, gdy się wybiera na
nocne obserwacje poza miasto) można chuchnąć na szkło i delikatnie
przetrzeć jeszcze wilgotne czystą (świeżą) bawełnianą chusteczką,
pamiętając o uprzednim usunięciu kurzu rogiem chusteczki.
Pozdrawiam
Emilian

Wywabianie plam

Cytat:
| mineralne zagęszczone czymś równie "mineralnym"...
| Smary samochodowe to nie są według mnie tłuszcze w sensie "lipidy" :-)

Hm, cos mi sie obilo o uszy ze zageszczone to te oleje sa .. mydlem.
Moze nie takim zwyczajnym, ale jednak opartym o kwasy tluszczowe.



No ale wciąż kwasy tłuszczowe to nie to samo co tłuszcze, tak?
Tyle przynajmniej pamiętam z chemii organicznej z liceum.
Tłuszcze to były jakieś estry zdaje się, czyli związki kwasów
z alkoholami... Mydła natomiast to sole, czyli związki kwasów
z zasadami. A smary to oleje mineralne, czyli węglowodory...
Są śliskie i pewnie można potocznie je nazwać "tłuste" ale
tłuszczami chyba nie są per se... No chyba że się mylę i to wsio rawno.

Cytat:A detergenty to sobie chyba radza ogolnie z "olejowatoscia",
niekoniecznie pochodzenia roslinnego ..



Tu niestety wymiękam... :-) Ale ten Ludwik to musi być niezła
trucizna, bo jest dobry "na wszystko" ;-) Krawaty wiąże i usuwa ciąże...

Cytat:| Bardzo dobra rada... ;-) Ale czasem w ubranku wyjściowym przytrafi
| się nam okazja do pogrzebania przy autku (np. kapeć na drodze)
| a nie każdy ma ze sobą komplecik odzieży roboczej na przebranie się ;-)

Tu dobre sa samochody francuskie. kolo pod podloga, narazone na
na caly kurz drogowy, i nie ma zadnych dylematow  wyciagamy fartuch,
rekawice, dopiero robimy :-)



:-) A ktoś w ogóle francuskie auta kupuje jeszcze? ;-))
Swoją drogą ciekawy jest fakt, że tychże nie widuje się
praktycznie wcale na rynku amerykańskim... niemieckie oczywiście są,
angielskie są, nawet włoskie się zdarzają, a francuskich nie ma.
To pewnie przez niechęć Francuzów do tłumaczenia instrukcji obsługi
na język angielski ;-)) Ale to już wybitnie NTG więc lepiej cicho sza....

drożdże

Użytkownik "Janusz Żurek" <jzurek@optymalni.org> napisał w wiadomości
news:cm6gv6$15r$1@venus.artexim.pl...
Cytat:Użytkownik Jurek napisał:
dodam jeszcze (bo tego nie przetlumaczylem) ze laboratorium w ktorym
pracuje
sie na drozdzach i zakwasie, fermentacja "lactique" jest wypierana przez
fermentacje "alcoolique". Co daje w efekcie utrate wlasnosci ochronnych
przeciw kwasowi "phytique".

Jurek
--------------
Kwas "phytique" to prawdopodobnie kwas chitynowy (organiczny), który
znajduje się zwłaszcza w osłonce ziarna - a zatem w większych ilościach
w mące z pełnego przemiału.



Myślę, że chodzi o fityniany:

http://gastrona.pl/global/lib/news.php?id=506
"Do powszechnie występujących należą fityniany, tj. estry fosforowe
mezoinozytolu, sześciowodorotlenowego nasyconego alkoholu. Pierwsze prace
charakteryzujące właściwości fitynianów wydzielanych z surowców naturalnych
ukazały się w początkach XX wieku, jednakże szczególne zainteresowanie wielu
badaczy wzbudzały te związki w latach osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych
tego wieku. Obecność w cząsteczce kwasu fitynowego 12 atomów wodoru
kwasowego czyni, że ten związek jest mało stabilny, łatwo reagujący w
stosunkowo szerokim zakresie pH. Naturalną formą występowania kwasu
fitynowego są kompleksy z poliwalentnymi kationami metali oraz białkami.
Fosfor fitynowy stanowi około 70% całkowitej zawartości fosforu ziarna zbóż,
co w dużym stopniu ogranicza biodostępność tego pierwiastka w przewodzie
pokarmowym ludzi i zwierząt, nie dysponującym dostateczną ilością
odpowiedniego enzymu (fitazy). Również znaczna część wapnia, magnezu,
żelaza, cynku i miedzi w surowcach spożywczych pochodzenia roślinnego
występuje w gorzej wykorzystywanych kompleksach fitynowych. Ma to miejsce w
przypadku tych surowców (np. ziarna zbóż i nasion roślin strączkowych), w
których zawartość fitynianów jest duża, od 1 do 5%. "

A tak swoją drogą, to już kiedyś pisałem o szkodliwości spożywania pieczywa
razowego.

Pozdrawiam
Leszek

Energia z trawy

Wszystko wskazuje na to, że samochody przyszłości będą wyposażone w napęd elektryczny. Wiadomo też, że faworyzowanym źródłem energii dla takich pojazdów są ogniwa paliwowe. Wciąż jednak nie wiadomo, czy największą popularność zdobędą ogniwa zasilane tanim metanolem (lub innym alkoholem), czy też takie, które wymagają droższego, ale bardziej wydajnego wodoru.

Choć koszty produkcji nie są jedynym czynnikiem przemawiającym przeciw wodorowi, z pewnością należą do najpoważniejszych. Jednak od czego mamy naukowców? Badacze pod wodzą Bruce'a Logana z uniwersytetu Penn State zamiast tradycyjnej, nieekonomicznej elektrolizy proponują metodę wykorzystującą pracę odpowiednio dobranych bakterii. Mikroby - już używane przez Logana do produkcji wodoru ze ścieków - tym razem zostały "nakarmione" roślinną biomasą i potraktowane niewielkim prądem rozruchowym. Efekty przerosły najśmielsze oczekiwania: wydajność procesu przetwarzania celulozy wyniosła 68%, a kwasu octowego - aż 91%. Wyniki te są lepsze od elektrolizy od trzech do dziesięciu razy!


Tak powstaje roślinne paliwo

Produkcja wodoru z roślin przebiega w kilku etapach. Najpierw części roślin podlegają fermentacji tak, aby powstał kwas octowy.Ten jest "zjadany" przez bakterie, które z kolei wytwarzają elektrony, protony oraz dwutlenek węgla. Drobnoustroje znajdują się w pobliżu anody "ogniwa elektrolizy bakteryjnej" (MEC - ang. Microbial Electrolysis Cell). Uwolnione w reakcji protony przenikają przez membranę jonowymienną w kierunku katody, gdzie po połączeniu z elektronami - już jako atomy wodoru - ulatują z ogniwa pod postacią gazu.

Zdaniem naukowców, opracowany przez nich proces można łatwo zastosować w skali przemysłowej. Ilości prądu wymagane do jego prowadzenia są minimalne, materiałem wejściowym może być niemal każda masa organiczna, np. niejadalne części roślin uprawnych. Pewne zastrzeżenia może budzić wydobywający się podczas reakcji dwutlenek węgla, jednak w porównaniu z innymi metodami produkcji energii, problem ten raczej nie jest poważny.

Warto przypomnieć, że wykorzystanie paliwa wodorowego nie powoduje zanieczyszczenia środowiska. Jedynymi produktami spalania tego gazu (chemicznego lub w ogniwie paliwowym) są para wodna oraz energia.

Źródło: Kopalnia Wiedzy

Zioła

Prawoślaz lekarski (Z Wikipedii)



Prawoślaz lekarski

Systematyka wg Reveala
Domena jądrowce
Królestwo rośliny
Podkrólestwo naczyniowe
Nadgromada nasienne
Gromada okrytonasienne
Klasa Rosopsida
Rząd ślazowce
Rodzina ślazowate
Rodzaj prawoślaz
Gatunek prawoślaz lekarski
Nazwa systematyczna
Althaea officinalis

Prawoślaz lekarski (Althaea officinalis L.) – gatunek rośliny zielnej należący do rodziny ślazowatych (Malvaceae). Kenofit, pochodzi z obszaru śródziemnomorskiego. W Polsce jako gatunek dziko rosnący występuje na niżu, jest także uprawiany.

Morfologia
Pokrój
Bylina do 1,5 metra wysokości. Cała roślina jest owłosiona miękkimi, szarymi wloskami.
Liście
Ulistnienie skrętoległe. Liście duże, dłoniaste przypominające z wyglądu liście klonu, mają zaostrzony koniec i karbowane brzegi. Dolne są słabo 5-klapowe, górne 3-klapowe
Kwiaty
Różowe, dość duże, umieszczone głównie na wierzchołku łodygi w kątach liści, pojedynczo lub po kilka. Są to kwiaty promieniste, 5-krotne, a ich liczne pręciki zrośnięte są nitkami w rurkę wokół słupka. Kwitnie od lipca do sierpnia.
Owoce
Rozłupnie rozpadające się na liczne ciemnobrunatne, nerkowate i płaskie rozłupki.
Korzeń
Gruby, krótki, biały, pokryty żółtą skórką z drobnymi korzonkami.

Ekologia
Siedlisko: solniska, murawy, łąki, rowy. Hemikryptofit. W klasyfikacji zbiorowisk roślinnych gatunek charakterystyczny dla rzędu (O.) Agropuro-Rumicion crispi .

Zastosowanie
Roślina lecznicza
Surowiec zielarski: korzeń i liście. W korzeniu występuje śluz, pektyny, skrobia, sacharoza, olej tłusty, związki białkowe i inne. W liściu - śluz, olejek lotny, kwasy organiczne i inne.

Prawoślaz lekarski
Działanie: surowiec działa przeciwkaszlowo i wykrztuśnie. Pomaga w stanach zapalnych przewodu pokarmowego - podrażnienia, uszkodzenia nabłonka, wrzód żołądka, nadkwaśność, zaparcia, w schorzeniach górnych dróg oddechowych, jak nieżyt oskrzeli i gardła z kaszlem. Zewnętrznie w postaci kataplazmów na trudnogojące się rany, wrzody, czyraki, w ropnym zapaleniu powiek. Także do lewatyw w przewlekłych zaparciach.
Sztuka kulinarna: sproszkowane korzenie podgrzewane z cukrem tworzą delikatną, słodką masę, stosowaną w cukiernictwie. Zawierają skrobię, pektyny, asparaginę, sole mineralne, garbniki, betainę.
Roślina ozdobna . Czasami (rzadko) jest uprawiany w celach ozdobnych. W uprawie wymaga gleby głębokiej, dobrze nawożonej i wilgotnej.

Zioła

Przetacznik leśny



(Za Wikipedia)

Przetacznik leśny, przetacznik lekarski (Veronica officinalis L.) – gatunek byliny z rodziny przetacznikowatych. Dość pospolity na terenie Polski.

Występowanie
Występuje dziko na kontynentach:

Afryka: Azory, Madera
Azja: Iran, Turcja, Armenia, Azerbejdżan, Gruzja, Rosja (Kaukaz Północny, Dagestan)
Europa: Albania, Anglia, Austria, Belgia, Białoruś, Bułgaria, Czechy, Dania, Estonia, Finlandia, Francja, Grecja, Hiszpania, Holandia, Islandia, Irlandia, Litwa, Łotwa, Mołdawia, Niemcy, Norwegia, Polska, Portugalia, Rosja, Rumunia, Słowacja, Szwajcaria, Szwecja, Turcja, Ukraina, Węgry, Włochy, Wyspy Owcze

Kwiaty



Charakterystyka
Pokrój
Bylina o gęstym owłosieniu, wysokości 10–30 cm.
Łodyga
Płożąca się, rozgałęziona, podnosząca się w części górnej, zakorzeniająca się.
Liście
Odwrotnie jajowate, zwężające się w krótki ogonek, w dolnej części łodygi całobrzegie, w górnej karbowano-piłkowane; naprzeciwległe, połyskujące.
Kwiaty
Fioletowoniebieskie z ciemniejszymi żyłkami, zebrane w proste, gęste kwiatostany groniaste wyrastające tylko z jednego z naprzeciwległych liści na długich szypułkach. W gronie jest od 15 do 26 kwiatów na krótkich szypułkach. Kielich 4-działkowy, dwukrotny słupek, dwa pręciki, kwiat z listkiem przykwiatkowym; korona okrągła o średnicy 6–7 mm, dłuższa od kielicha. Roślina kwitnie od czerwca do sierpnia, jest owadopylna.
Owoc
Torebka sercowata, dłuższa od kielicha, o długości 4–5 mm. Roślina wiatrosiewna.
Biotop
Suche lasy, zręby, wrzosowiska, pastwiska. Występuje na glebach kwaśnych, piaszczystych lub gliniastych. Chamefit. W klasyfikacji zbiorowisk roślinnych gatunek charakterystyczny dla klasy Nardo-Callunetea.

Zastosowanie
Roślina lecznicza: stosowany w medycynie ludowej.
Surowiec zielarski: ziele przetacznika (Herba Veronicae) zawierające między innymi glikozydy irydiowe (akubinę, katapol, katalpozyd, weronikozyd), mannitol, flawonoidy, kwasy organiczne, garbniki
Działanie: stosowany przeciw biegunkom, wykrztuśnie oraz do przemywania ran, na wysypki[3].

Zmienność
Wyróżnia się odmiany:

Veronica officinalis var. officinalis
Veronica officinalis var. tournefortii (Vill.) Reichenb

1

"Dlaczego lecytyna sojowa (E 322) nie jest w pełni wegetariańska?

(...)
Dodatek do produktów spożywczych oznaczony jako E 322, lecytyna jest fosfolipidem, złożonym tłuszczem występujacym w swiecie zwierzęcym i roslinnym. W zależnosci od pochodzenia ma różny chemiczny skład. Jest istotnym składnikiem tkanki nerwowej i mózgowej oraz watroby i krwi; występuje tez w jajach kurzych (będacych przecież samodzielnymi systemami biologicznymi).
Obecnie stosowany preparat handlowy pochodzi w dużej mierze z roslin, przeważnie termoutlenianych z kwasami tłuszczowymi (zwierzęcymi) odpadów olejów: ryżowego, sojowego, słonecznikowego lub rzepakowego, często z użyciem wybielaczy i rozpuszczalników organicznych, ale tez z jaj i krwi zwierzat. Zalicza się go do dodatków powierzchniowo czynnych i emulgatorów oraz przeciwutleniaczy. Dzięki E 322 takie produkty jak kakao łatwiej mieszaja się z mlekiem, co ma duże znaczenie przy wytwarzaniu np. czekolady. Lecytyna bywa tez podstawowym składnikiem preparatów wzmacniaj±cych, paramedycznych.

Lecytynę sojowa można dodawać do mleka w proszku bez dodatków i z dodatkami smakowymi (kawa, kakao, cukier), czekolady, proszku kakaowego, ciast przemysłowych i do smietanki w proszku; w ilosci praktycznie dowolnej.
Lecytynę (bez nazwy sojowa) można dodawać do chleba, mlecznych cukierków, margaryny, tłuszczów cukierniczych i kuchennych, tłustych mas cukierniczych, mięsnych sosów, lodów, twarogów, maki i przetworów zbożowych (np. makaronów) w ilosci 3g/kg.
Nazwa lecytyna sojowa oznacza standaryzowany dodatek do żywnosci. Nigdy nie wiadomo, z czego uzyskano dana lecytynę czy lecytynę sojow±. Bo lecytyna sojowa niekoniecznie musi być produkowana z soi. Znaczenie nazwy tego preparatu jest niezwykle myl±ce. Ale nawet gdy spytamy producenta lub technologa: z czego wyprodukowano lecytynę dodawana do produktu Pana firmy? i otrzymamy odpowiedĄ: z soi, nadal nic nie będziemy wiedzieć.
Wniosek: wegetarianie powinni unikać produktów zawierajacych lecytynę sojowa, tak samo jak produktów majacych w swym składzie zwykła lecytynę.

a zeby bylo smieszniej, to wyszperalam to na jakims dziwnym forum z podanym linkiem do NASZEGO:> z tym, ze link nie dziala, bo forum zostalo zdjete z serwera saso [nie bede wstawiac linka, bo moze saso nie zyczy sobie reklamy;)] lub tez zwyczajnie watek zostal usuniety;)

Kolejne pytanie: z czego jest herbata LaKarnita??

Czerwień roślin czerwonych ...jaki preparat/ widmo światła ?

Cytat: Mangan bierze głównie udział w podziale cząsteczki wody w procesie fotosyntezy, uwalniając przy tym tlen. Ponadto aktywuje wiele enzymów borących udział w metaboliźmie kwasów organicznych czy fosforu. Asymilacja azotu i produkcja chlorofilu to dwie główne role manganu w komórkach roślinnych. Funkcja przy produkcji pigmentów pomocniczych - brak, czyli nastpna nie poparta niczym spekulacja.
Kobalt, jest pierwiastkiem, bez którego rośliny wodne mogą się obejść i nie ma on żadnego wpływu na ich rozwój czy wybarwienie. Kobalt stosuje się czasem jako srodek wspomagający wybarwienie niektórych gatunków ryb, np. preparat Kobaltosan Zooleka.



Owszem ,to co napisałeś to prawda,przynajmniej tak stoi w książkach.
Jednakże ,oparłem swój wpis na osobistym doświadczeniu z tym pierwiastkiem.
Kiedyś sam "produkowałem "nawozy dla roślin wodnych stosując proporcje Tropica Mastergrow .Kiedyś nieopacznie podałem -myląc molibdenit-z Microvitem Mn,zwiększoną dawkę
,.
Po krótkim czasie,rośliny zaczęły nabierać intensywnego czerwonego koloru.Rotala rotundifolia była wręcz bordowa,co wcześniej nigdy się nie zdarzyło.
Powyższy eksperyment powtórzyłem jeszcze dwukrotnie ,za każdym razem z tym samym efektem.Kiedy wróciłem do składu z tabelki,efektywność czerwieni znacznie osłabła.
Stąd moje przekonanie o roli manganu.Nie jestem chemikiem,być może zaszły tu jakieś nieznane reakcje ,nie wiem ,piszę tylko to co zaobserwowałem.
Zawsze kieruję się własnymi doświadczeniami ,często wynikającymi z pomyłek(w przypadki nie wierzę),
Jeżeli chodzi o rolę kobaltu,cóż powiedzieć ,wg wszelkich badań jego rola dla roślin jest nie istotna.Ja mam inne doświadczenia.
Nie neguję niczego co napisałeś ,to co piszę to tylko moje spostrzeżenia.

TROSZKE O WITAMINACH!

Witaminy to zwiazki organiczne niezbedne do prawidłowego funkcjonowania organizmu.
Biora udział w przemianach biochemicznych jako koenzymy,czyli substancje,ktorych obecnosc warunkuje prawidlowe dzialanie enzymow,bialek katalizujacych procesy przemiany materii.
organizm ludzki potrzebuje male ilosci witamin (u osoby nietrenujacej)
. Nie jest jednak zdolny do ich syntezy i musi je otrzymywac wraz z pozywieniem. Klopot w tym,ze odzywiajac sie nawet w miare prawidlowo, nie unikniemy witaminowych niedoborow. Na szczescie mamy preparaty witaminowe i witaminy w tabletkach, ktore wedlug specjalistow w swojej strukturze chemicznej sa identyczne jak te, ktore znajduja sie w pozywieniu.
Dostarczaja one w skoncentrowanej formie witamin i biopierwiastkow. Skomponowane z mysla o osobach roznych pokolen obojga plci zawieraja witaminy, aminokwasy, mineraly takie jak wapn,magnez,cynk,zelazo,selen czy jod,a czesto dobroczynne substancje roslinne...

gdzie znalesc podstawowe witaminy:
A..........................szpinak,marchew,tran,watroba,maslo,jaja,mleko
D3..........................tran,ryby,tluszcz zwierzecy,jaja,mleko,maslo
E............................oleje roslinne,warzywa lisciaste
C...........................czarna porzeczka,nac pietruszki, ziemniaki
B1-tiamina..............drozdze,zboza,warzywa,ziemniaki,podroby
B2-ryboflawina........watroba,ciemnozielone warzywa,mleko,sery
B3-niacyna,wit.PP....watroba,mieso,ryby,orzechy,ziarna zboz
B6..........................drozdze,banany,warzywa straczkowe,drob
folacyna..........zielonolistne warzywa,watroba,pieczywo pelnoziarnist
B12........................mieso,ryby,jaja,mleko
biotyna-B7,H...........arbuzy,banany,grejfruty,kalafior,buraki
Kwas pantenowy-B5.otreby pszenne,grzyby,mleko pelne,pestki slon.
Cynk.............chude ciemne mieso,owoce morza,drob,kielki przenicy
Miedz.............ryby,orzechy,suszone owoce,warzywa straczkowe
Jod................ryby
Zelazo.........suszone morele,rodzynki,warzywa straczkowe,zoltka jaj
Magnez........chleb razowy,orzeszki ziemne,kakao i czekolada,mleko
selen...........owoce morza,drob,kielki przenicy,brokuly,pomidory....

reasumujac: jedzcie duzo witamin i nie zalujcie kasy na "ANIMAL PAK"-bo to jest to czego potrzebuje Twoj organizm......pamietaj o tym!

pozdrawiam

Sposób na rozstępy! Polecam pomaga

ELANCYL
-zawiera ekstrakt ze składników pochodzenia morskiego i wit. składników. Zmniejsza już istniejące rozstępy. Ma delikatna konsystencje i miły zapach. Łatwo się rozprowadza i szybko wchłania.
Cena za 150 ml 75zl.

FISSAN
-zawiera nienasycone kwasy tłuszczowe, witaminę A i E. Producent zapewnia, ze zaczerwienienie, uczucie ciepła i lekkie pieczenie, które może towarzyszyć nakładaniu kremu, nie powinno budzić obaw. Krem jest gesty. Pachnie bardziej jak lek niż jak kosmetyk. Łatwo się rozprowadza, ale zostawia tłustą warstwę na skórze. Nie ma polskiego opisu.
Cena za 100 ml 16,50 zł.

GERBER
-zawiera składniki pochodzenia roślinnego kompleks ujędrniający. Zmniejsza istniejące już rozstępy. Ma konsystencje mleczka i miły zapach. Łatwo się rozsmarowuje i wchłania.
Cena za 150 ml 21 zł.

MUSTELA
-w swoim skaldzie ma m.in. olejki odżywcze i mikroelementy. Ma bardzo miły zapach, łatwo się nakłada i szybko wchłania.
Cena za 200ml 86 zł.

NOREL
-dodatkowo wyszczupla i likwiduje cellulitis. Zawiera witaminę E, kofeinę i wyciągi roślinne, które poprawiają krążenie, wspomagają usuwanie toksyn i nadmiaru tkanki tłuszczowej. Zmniejsza istniejące już rozstępy, Jest bardzo delikatny, łatwo się rozprowadza i wchłania, ma neutralny zapach.
Cena za 300 ml 26 zł, za 200 ml 21 zł, za 100 ml 14 zł.

PENATEN
-zawiera pantenol, który nie tylko uelastycznia skore, ale również ja nawilża. Ma przyjemny i delikatny zapach. Jest dość gesty i tłusty, więc trzeba go dokładnie wmasować. Szybko się wchłania.
Cena za 100 ml 18 zł.

VICHY
-zawiera olej z ogórecznika masło karate, glicerynę, krzem, centella asitica i hudroksyproline oraz wodę termalną. Zmniejsza i wygładza już istniejące rozstępy. Krem jest lekki, łatwo się rozprowadza i wchłania. Ma delikatny zapach.
Cena za 125 ml 65 zł.

DAX COSMETICS
-żel zawiera aktywny składnik z rośliny siegesbeckia orientalis, wyciąg z alg morskich bogaty w mikro i makroelementy, a także witaminy A, C, E i z grupy B. Redukuje rozstępy już istniejące. Łatwo się rozsmarowuje i dość szybko w chlania. Ma ładny, ale intensywny zapach. Cena za 150 ml 18 zł.

MIRACULUM
-balsam, także wyszczuplający i działający na cellulitis. Zawiera on witaminę E oraz kompleks z centell asiatica, kofeiny, bioflawonoidow i krzemionki organicznej - ułatwia eliminacje tłuszczów, oleje maslosza i awokado, które zmiękczają i odżywiają skore, oraz wyciąg z zielonych alg morskich. Balsam zmniejsza głębokość rozstępów zapobiega powstawaniu nowych. Ma ładny i delikatny zapach, jest lekki, dobrze się rozsmarowuje i wchłania.
Cena za 110 ml 22 zł.

No i jak, ogladaliscie "Sekrety zdrowia" na tv 1?

|  W sumie to niczego innego nie mozna
| sie bylo spodziewac, skoro w programie uczestniczyla osoba (osoby?)
| zwiazana
| z dieta optymalna.

| A skąd masz takie informacje???

Dr Krupka, uczestniczacy AFAIK w tym programie, nalezy do grona tzw.
lekarzy
optymalnych.

Krzysztof Krupka, lek. med. należy do jednoosobowej grupy "kontrowersyjnych
lekarzy optymalnych". Do swojej praktyki włącza wiedzę na temat grup krwi,
Medycynę Chińską, Ajurwedę, irydologię.
Ma specjalizację z neurologii i rehabilitacji. Robi doktorat w temacie SM.

Cytat:

Nie musial, wystarczylo przejechac sie np. po wegetarianach.



Stwierdzenie faktu, że przychodzą po poradę wegetarianie, którzy wyglądają
na starszych niż są, to jest "przejechanie się po wegetarianach"?  To jest
obserwacja lekarza.

Cytat:O niewielkiej w gruncie rzeczy znajomosci tematu, przynajmniej jesli
chodzi
o soje, wsrod osob wystepujacych w programie niech swiadczy np. blad w
nazewnictwie produktow sojowych ("tufu" zamiast "tofu") oraz nazywanie
tofu
produktem ze sfermentowanej soi, ktora jakoby jest korzystniejsza dla
organizmu, niz postac niesfermentowana.



Faktycznie, to był błąd, ale nie każdy lekarz musi akurat być biegły w
nazewnictwie produktów, których nie używa. Wystarczy, że ma wiedzę na ten
temat.

Soja nieprzefermentowana, oprócz blokowania trawienia białek i aglutenacji
krwinek czerwonych ma także przykrą właściwość blokowania wchłaniania
mikroelementów. Posiada szczególnie dużo kwasów organicznych, które łączą
się z mikroelementami tworząc kompleksy niewchłanialne.

 Problem w tym, ze w produkcji tofu

Cytat:nie stosuje sie fermentacji (fermentowane sa roznego rodzaju sosy i pasty
sojowe, np. miso czy tempeh), tylko najzwyklejsze gotowanie.



Właśnie, to jest problem.
Opisuje się zalety sfermentowanej soi, a sprzedaje się wytrącane z soi
białko, ze wszystkimi wadami soi.

Soja nadaje się na paszę dla bydła.
Wszystkie wady soi są w znacznym stopniu redukowane przez fermentację. W
przedżołądkach bydła zachodzi taki proces, w którym bakterie przerabiają
soję na własne białka, a bakterie jedzone są przez orzęski (pierwotniaki).
Soja w formie białka bakteryjno-zwierzęcego trafia do właściwego żołądka
krowy.

Cytat:Pod wzgledem jakosci bialka (procentowego progu przyswajalnosci w oparciu
o
zawartosc najbardziej "deficytowego" aminokwasu)



No cóż, Marcin zatrzymał sie w rozwoju na składzie procentowym aminokwasów w
białku. Pod pojęciem białka roślinnego, czy zwierzęcego zawarta jest nie
tylko procentowa zawartość aminokwasów, ale też zawartość różnych innych
substancji. Świat roślinny i zwierzęcy wykorzystuje pulę tych samych
aminokwasów do budowy białek, ale cała reszta jest inna.

 Walory

Cytat:bialka sojowego potwierdza rowniez stosowane dawniej w Chinach nazewnictwo
soi: "chinska krowa" czy tez "mieso bez kosci".



Przefermentowana soja, którą w dawnych Chinach jedzono, to nie jest soja,
tylko masa drobnoustrojów, które zjadły soję.

drożdże to białko buraka cukrowego.

Pozdrawiam
Leszek

biochemia


Cytat:W Polsce jest pod tym wzgledem (jak i pod wieloma innymi...
;-)) wszystko na opak.
Na calym swiecie biochemia jest sciezka w ramach studiow
CHEMICZNYCH. A w Polsce sie utarlo, ze biologicznych...
Przychodzi potem do laboratorium taki "biolog"...



Witaj Katarzyno,
To nie jest takie proste, i chyba w sumie nie az tak wazne. Biochemia to
chemia organizmow (tak to definiowal Hoppe-Seyler, jak w 1877 zaproponowal
termin "Biochemie"), i zeby miec w miare ogolny obraz calosci trzeba sie
orientowac w fizjologii, a w konsekwencji rowniez w anatomii i masie innych
rzeczy, ktore sa zdecydowanie domena biologii. Decyzja o zostaniu
biochemikiem roslin czy zwierzat raczej wynika z wczesniejszego przejscia
przez botanike i zoologie niz sama chemie.  Biochemik interesujacy sie
jakims tam kawalkiem metabolizmu moze byc z powodzeniem chemikiem-
organikiem, ale trudno mi sobie wyobrazic genetyka czy taksonoma
molekularnego, ktory nie ma gruntownej wiedzy biologicznej.
Byc moze moje podejscie wynika ze studiow, przez jakie przeszedlem. Zarowno
biotechnologia jak i biologia molekularna na UAMie w Poznaniu wygladaly
podobnie, z wieloma zajeciami wspolnymi, nam (tzn. biotechnologom)
oszczedzono chyba tylko botaniki systematycznej, za to mielismy dodatkowo
np. mikrobiologie przemyslowa i inne tego typu rzeczy. Ale kurs podstawowy
opieral sie na biologii, z wielka dawka biologii komorki roslinnej i
zwierzecej, fizjologii roslin i zwierzat, zoologii, mikrobiologii itp., z
dobrze wywazonym (moim zdaniem) udzialem chemii (chemia ogolna i
analityczna, fizyczna, organiczna, z mozliwoscia fakultetow np. syntezy
chemicznej kwasow nukleinowych, krystalografii, a do tego rowniez fizyka),
trzema semestrami podstaw biochemii, inzynieria genetyczna, ogolna
biotechnologia, biotechnologia w medycynie itp. Wszystko podparte dobrymi
zajeciami praktycznymi, przynajmniej jak na warunki finansowe uniwerku (moze
teraz jest gorzej, nie wiem). W kazdym razie w zakresie praktycznym
wszystkie wazne dla warsztatu biochemika/inzyniera genetycznego techniki
byly zrobione, a mniej wiecej od trzeciego roku ludzie rozlezli sie po
Poznaniu wynajdujac sobie sami pracownie, w ktorych robili magisterki. Na
piatym roku niektorzy byli juz calkiem doswiadczonymi laboludkami,
wiedzacymi co chca robic dalej. Mi to odpowiadalo, wiecej nie trzeba, byle
czlowiek wiedzial po co studiuje i co chce robic pozniej, to wystarczy do
zostania biochemikiem dowolnej specjalnosci. Wczesne podjecie decyzji co sie
chce robic dalej i znalezienie sobie pracowni magisterskiej najpozniej na
poczatku czwartego roku (jak sie okazalo, glownie poza uniwerkiem) bylo
chyba decydujace dla specjalizacji i umiejetnosci wiekszosci z nas. Ale
podstawy Polacy maja bardzo dobre, majac porownanie z ludzmi, ktorzy pracuja
jako biochemicy np. w Japonii (zwykle bardzo waskie specjalnosci, i duze
problemy z umiejscowieniem swojej dzialki w obrazie calosci, a wlasciwie to
zupelny brak pojecia o czymkolwiek wykraczajacym poza wlasna specjalizacje),
znam tez sporo rozmaitych innych obcokrajowcow-biochemikow, i nasze
wyksztalcenie jak na razie oceniam na lepsze. Nawet nasz brak funduszy daje
nam pewna przewage - ja wiem, co w takim czy innym roztworze do czego sluzy,
czym to zastapic i jak zrobic cos metodami partyzanckimi, czesc tej wiedzy
wynioslem z laborek na studiach. A Japonczyk jak sie jakis banalny kit
skonczy, to rece rozklada (a mnie dlabli biora, jak widze, ze ludzie kupuja
gotowe roztwory akrylamidu, TBE, piec razy drozsze od sumy skladnikow, ale
to juz zupelnie na marginesie)...
A wracajac do ksztalcenia biochemikow od strony chemicznej - spotkalem juz
Amerykanina po takiej biochemii, ktory przyszedl sie pytac, czym sie rozni
uklad orto od meta w pierscieniu. Ale to jak wszedzie, zalezy od czlowieka,
a niekoniecznie od uniwerku...
W zasadzie nie ma wiekszego znaczenia, z ktorej strony sie zaczyna - jesli
jest to biologia z dodatkiem chemii, to trzeba zdecydowac sie na
zrezygnowanie z jakiejs czesci regularnego progamu biologii, i np.
systematyki sa tu na pierwszym miejscu do pominiecia. Jesli jest to chemia z
dodatkiem biologii, to mozna spokojnie darowac sobie np. kwantowke czy duza
czesc chemii fizycznej, i tez bedzie dobrze. Biochemia to wielka dziedzina,
i jesli pracuje sie w tematyce wymagajacej wspolpracy z lekarzami czy
taksonomami, to lepiej miec lepsze wyksztalcenie biologiczne. Jesli z kolei
to bedzie kinetyka metabolizmu czy toksykologia na poziomie molekularnym, to
lepiej byc dobrym chemikiem. Tak czy inaczej, w dzisiejszych czasach trudno
byc specjalista od wszystkiego, zawsze mozna wspolpracowac z odpowiednim
fachowcem. Jak mi sie konczy wiedza chemiczna, to ide po prosbie do
chemikow, zeby cos mi wytlumaczyli, jak czescia mojej pracy jest analiza
histopatologiczna, to ide na akademie medyczna. Po studiach w zasadzie
brakowalo mi jednej rzeczy - biostatystyki, ale i z tym jakos sobie daje
rade douczajac sie i zawracajac glowe ludziom, ktorzy wiedza wiecej ode
mnie.
pozdrawiam,
Pawel

Cuś się dzieje na pl.sci.medycyna :-)

Użytkownik "Maciej Mierzejewski" <mierzejewskim@poczta.onet.pl> napisał w
wiadomości news:arragm$1bli$1@tryton.plocman.pl...

Cytat:"Najwięcej wodoru mają wolne kwasy tłuszczowe, maksymalnie uwodornione,
o
długich łańcuchach, występujące w naturalnych tłuszczach zwierzęcych -
twardych."

Wszystko w tym zdaniu jest prawdą. Pokaż mi gdzieś jakiś tłuszcz
roślinny, który miałby skład taki jak np łój wołowy.(50% nasyconych i
tylko 4% wielonienasyconych!)



Prosze bardzo: maslo kakaowe - nasyconych 60%, wielonienasyconych 3%.
Lub olej palmowy, o ktorym wlasnie wspomnial Jerzy.

Cytat:"Zupełnie natomiast nie zwraca uwagi na to,
ze tłuszcze zwierzęce, czyli nasycone, w ogóle nie posiadają takich
wiązań
i ich obróbka termiczna nie powoduje powstawania wolnych rodników."

Rzeczywiście może to zbytnie uproszczenie, ale to jest adresowane
głównie do czytelnika, który nie ma przygotowania biochemicznego
(przeważnie w wieku emerytalnym) i często dopiero z takiego tekstu
dowiaduje się, że istnieje podział pokarmów na składniki takie jak
tłuszcze roślinne i zwierzęce.



To Twoja interpretacja. Moja jest taka, ze ktos usilnie probuje zakodowac
ludziom, ze tluszcze zwierzece sa cacy, a roslinne - be. Poniewaz pasuje to
do okreslonej teorii, lansowanej przez Kwasniewskiego, a objawiajacej sie m.
in. organiczna alergia na diety roslinne i ludzi je stosujacych.

Cytat:I tu drogi Marcinie wychodzi Twoja ignorancja w temacie. Na ŻO ilość
spożywanych tego typu nasyconych kwasów tłuszczowych o łańcuchach C18 do
C22 to najwyżej 0,1g (słownie jedna dziesiąta grama!!!).



Byc moze jestem ignorantem, ale nie przeszkadza mi to w wykonywaniu prostych
dzialan arytmetycznych. W 100 g samego zoltka (a zjadacie go na dobe wiecej,
jak napisal Leszek) znajduje sie jakies 2.5 grama lipidow o wspomnianych
przez Ciebie dlugosciach lancucha.

Cytat:Dalej wszystko sie zgadza tylko, że łańcuch C20 ma np. kwas arachidowy
zawarty w... oleju z orzeszków ziemnych (arachidowych) a te maja rączki i
nóżki tylko w kreskówkach.



Ale np. mozdzkiem podobno nie pogardzacie? Zawiera takie dlugie lancuchy, w
tym rowniez w postaci wielonienasyconej.

Cytat:Tak? A Kwasniewski pisze, ze zoltka to podstawa diety optymalnej.

Są podstawą, ze względu na przebogaty skład (zbadano ponad 100
składników, ale jest ich znacznie więcej). Żółtka posiadają np. pełny
skład aminokwasów niezbędnych w pokarmie człowieka w proporcjach prawie
idealnie odpowiadającch naszym potrzebom, a do tego jeszcze enzymy
ułatwiające ich wchłanianie.



Enzymy ulatwiajace trawienie i wchlanianie znajduja sie nawet w tak
pogardzanych przez Kwasniewskiego owocach. Sek w tym, ze dzialaja tylko
wtedy, gdy pokarm nie jest obrabiany termicznie. Jestem ciekaw, ile z
enzymow zawartych w zoltku pozostaje w stanie czynnym po wykonaniu
zoltkownicy na maselku.

Cytat:Podstawą zasilania w energię są jednak
nasycone kwasy tłuszczowe zawarte w produktach zwierzęcych! - jest to
uproszczeniea ale całkowicie się z nim zgadzam.



Jakby nie patrzec, to lipidy z zoltek zaspokajaja jakas 1/4 czy 1/5 Twojego
dobowego zapotrzebowania na tluszcze, wynikajacego ze stosunku BTW.

Pozdro,
Cooler

..

PM 2009 cz. 6

też mi się wydawało, że potas ale jednak magnez też kurcze, właśnie sobie przypomniałam, że kilka dni wcześniej złapał mnie ból w klatce piersiowej i to też nad ranem...chyba muszę pobrać ten magnez trochę dłużej bo wcześniej też miałam z tym problemy...może jakieś badania krwi powinnam zrobić
Martos, ja właśnie brałam ten aspargin jak miałam poprzednie problemy... faktycznie mi pomógł ale jakoś strasznie ciężko mi się przełykało ten lek no nic, trzeba go pobrać znowu...
ziel_lena, tak jak mówi Alainn sok z buraków najlepszy, ale barszcz czerwony też dobry Znalazłam coś innego jak buraków za bardzo nie możesz... ale może chociaż 2x w tygodniu wypij sok z buraków dla wzmocnienia po szpitalu... aaa i nie możesz zapominać o wit. C bo wtedy żelazo łatwiej się przyswaja
Cytat:W naszej diecie najlepszym źródłem żelaza jest czerwone mięso. Jeśli jesteśmy jego przeciwnikiem powinniśmy polubić: warzywa liściaste (m.in. botwinę i szpinak) oraz produkty pełnoziarniste, warzywa strączkowe, groch, fasolę, soczewicę i ciemny nieczyszczony cukier oraz melasę (produkt uboczny w produkcji cukru) a także suszone śliwki i figi. W przypadku melasy trzeba zwrócić uwagę na datę przydatności do spożycia i sprawdzić szczelność opakowania.



i jeszcze
Cytat:Dla optymalnego przyswojenia żelaza powinnaś łączyć różne produkty spożywcze. Żelazo bowiem wymaga zetknięcia się już w żołądku ze środowiskiem kwaśnym (czyli odpowiednim stężeniem kwasu żołądkowego) w celu rozkładu na drobniejsze cząsteczki. Pomagają mu w tym niektóre aminokwasy, części składowe białka, i cukier. Jednak kiedy stężenie kwasu żołądkowego jest za niskie, a w jelicie podczas następnego etapu trawienia brakuje niektórych kwasów organicznych, cząsteczki żelaza spotyka smutny los. Inne składniki odżywcze przenikają do krwi, podczas gdy one same wydalone zostają ze stolcem na zewnątrz.
Są i inne czynniki przeszkadzające żelazu w dotarciu do krwi: zbyt szybki przepływ masy pokarmowej przez jelito na skutek niewłaściwej diety, różnego rodzaju zaburzenia procesów trawiennych, niektóre fosforany i kwasy roślinne pochodzące np. z grochu, fasoli, szpinaku, kapusty, zarodków pszenicy, następnie białko mleczne, produkty sojowe, pszenica, ryż naturalny, orzechy włoskie, laskowe i ziemne, kawa i herbata, jak również przyjmowane z dużą częstotliwością leki przeciw nadkwasocie, zobojętniające treść żołądkową. Najłatwiej jest cząsteczkom żelaza pochodzenia zwierzęcego, ponieważ pewne szczególne białka pomagają im w przedostaniu się przez śluzówkę jelita.
Żelazo ma również sprzymierzeńców. Zdecydowanie najważniejszym z nich jest witamina C. Dlatego jedząc mięso, ryby czy drób nie powinnaś zapominać o uzupełnieniu posiłku owocem kiwi, jabłkiem, sokiem z cytryny lub czymkolwiek, co bogate jest w tę witaminę. Taki dodatek umożliwi optymalne przyswojenie żelaza zawartego w daniu głównym. Idealne warunki do przyswajania żelaza stwarza typowa kuchnia włoska ze swoim charakterystycznym zestawem złożonym z makaronu, chleba, mięsa, pomarańczy i wina (zostalo to potwierdzone przez naukowców amerykańskich). Nowoczesne preparaty suplementujące żelazo, obok organicznego chelatu tego mikroelementu, zawierają też witaminę C i bioflawonoidy, które wspomagają przyswajanie żelaza przez organizm.
Szczególnie bogate w żelazo są również podroby: wątróbka, serce, ozorki, nadto ostrygi, pomidory, kapusta kiszona.

Żywność

Więc jakie znaczenie ma oszczędzenie hektarów, skoro i tak państwa dbają by nie były one wykorzystywane w 100% tylko na pewnym odpowiadającym im poziomie produkcji żywności?

Nie pomyslałeś o tym że to może nie wystarczyc. Samo dbanie państwa o oszczednosć nie bedzie mialo znaczenia kiedy nie bedzie juz czego oszczedzac. Poza tym samo panstwo nie jest w stanie oszczedzic az tyle ile wegetarianie czy weganie, chyba zeby zaczelo propagowac i namawiac ludzi do przejscia na takowa diete.

Hodowla zwierząt wymaga intensywnej eksploatacji olbrzymich obszarów ziemi. Dla wyzywienia osoby jedzacej mieso potrzeba dwudziestokrotnie wiekszego obszaru pola niz dla wyzywienia wegetarianina.

Naduzywanie ziemi w celu produkcji miesa doprowadza takze do pustynnienia ziemi uprawnej. Regiony najbardziej dotkniete pustynnieniem, to obszary hodowli bydla takie jak Ameryka polnocna, srodkowa i Poludniowa, Australia, Afryka. Rocznie pustynnieje 26 mln ha ziemi.

Hodowla zwierzat jest bardzo nieekonomiczna. Gdyby Ameryanie zmniejszyli konsumpcje miesa tylko o 10 % byloby tyle ziemi uprawnej, ze moznaby wykarmic wszystkich glodujacych ludzi. populacja zwierzat hodowanych w USA spozywa ilosci zboz i soi mogace wyzywic pieciokrotna populacje tego KRAJU!

Swiatowapopulacja krow spozywa zywnosc rownowazna zapotrzebowaniu kalorycznemu 8,7 miliarda ludzi, czyli dla osob slabych z geografii niz cala populacja ludzka, ktora liczy 6 miliardow.

Gdyby przeznaczono tylko 10% obecnie produkowanego zboza na Swiecie do bezposredniego spozycia ( a nie na potrzeby hodowli) to kazdy czlowiek mialby zapewniony posilek.

A czy czasami te 20 milinów to nie głównie afryka do której dostarczenie jakiekolwiek pożywienie zawyża koszt tego produktu kilkakrotnie i czyni totalnie nieopłacalnym?

Nie. Ta liczba dotyczy całego Świata.

Ale co z tego wynika? Mam jeść roślinki bo one są pierwszym ogniwem i dlatego że sa pierwszym? Powiało mistyką. Pozatym zwierzeta też syntetyzują w sobie witaminy i inne zwiążki organiczne, czesto sporo bardziej złożone i zaawansowane od tych roślinnych. Zwierzeta np. prodokują złożone struktry białka samoistnie a nie pobierają od roślin. I co, tutaj twoja zasada nie obowiązuje?

Czlowiek konsumujac mieso stoi na koncu lancucha pokarmowego i dlatego spozywa bardzo duzo zanieczyszczen skumulowanych w produktach pochodzenia zwierzecego.
Rosliny zajmuja najnizszy szczebel drabiny pokarmowej i zyja krotko, w zwiazku z czym zawieraja niewielka ilosc zanieczyszczen. Natomiast zwierzeta w trwajacym dosc dlugo procesie wzrostu i rozwoju gromadza w swoich cialach znaczne ilosci najrozmaitszych trucizn i zanieczyszczen, mimo ze ich roslinny pokarm moze nie zawierac ich zbyt duzo.

Wiekszosc substancji zanieczyszczajacych mieso jest przyczyna wielu chorob, w tym nowotworowych i wad wrodzonych.

Do tego wszystkiego dochodza jeszcze roznego rodzaju choroby odzwierzece na ktorych temat nie bede sie rozwodzil chyba ze bardzo chcesz? Daj znac nie ma problemu

Powinieneś jeść roslinki ponieważ spożywanie mięsa przynosi więcej szkód niż korzyści. Oczywiście jedząc mieso można żyć jednak jakość tego życia pozostawia wiele do życzenia. Produkty pochodzenia zwierzecego zawieraja cholesterol i nasycone kwasy tluszczowe, ktore sa szkodliwe.Mięso nie jest dobrym źródłem energii, gdyz nie zawiera weglowodanow. Najlepszym zrodlem energii dla naszego organizmu sa weglowodany, wystepujace w owocach jarzynach zbozach i produktach straczkowych. Organizm owszem moze zamienic tluszcze i bialka na weglowodany ale nie jest to dla nas korzystne poniewaz w procesie tym powstaje wiele zakwaszajacych, zbytecznych produktow przemiany materii.

Białko zwierzece( o ktorym napisales) jest o wiele berdziej skoncentrowane( Łako jezeli cos posiada nazwe zaawansowane czy bardziej skoncentrowane nie zawsze znaczy ze jest lepsze ) niz bialko zawarte w pelnych ziarnach zboz, fasoli, warzywach i owocach. Skoncentrowane bialko zawarte we wszystkich rodzajach miesa uszkadza filtry nerek, prowadzac do ich niewydolnosci. Wypłukuje takze wapn z kosci, powodujac osteoporoze.

Mieso zwierzat jest calkowicie pozbawione blonnika, niezbednego dla prawidlowego funkcjonowania ukladu pokarmowego, glownie jelit.

Sód i potas zawarte w miesie wystepuja w proporcjach niekorzystnych dla naszego organizmu. Wszystkie produkty pochodzenia zwierzecego zawieraja duze ilosci sodu i male potasu, natomiast rosliny sa zwykle bogate w potas, a ubogie w sod. Nieprawidlowy stosunek sodu do potasu w pozywieniu jest prawdopodobnie jednym z czynnikow wywolujacych nadcisnienie. Dlatego nadcisnienie jest tak czeste wsrod ludzi jedzacych mieso.

Wysoka zawartosc prostaglandyn w miesie przyczynia sie do metabolicznego stresu w organizmie ludzkim.

Co jeść a czego nie???

znam wielu wegetarian i wielu wegan, znam też dzieci wychowywane w takich rodzinach. Z moich obserwacji wynika, że można ich wszystkich podzielić na kilka grup, z czego pierwszy podział powinien wyglądać tak: wegetarianie idealiści i wegetarianie faszyści, przepraszam za mocne słowa, mam nadzieję, że nikogo nie ranię. Ci pierwsi nie jedzą mięsa bo... i tu długo by wymieniać dlaczego, ale nie starają się nikogo nawracać i za wszelką cenę udowadniać, że ich sposób żywienia i postępowania jest słuszny, poprostu żyją sobie wśród wszystkożerców. Z kolei ci drudzy często mają skłonność do przesady i przejawiają skłonności misjonarskie. Nie tylko szykanują znajomych wszystkojadów, ale są nawet skłonni w imię udowodnienia czegoś, jakichś swoich idei zrujnować sobie zdrowie, a nawet swoim dzieciom. Tacy to słysząc że wegetarianka w ciąży raz zjadła kurczaka, bo miała na niego ochotę, potrafią ją "napiętnować" jako "zdrajczynię" ich idei mówiąc, że nie jest prawdziwą weg. To jest chore, niestey znam takich ludzi.

BARBAROSA, zgadzam się właściwie ze wszystkim, co napisałaś, ale kilka rzeczy sprostuję i uzupełnię: nie jestem weganką, normalnie jadam nabiał, zwłaszcza jajka, ale od kiedy jestem w ciąży mam do nich wstręt, więc się nie zmuszam do jedzenia ich. Poza tym moim zdaniem organizm, zwłaszcza kobiety ciężarnej, dobrze wie, czego mu potrzeba i nalezy go słuchać nawet wtedy, kiedy nie zgadza się to z naszymi ideałami. Wątpię, by ciało dawało znać, że ma ochotę na coś co mu zaszkodzi, dlatego jeśli miałaś chęć na mięso w ciąży, to dobrze że je jadłaś. Ja na przykład dziś zjadłam, mały bo mały, ale jednak, kawałek piersi kurczaka, dosłownie odrobinkę, bo na więcej nie miałam ochoty i nie twierdzę, że zerwałam z wegatarianizmem.Kiedy indziej przez kilka dni opychałam się rybami bo widocznie czegoś z nich potrzebowałam. To naturalne. "Nadgorliwość jest gorsza od faszyzmu" we wszystkim, nawet w tym, co naszym zdaniem dobre.
Jeśli chodzi o żelazo, to polecam sok z pokrzywy (dostępny w aptekach i sklepach zielarskich) zawiera więcej żelaza niż wątróbka czy szpinak i nawet nie jest paskudny- i nie trzeba tego dużo. Poza tym świetny jest też sok z brzozy-zawiera kwasy organiczne, potas, wapń, żelazo, miedź, fosfor, magnez i witaminy z gupy B oraz dużo witaminy C a poza tym- jest pyszny

ż białkami roślinnymi jest tak jak napisałaś- trzeba je odpowiednio komponować z innymi składnikami odrzywczymi by posiłek był pełnowartościowy. Nie wystarczy nawcinać się np proteiny sojowej w formie kotlecików czy gulaszu- tak można zrujnować swój organizm. Należy do tego zjadać np brązowy, a jeśli kogoś na to stać i mu smakuje, to dziki ryż, pieczywo z pełnego ziarna, otręby itp.

Często jest tak, że ludzie nie wiedzą jak wiele możliwości daje dieta wegetariańska i dlatego ją krytykują myśląc że w Polsce ogranicza się to do kotletów z soi, pierogów ruskich i ryżu na mleku. Polecam kuchnię hinduską i włoską. Ta pierwsza jest chyba najciekawsza dla wegetariańskich mam, bo jest raczej zdrowa (unikać jednak należy zbyt tłustych potraw smażonych) i urozmaicona a Hinduski setki pokoleń rodzą zdrowe wegetariańskie dzieci. Trzeba pamiętać tylko o jednym- jeść mądrze, bez przesady ani w jedną ani w drugą stronę i w razie czego zrezygnować z idealistycznych wizji wegetariańskiej ciąży, jeśli nasz organizm na to nie pozwala ze względów zdrowotnych lub z powodu błędów żywieniowych i nie odmawiać sobie tego jednego plasterka chudej szyneczki, jeśli ma się na to ochotę- może to tylko jednorazowa zachcianka, a jeśli nie, to znaczy że Maleństwo jednak się tego domaga.

co do pestycydów i azotanów, to nie unikną tego nie tylko wegetarianki, ale i miesożercy, bo przecież wszyscy wcinamy warzywa i owoce. Trzeba je dokładnie myć i starać się latem i jesienią jeść akurat to, co aktualnie serwuje nam Matka Natura, bo takie owoce i warzywa są mniej pryskane. Kupować, o ile to możliwe, na targach od gospodarzy, albo jeśli ma się taką możliwość (i niestety fundusze) chodzić do sklepów ekologicznych gdzie sprzedawana jest żywność z naturalnych upraw.

I nie jeść sałaty! Absorbuje ona mnóstwo azotanów- przyswaja je z łatwością. Jeśli zimą widzicie soczyście zieloną sałatę, to z całą pewnością nie jest ekologiczna ani zdrowa. Zawiera trujące związki azotu i ołowiu- lepiej poczekać do wiosny. Apetycznych i wielkich jak ruskie czołgi czewonych pierwszych truskawek też raczej nie polecam... Chociaż ostatnio powstrzymałam się resztką sił żeby ich nie kupić
Oj ale się natworzyłam...już was nie męczę

Tajemnica UFO Wyjaśniona.

Wypadki UFO w CCCP

Jak każda „latająca” technika, tak i NOL posiada nie dobre przyzwyczajenie czasami spadania na ziemię i rozbijania się, tym samym dostarcza bezsennych nocy i bólu głowy pracownikom niektórych wojskowych służb specjalnych. Wiele mówi się o takich katastrofach w USA i innych krajach. A czy zdarzyły się katastrofy NOL na terytorium bywszego CCCP?

„Sowiecki WWS (wojskowa służba wywiadowcza) i KGB (służba bezpieczeństwa) posiadały fragmenty pięciu rozbitych NOL” - pisał w swojej książce z 1991 roku Marian Popowicz, doktór technicznych nauk, półkownik WWS, wcześniej lotnik oblatywacz i członek Wszech sowieckiego komitetu do anormalnych powietrznych zjawisk przy akademii nauk.-”Przeanalizowanie zgromadzonego materiału dowodzi, jego pozaziemskiemu pochodzeniu, nie ma takich technologii na Ziemi”. Marian Popowicz wskazuje następujące miejsca katastrof: Tunguska (Krasnojarski kraj), Nowosibirsk, Talin (Estonia), Ordżonikidze (Północna Osetia) i Dalnegorsk (Primorski kraj).

Ostatnia katastrofa zaszła 28 stycznia1986 roku. Zaraz po 8 wieczorem dziesiątki światków w mieście Dalnegorsk zauważyła kolisty obiekt, lecący równolegle do ziemi. Obiek upadł pod kątem 60,70 stopni na Izwjestkowuju górę wysokości 611 metrów, leżącą w okolicach miasta. Obiekt świecił jasno czerwono i leciał z prędkością 15 m/s przed katastrofą. Według naocznych światków, aparat zakołysał się parę razy, po czym uderzył w górę, nastąpił „bezdźwięczny” wybuch, potem palił się przez godzinę.

3 lutego do Dalniegorska przybyła ekspedycja Dalekowschodniego oddziału komitetu do spraw anormalnych powietrznych zjawisk, jej szefem był Walerian Dwużilny i zaczęto badania miejsca katastrofy.

Uczeni odnaleźli mnóstwo odłamków, ołowianych i żelaznych kulek, kawałeczki niezwykłych stalowych stopów i szkła, ślady działania wysokich temperatur, anomalie magnetyczne, wyrwane i połamane pobliskie drzewa. Znalezione egzemplarze żelaznych kulek posiadają bardzo wysoki stopień twardości. Ich nie można rozciąć stalowymi narzędziami, tylko diamentem. Posiadają bardzo złożony skład, zawierający prawie wszystkie pierwiastki z tablicy Mendelejewa, np żelazo, magnez, nikiel, molibden, związki krzemienia, kobalt, chrom. Przy testach w próżni pojawiają się niezwykłe podobne do szkła struktury.
Naj bardziej dziwnym znaleziskiem okazała się cienka „siatka”, która jest zrobiona z nici z pasywnego metalu, bardzo złożony stop. „Siatka” składa się z amorficznych związki węgla z metalami. Jej skład to cynk, srebro, złoto, lantan, krzemień, sód, iryd, nikiel, alfa tytan i wiele innych pierwiastków. Ta struktura nie poddaje się żadnemu naciągowi, jest także odporny na działanie kwasów. Przy temp. 2800 stopni C niektóre pierwiastki znikają, lecz zastępowane są przez nowe. Przy ogrzewaniu próżniowym, zloto, srebro i nikiel znika, a zamiast nich pojawia sie molibden i siarczek berylu. Materiał zawiera także wielką ilość organicznej materii.
„Siatka” ma także właściwości pół przewodnika przy obróbce cieplnej, a podczas próżniowego ogrzania staje się przewodnikiem. Minęło dużo czasu, lecz miejsce katastrofy do tej pory ma wpływ na ludzi. Oddziałuje na krew powodując zmniejszenie poziomu leukocytów. Zwiększa się tam się ciśnienie krwi i tętno, pojawia się uczucie niepojętego strachu. Miejsce katastrofy działa także na materiały światłoczułe, prześwietla filmy w aparatach fotograficznych.
Co zadziwia to namagnesowane kamienie w miejscu katastrofy. Namagnesować kamień to tak jak by namagnesować cegłę. T jest niemożliwe!
Miejsce katastrofy nosi ślady działania bardzo wysokich temperatur od 4000 do 25000 stopni C, i napromieniowania nie znanych w przyrodzie. Ta radiacja ciągle wpływa na życie roślinne.
Ilości takich pierwiastków jak lantan, irt, ołów, cynk, żelazo w próbkach roślinnych z miejsca katastrofy jest takie samo jak próbki pobrane z torfu w pobliżu tak zwanego meteorytu Tunguskiego. I typ promieniowania identyczny.
28 listopada 1987 roku, to jest prawie po 2 latach od katastrofy, w rejonie Dalniegorska zaobserwowano niezwykłą wysoką aktywność NOL. W ciągu jednego dnia zarejestrowano 33 obiekty. O zróżnicowanych kształtach: cylindryczne, o kształcie cygar i kuliste. NOL zauważono w 12 punktach w 5 administracyjnych rejonach Primorskiego kraju. Obiekty poruszały się zupełnie bezdźwięcznie. Obiekty te widzieli robotnicy, inteligencja, milicjanci, wojskowi ponad 100 ludzi. Przelot ich powodował 2 minutowe przerwy w odbiorze TV, radiach, a także w telekomunikacji. Zanotowano także poważne awarie w pracy komputerów. Zamieszczone w nich informacje, programy ulegały kasacji. Przyczyna tego było silne magnetyczne pole, wytwarzane przez NOL. 13 z 33 NOL poleciało bezpośrednio nad Dalniegorsk, zawisła nad miejscem wypadku i oświetliły silnymi reflektorami. W styczniu 1989 roku NOL zaobserwowano lądowanie NOL w odległości 200 m od miejsca katastrofy. Czynności obiektu pokazują, że oni prowadzili poszukiwania na miejsca katastrofy.

Ze strony ufo.kiev.ua

1

Cytat:Neurofizjologia bada ośrodki mózgowe odpowiedzialne za funkcjonowanie wolnej woli i zdolności abstrakcyjnego myślenia. Ale ani te ośrodki ani ich wyposażenie w programy nie powstały w wyniku naturalistycznych praw.



Ale dlaczego, czy sam fakt skoplikwoania jakiegos tworu ma osznaczac niemożliwosc jego powstania? ( takie załozenie byłoby właciwe gdyby twór ten wziął sie ex nihilo w roziwniętej postaci, a nie jak przewiduje teoria ewolucji w wyniku stopniowych zamian ) Jest to raczje załozenie, a nie fakt.

Cytat:k jak dla pewnego porównania, w wyniku naturalistycznych praw nie powstał ani nowoczesny komputer ani jego oprogramowanie. Choć i mózg i komputer to podobne struktury materialne.



Bardzoznany argument kreacjonistow. ALe jak pan tak lubi odzielac świat organiczny od nieorganicznego... cóz "Converte gladium tuum in locum suum: omnes enim, qui acceperint gladium, gladio peribunt".

a)Kopmuter się nie rozmnaza.
b)kKmputer(pomiajać wzorowane na biologicznych strukturach sieci neuronowe) nie potrafi się uczyc
c)W komputerze i jego oprogramowaniu nie występują mutacje ( odrzucamy błedy produkcyjne z powdu kontroli jakosci i debuggingowi )
d)Komputer nie jest pod wpływem doboru naturalnego ( choc sa i inne teorie, zkładajace ze człowiek jest organem reprodukcjyjnym maszyn a rynek działa jak dobór naturalne, ale to juz zbytnie doejście od temtu)

Cytat:Jest to wynik świadomie podejmowanej decyzji. Tylko istoty żywe są obdarzone przez Stwórcę różnym poziomem świadomości. Nie ma tej świadomości przydrożny kamień czy też jakakolwiek inna naturalna struktura materialna.



Jak wyzej, kamień się nie rozmnazą, kamień nie mutuje, kamień się nie uczy, kamien nie pozstaje pod wpływem doboru naturalnego.

Cytat:Możemy skonstruować doskonałego mobilnego robota, ale on nigdy nie będzie miał świadomości istnienia. A poza tym taki robot nigdy nie powstanie sam w wyniku naturalistycznych praw jak też wszystkie podstawowe struktury logiczne oraz programy dla takiego robota muszą być opracowane przez inteligentną istotę.



Cóz, specjalisci od AI by z panem podyskutowali. Ja uważam ze warto poczekac na rozwój sieci neuronowych i wzrost mocy obliczeniowych komputerów z stawianiem takich twierdzeń.

Na marginesie chiałbym wspomniec o algorytmach ewolucyjnych isamouczacych sie seiciach neurowych, ktore ywłamują siez pana ogranczeń.

Cytat:Skoro gatunek nie ma jasnych granic, to Ogólna Teoria Ewolucji Biologicznej nie ma jasnego sensu. Teoria która zajmuje się tylko rdzeniem, a nie zajmuje się peryferyjnymi populacjami jest po prostu NIEUDACZNA I WIDOCZNIE TWORZONA PRZEZ SAMYCH NIEUDACZNIKÓW.



Cóz, ja bym powiediza ze ta teoria jest po prostu konsekwentna i nie próbuje wprowadzać dodatkowych, zbednych przy przyjetych załozeniach, barier. w momencie kiedy zakąłdamy w praktyce płynne przejscie pomiedzy gatunkami to nie da sie okreslic dokładnej lini podział, za to da sie okreslić rdzeń, odmiennych sekwencji posiadanych przez dany gatunek.

Cytat:Ja nie tworzę żadnych sztucznych zakresów. Takie zakresy po prostu i istnieją. Znana jest i nie kwestionowana tylko TAK ZWANA MIKROEWOLUCYJNA zmienność wewnątrzgatunkowa to znaczy wewnątrz NATURALNYCH GATUNKÓW. Istnienie zmienności poza tym zakresem nie udowodniono.



Skoro takie zakresy istnieją to prosze uprzejmie o pdanie przykładu i poarcie dowodami. Jak na razie to tylko puste słowa.

Cytat:Jak szacują specjaliści organizm ludzki jest w stanie zaadoptować się do zwalczania około milina znanych naturalnych i nie znanych syntetycznych patogenów.



Jest to zdolnosc niezalezna od materiału genetycznego ( w tym sensie ze nowy patogen czy toksyna nie wymaga syntezy nowych sekwencji ) a opera sie na naturalnej wybiorczosci organizmu i systemie zgodności tkankowej.

praktyki wiemy też, że organizm ludzki jest zdolny do trawienia syntetycznych tłuszczy, różnego rodzaju margaryn otrzymywanych na drodze uwodornienia różnych rodzajów naturalnych olei roślinnych. I jakoś nikt nie mówi o powstaniu nowego gatunku CZŁOWIEKA MARGARYNOWEGO.

PANIE ANDRZEJU, DOIGRAł SIE PAN !

Nie wiem czy pan sobie żartuje czy usilnie chce pan sie osmieszyć. Syntetyczne tłuszcze nie róznia się ncizym, opocz "metody produkcji" od naturalnych. Nie rozumie pan chyba procesu o ktorym pan mówi. Bo uwodornienie kwasu oleinowego do kwasu stearynowego nie prdukuje jakis tajemniczych tłuszców, do trawienia których organizm musi się przystosowaywac. Ludzki organizm maił zdolnosc trawienia tych zwiząków, nie ejst to cehcha do która msuiał nabyc. NAtomais trawienie nylonu jest przykąłdem takiej cechy nabytej przez mutacje.

Nowa

WITAM NOWA !!!

PYTASZ O KWAS OMEGA - 3.

W dużym skrócie należy podkreślić , że jego niedobór jest POWSZECHNIE WYSTĘPUJĄCYM PROBLEMEM ŻYWIENIOWYM. Brak właściwej podaży kw.o-3przyczynia się do zmian zapalno - miażdżycowych w naczyniach krwionośnych , pogorszenia wydolności ,wzrostu ciśnienia , zwiększonej podatnością działanie czynników rakotwórczych i wielu innych - szkoda tutaj wymieniać - wystarczy napisać , że organizm po prostu coraz gorzej funkcjonuje.

NAJLEPSZYM JEGO ŹRÓDŁEM JEST SIEMIE LNIANE I OLEJ LNIANY DOBREJ JAKOŚCI a nie jak niektórzy próbują twierdzić , że ryby - w ugotowanych , smażonych ów. kwas zostaje ZNISZCZONY musiałabyś spożywać surowe ryby , najświeższe - bezpośrednio po odłowie ( tak jak AZJACI, ABORYGENI i wiele innych ludów ) .

Inny aspekt to PROPORCJE OMEGA -3 do OMEGA - 6 siemie lniane ma ich 4 : 1 i jest to proporcja najlepsza dla naszych organizmów , co oczywiście nie wyklucza stosowania innych WYSOKIEJ JAKOŚCI OLEI Z RÓŻNYCH ROŚLIN - jest jak najbardziej pożądane.

Możesz się zaopatrzyć w mały poręczny młynek i mielić siemię ZAWSZE BEZPOŚREDNIO PRZED SPOŻYCIEM , PONIEWAŻ POD WPŁYWEM POWIETRZA W.W. KWASY BARDZO SZYBKO SIĘ UTLENIAJĄ.

tutaj znajdziesz więcej info: o delikatności w.w. kwasów i nie tylko:

http://www.surawka.republika.pl/DK.htm

Tutaj znajdziesz wiele wskazówek i info. jak wykorzystać olej lniany i siemie lniane i możesz dostosować je do swojej diety zgodnej z grupa krwi
OLEJ LNIANY W DIECIE DR BUDWIG - wieloletniej badaczki nad kwasami tłuszczowymi:

http://www.olejlniany.zdrowe-produkty.pl/index.php?go=dieta

Tutaj w tym artykule znajdziesz bardzo dużo cennych info o w.w kwasach:

http://www.animal-liberation.pl/index.php?d=378

O LECYTYNIE ZNAJDZIESZ NA TYM FORUM patrz w ZDROWEJ ŻYWNOŚCI: LECYTYNA - dobra rzecz.

Z jej suplementów mogę Tobie polecić polskiego producenta , wykorzystującego tylko nie modyfikowaną gen soję , instant , bardzo łatwo się rozpuszcza i CO NAJWAŻNIEJSZE W PORÓWNANIU DO INNYCH SUPL. LECYT. - JEST BARDZO EKONOMICZNA :

http://www.olimp-labs.com/pl/produkty/suplementy-diety/lecytyna/art34.html

Jeżeli masz kłopoty z żołądkiem możesz tez spróbować jak działają na Ciebie ;
:

PVL NCN Organic Rice Protein - 340g - ok .60zl -100% czyste białko z ryżu, absolutnie zero nieorganicznych substancji. Nie zawiera żadnych dodatków pochodzenia zwierzęcego. Podczas produkcji używane są wyłącznie składniki pochodzenia roślinnego pochodzące z organizmów niemodyfikowanych genetycznie
ORGANICZNE TŁUSZCZE VL NCN Organic EFA 3-6-9 ,510ml ,100% naturalne organiczne 79,00 PLN .

Wykorzystywane są przez ludzi obciążonych wysiłkiem , ze schorzeniami przewodu pokarmowego oraz starsze osoby.

Citrosept oraz srebro koloidalne jest także warte wykorzystania w celu poprawy zdrowia i przywrócenia równowagi organizmu.

POZDRAWIAM Z ZIELONEJ GÓRY

Zioła

Kminek zwyczajny (Z Wikipedii)



Kminek zwyczajny

Systematyka wg Reveala
Domena jądrowce
Królestwo rośliny
Podkrólestwo naczyniowe
Nadgromada nasienne
Gromada okrytonasienne
Klasa Rosopsida
Rząd araliowce
Rodzina selerowate
Rodzaj kminek
Gatunek kminek zwyczajny

Kminek zwyczajny (Carum carvi L.; lud. karolek, karulek) - gatunek rośliny dwuletniej należący do rodziny selerowatych (Apiaceae). Występuje w Europie, Azji po Himalaje. Pospolity w Polsce, jest również uprawiany.

Charakterystyka
Łodyga
Wzniesiona, bruzdkowana, mocno rozgałęziona, do 1 metra wysokości.
Liście
Liście rozety i dolne na łodydze są długoogonkowe, górne - bezogonkowe, podwójnie- lub potrójniepierzastodzielne, o wąskich działkach.
Kwiaty
Drobne, białe (wyjątkowo zdarzają się różowe), zebrane w liczne baldachy złożone o 5-10 szypułach. Pokrywek brak. Kwitnie od maja do czerwca.
Owoce
Rozłupnia, złożona z dwu oddzielnych niełupek, podwieszonych na wspólnym wieszadle za pomocą cieniutkich nici, które po wyschnięciu stają się kruche i łatwo obłamują. Owoce są w stanie dojrzałym brunatne, wydłużone, nieco zagięte ku stronie wewnętrznej, a na stronie zewnętrznej opatrzone 5 żeberkami.
Korzeń
Białawy, wrzecionowaty i mięsisty, w pierwszym roku jadalny.
Biotop
W stanie dzikim spotyka się na suchszych łąkach, przydrożach, miedzach i polanach. Hemikryptofit. W klasyfikacji zbiorowisk roślinnych gatunek charakterystyczny dla rzędu (O.) Arrhenathertalia .

Zastosowanie
Roślina uprawna : Najlepsze rejony do uprawy w Polsce to Żuławy i północna Polska. Z siewu nasion do gruntu. Siew marzec – kwiecień współrzędnie z kolendrą, którą zbiera sie w pierwszym roku. Zbiór czerwiec – lipiec. Owoce zbiera się dojrzałe – czerwono-brunatne. Dojrzałe owoce bardzo łatwo się osypują, dlatego zbiór należy przeprowadzać wcześnie rano, gdy są jeszcze mokre. Plon owoców 2t/ha. Odporny na wymarzanie. Główni eksporterzy: Holandia, Węgry.
Historia uprawy : Kminek został znaleziony podczas wykopalisk z młodszej epoki kamiennej. Znany już w starożytnym Egipcie, Grecji i Rzymie jako środek ułatwiający trawienie potraw z fasoli i grochu. Stosowany także szeroko w średniowiecznej Europie.
Roślina lecznicza:
Surowiec zielarski : owoc (Carvi Fructus), w którego skład wchodzą: 2-7% olejku eterycznego (Oleum carvi). Głównymi składnikami olejku są: karwon (ok. 60%) oraz limonen (terpen)), flawonoidy, kwasy organiczne, związki białkowe i cukrowe 20%, olej tłusty. Zawiera również aldehyd kuminowy.
Olejek kminkowy destylowany z owoców to przezroczysta, żółtawa ciecz o przyjemnym zapachu i lekko piekącym smaku.
Działanie: przeciwskurczowo w obrębie przewodu pokarmowego, poprawia trawienie, wiatropędnie, sokopędnie, mlekopędnie, bakteriobójczo.

Nasiona kminkuSztuka kulinarna : nasiona stanowią przyprawę do
sałatek, past
kapusty, pieczonych jabłek i sera
potraw smażonych lub zawierających dużą ilość tłuszczu: kotletów zbożowych, omletów
wypieków: chleba, paluszków i pasztecików
zup: grzybowej, ziemniaczanej, kapuśniaku.
składnik wódek (kminkówka) i likierów (alasz).

Wegetarianizm

Witam,
Osobiscie uwazam,ze jestes za mloda na wegetarianizm. Skoro pytasz sie o diete wegetarianska a jestes na niej 2 lata to moze oznaczac ze moze za malo wiesz na ten temat..a mozna byc na diecie wegetarianskiej jak sie bardzo duzo o niej wie. Dieta ta to ie tylko wyrzeczenie sie miesa ale i umiejetnosc dobierania potraw,aby zapewnic organizmowi wszystkie potrzebne skladniki a przede wszytskim pelnowartosciowe białko.
Dobrzez e starasz sie jesc urozaicone posilki,ale przemysl czy w Twoim przypadku: wiek dojrzewania i nauka, jest to dla Ciebie odpowiednie. Przytocze tu wazne podstawowe informacje o diecie wegetarianskiej ze strony: . http://prace.sciaga.pl/13638.html

Dieta wegetariańska

Wegetarianizm jest stary jak sama ludzkość. Jeśli były całe epoki i trendy, gdzie odżywiano się przede wszystkim mięsem, to istniały również całe obszary naszego globu, gdzie spożywano głównie owoce i płody ziemi, a mięsa nie jadano w ogóle lub stanowiło ono rzadki luksus. Natomiast w każdej wyższej cywilizacji pojawiali się filozofowie, lekarze i kapłani propagujący i stosujący wegetariański sposób odżywiania się.
Współczesny wegetarianizm jest świadomym wyborem stylu życia, u podstaw którego leżą przede wszystkim względy humanitarne, intelektualne, zdrowotne, ekologiczne, a także ekonomiczne w skali makro czyli całej naszej planety.
Warunkiem zdrowego sposobu żywienia jest równowaga pomiędzy trzema podstawowymi substancjami (1 część białka na 5 do 7 części węglowodanów i &frac12; do 1 części tłuszczów). Średnio na 1 kg wagi ciała potrzeba ok. 1 g pełnowartościowego białka, są też normy zaniżające znacznie (do 50%) spożycie białka na 1 kg wagi ciała. Zwiększając ilość przyswajanego białka należy zachować proporcje między ilością pozostałych składników. Gdy spożycie energii jest niewystarczające lub gdy poziom białka jest zbyt wysoki w pożywieniu, przyswajalność białka i wydajność jego wykorzystania przez organizm jest mniejsza. Produkty pochodzenia zwierzęcego, zwłaszcza mięso i jego przetwory, pomimo wysokiej wartości białkowej, nie pozwalają zachować odpowiednich proporcji w kuchni naturalnej. Tłuszcz zwierzęcy zawierający nasycone kwasy tłuszczowe, jak i inne niekorzystne substancje zawarte w mięsie, są bezpośrednią, przyczyna powstawania chorób dziesiątkujących ludzkość, wpływających na długość i jakość życia. Stosując zasady odpowiedniego łączenia produktów roślinnych ze sobą, zestawiamy pełnowartościowy posiłek zasobny we wszystkie związki, substancje odżywcze niezbędne dla prawidłowego funkcjonowania organizmu.
Przykłady odpowiedniego zastosowania produktów pochodzenia roślinnego składające się na stosowanie diety.1. potrawy ze zbóż kompletnych ok. 35%- ziarna roślin strączkowatych i motylkowatych od 5 do 10%- jarzyny zielone lub korzeniowe od30 do 35%(w tym 1/4 surówki) - mleko, sery, jaja ok. 15%- desery z owoców danego sezonu 10%2. zboża kompletne 50%- nasiona strączkowe 5-15%- potrawy na bazie sfermentowanej soi 50%- produkty sojowe, jarzyny 30-40%(w tym 1/3 surówki)
Centralnym elementem każdego posiłku powinna być potrawa ze zbóż kompletnych, latem z jarzyn. Jako uzupełnienie mogą jej towarzyszyć pozostałe pokarmy roślinne (jarzyny, strączkowe, grzyby, wodorosty, glony morskie, na deser i drugie śniadanie zawsze owoce).Można i należy z produktów roślinnych tworzyć najróżniejsze kombinacje, zestawy. Owoce i jarzyny, zwłaszcza surowe, są bogatym źródłem biokatalizatorów, zwiększają rezerwę alkaiczną krwi, a przez obfitą zawartość błonnika i kwasów organicznych przeciwdziałają zaparciom stolca i procesom gnilnym w jelicie grubym. Przy sporządzaniu posiłków należy dbać o zachowanie potencjału energetycznego produktów, pełnej zawartości biokatalizatorów(witamin i soli mineralnych) oraz całościowego charakteru pożywienia. Należy zachować jak najbardziej naturalny stan produktów i ich składników, sprowadzając do minimum zabiegi kulinarne i cieplne.

Chcac schudnac *podobni wegetarianie nie maja problemu z waga...przede wszystkim polecam wiecej ruchu. Pozdrawiam

Doniesienia naukowe potwierdzające Przesłanie

Cytat: Węgiel brunatny to skała osadowa pochodzenia organicznego roślinnego powstała w trzeciorzędzie w erze kenozoicznej ze szczątków roślin obumarłych bez dostępu powietrza. Zawartość węgla 62-75%. Często stosowany jako paliwo. Jego wartość opałowa waha się od 7,5 do 21 MJ/kg. Węgiel brunatny jest nieodnawialnym źródłem energii.



Trzeciorzęd - według starszych wersji periodyzacji jest to starszy okres ery kenozoicznej, od 65 do 1,8 mln lat temu.

Wniosek jest prosty, wg oficjalnej nauki, węgiel jest dowodem na to (okres jego powstawania), że maksymalnie ok. 65 mln lat temu istniały rośliny, z których to powstał węgiel... oczywiście musiały być zakopane i nie mogły mieć dostępu powietrza.

Ale powstaje pytanie - czy węgiel powstaje aby na pewno w takich warunkach, i tak długo jak sugeruje obecna "powszechnie znana" nauka?

NIE!

Czy jednak węgiel nie tworzył się wolno na moczarach przez miliony lat?

Fakty zdecydowanie wskazują na szybkie formowanie się węgla, kiedy to rozległe lasy zostały wyrwane z korzeniami i zgromadzone w jednym miejscu, a następnie szybko pogrzebane. W Yallourn w Wiktorii (Australia) znajdują się pokaźne złoża węgla brunatnego, zawierające dużą liczbę pni drewna sosnowego — gatunków, jakie dziś nie rosną na moczarach.

Niektóre grube warstwy, zawierające do 50% czystego pyłku, pokrywające rozległe obszary, wskazują wyraźnie na wodne powstanie złóż węgla brunatnego. Także wiele złóż węgla na półkuli południowej nie wskazuje na żaden ślad czegokolwiek, co mogłoby reprezentować kopalną "glebę", na której lasy te rzekomo wyrastały. [1]

Badacze z Argonne National Laboratory (USA) wzięli zwyczajne fragmenty drzewa, zmieszali je z gliną, na którą podziałano kwasem oraz wodą. Wszystko to ogrzewano przez 28 dni w temperaturze tylko 150 stopni Celsjusza, nie zwiększając ciśnienia i trzymano bez powietrza w zamkniętym hermetycznie kwarcowym pojemniku. Otrzymano węgiel kamienny wysokiej jakości. Nie potrzeba na to milionów lat

Znane są złoża węgla, które się rozwidlają, inne zaś łączą się z sobą w kształt litery "Z". W swoim raporcie z 1907 roku sławny geolog australijski, Sir Edgeworth David, opisał pionowe, zwęglone pnie drzewa w okolicy Newcastle (Australia), które stały pomiędzy złożami węgla kamiennego. Miały one niższe końce osadzone w jednym złożu, następnie przechodziły przez warstwę leżącą pomiędzy jednym, a drugim złożem, aby zakończyć się w złożu węgla powyżej!

Spróbujcie wytłumaczyć cokolwiek z tego przy pomocy powolnego procesu odbywającego się na dwóch moczarach, oddzielonych od siebie jakimś okresem czasu. Jest jasne, że przekonanie o "powolnym i stopniowym" powstawaniu przeszkodziło oczywistemu wytłumaczeniu pochodzenia węgla przez szybkie pogrzebanie gwałtownie wydartej roślinności w trakcie ogromnej katastrofy wodnej. [2]

Poruszające się wody, a szczególnie duże jej ilości, mogą szybko wykonać niezwykłą ilość pracy geologicznej, o której ludzie myślą, iż trzeba na nią milionów lat. Znane są fotografie pokazujące ponad siedem metrów warstwowej skały osadowej zbudowanej w ciągu jednego popołudnia! Nastąpiło to w związku z katastrofą spowodowaną przez wybuch w 1980 roku Góry św. Heleny, znajdującej się w stanie Washington w USA. Kiedy wyleciał w powietrze szczyt tej góry (oraz nastąpiły kolejne wybuchy), doszło do lawin ziemnych, przepływów błota i innych zjawisk osadowych — ponad 180 metrów warstwowej skały osadowej naniosło się od początkowego wybuchu.

Kanion głęboki na 30 metrów i nieco szerszy niż 30 metrów został wycięty w ciągu jednego dnia przez strumień błota. [3]

[1] Tak zwane "gleby korzeniowe" węgla półkuli północnej wyraźniewskazują, że korzenie te pływały w wodzie, a nie rosły w ziemi. Zob. Coal, Catastrophe and Floating Forests - kaseta wideo.

[2] Jeśli chodzi o wiele szczegółowych śladów katastrofy, zobacz film wideo zatytułowany Raging Waters.

[3] Patrz film wideo Mount St. Helens: Explosive Evidence for Catastrophe in Earth's History.

Stawiam więc teorię. O ile do nie dawna pokłady osadów pochodzenia organicznego były argumentem ewolucjonistów na fakt istnienia życia miliony lat temu, o tyle teraz został on im odebrany.

Wystarczy także zbadać metodą radiowęglową (izotopem węgla 14) właśnie bryły węgla brunatnego, co się okaże? Że one mają kilka tysięcy lat, a nie miliony lat. dnia Pon 10:39, 16 Cze 2008, w całości zmieniany 2 razy

Chelaty i chelacja

Chelaty i chelacja
Substancje chelacyjne odznaczają się zdolnością do chemicznego wiązania się (z greckiego: chele – szpon, szczypce kraba,) z metalami i minerałami w przyrodzie oraz w naszym organizmie. Substancja taka otacza jon danego minerału czy metalu i usuwa go z organizmu w moczu lub kale. Aminokwas o nazwie EDTA jest efektywną i szeroko badaną substancją chelacyjną.

Źródła chelacji sięgają roku 1893 i wiążą się z nazwiskiem Alfreda Wernera, francusko-szwajcarskiego chemika, który w 1913 roku otrzymał Nagrodę Nobla za opracowanie teorii dotyczącej wiązania metali przez organiczne cząsteczki, która później stały się podstawą współczesnego chemicznego rozwiązania metody chelacji. Metodę chelacji z użyciem EDTA po raz pierwszy zastosowano w medycynie w 1948 r. w Stanach Zjednoczonych u robotników z fabryki baterii, którzy ulegli zatruciu ołowiem. Wkrótce potem w amerykańskiej marynarce wojennej zaczęto poddawać chelacji marynarzy, którzy zatruli się ołowiem podczas malowania okrętów i budynków rządowych. W połowie lat 50-ych chelacja była w USA preferowaną metodą leczenia zatrucia ołowiem i zachowuje tę pozycję po dziś dzień. Dla odtrucia wystarczy Ci 10 kroplówek 1-2 razy w tygodniu. Potrzebnych jest ok. 25 zabiegów. Co 2-3 lata terapię warto powtarzać. Jeden wlew kosztuje 200,00zł (całość kuracji ok.5000,00zł).

Bezpiecznie zastosowano ją już u ponad pół miliona pacjentów.

Lekarze wykonujący chelację u osób zatrutych ołowiem zauważyli, że u pacjentów, którzy cierpieli poza tym na miażdżycę tętnic, chelacja spowodowała także poprawę stanu tętnic. Od 1952 r. dożylną chelację EDTA zaczęto stosować w celu zwalczania chorób układu sercowo-naczyniowego. W ostatnich latach terapia ta stała się dostępna także w formie doustnej, a dzięki temu jest znacznie tańsza. Teraz z łatwością możesz z niej korzystać w każdej chwili oraz jako profilaktyka.

Chelator "oddaje i zabiera"

Znaczenie składników mineralnych dla organizmu jest takie ważne również dlatego, że mają one niezwykłą zdolność chelatowania - tworzenia związków z innymi substancjami - chelatorami. Niektóre substancje biologiczne tylko w takiej postaci występują w przyrodzie i są przyswajane przez komórki, tkanki i narządy Twojego organizmu. Owe związki - chelatory - to dwufunkcyjne substancje chemiczne. Sama natura zna wiele takich związków. Należą do nich na przykład hemoglobina w naszej krwi oraz jej prawie identyczny w budowie roślinny chlorofil (często podaje się go podczas choroby czy chemioterapii, aby uzyskać dużo lepsze wyniki badań morfologii krwi). Ich dwufunkcyjność polega na tym, że "coś" mogą do komórek organizmu dostarczyć i "coś" mogą do siebie przyłączyć, a dalej zabrać z powrotem.

To pierwsze "coś", to niezbędne do prawidłowego funkcjonowania organizmu substancje odżywcze, np. tlen, mikroelementy, witaminy i inne. Dla nich wiązek chelatowy jest idealnym nośnikiem. To drugie "coś", to szkodliwe dla organizmu jony metali ciężkich, np. ołowiu, rtęci, kadmu, baru, arsenu, talu.

Tajemnicze chelaty

Chelaty mają również inne niebagatelne znaczenie - oczyszczają organizm w ten sposób, że dzięki nim zobojętniane są niektóre substancje toksyczne, chwytane i zabierane z organizmu. Chelaty posiada wiele roślin w tym Pure Yucca, Garlic Caps , Polinesian Noni, Nopalin i wiele innych. Znaczenie chelatów to również usunięte z organizmu tłuszcze, nadmiar cholesterolu, trójglicerydy. Obecność chelatów a szczególnie choliny, EPA, DHA czy inozytolu, skutecznie zmienia obecność szkodliwego choleterolu LDL i zamienia go na frakcje przyjazną dla organizmu HDL. Szczególną moc takiego działania posiada cholina, która wspomaga wytwarzanie acetylocholiny w organizmie i oczyszcza naczynia krwionośne ze złogów choleterolu. Najwięcej choliny znajduje się w specjalnej leczniczej Triple Potency Lecithin - certyfikat międzynarodowy GMP i FDA. Również olej rybny z sardynek, łososia i makreli - Omega 3 posiada takie wspaniałe działanie, jak również leczy układ kostny i podagrę oczyszczając organizm z nadmiaru kryształków kwasu moczowego. Również naturalna witamina E czyli zestaw tokoferoli - VITAMIN E, ma silne działanie chelatujące.

Komórki nieustannie potrzebują związków chelatowych, by mogły w nich zachodzić prawidłowe reakcje. A zachodzi ich mnóstwo - w każdej komórce 100 000 enzymów bierze udział w ponad milionie reakcji biochemicznych na minutę. Komórek nie można jednak oszukać i np. w przypadku niedoboru jakiegoś składnika czy pierwiastka zastąpić go innym.

Te składniki mineralne, które nie mają zdolności chelatowania (wiele multiwitamin i innych preparatów nie posiada form chelatowanych i są półsyntetykami) i pozostają w organizmie w postaci nieorganicznej, są na ogół szkodliwe lub tylko w niewielkim stopniu użyteczne. Składniki mineralne chelatowane przyswajają się nawet do 10 razy lepiej, niż porównywane ilości w mg czy mcg innych niechelatowanych minerałów.

Jak grochem o ścianę

Nadeszła jesień. Za oknami szare i dżdżyste dni, a z naszych kuchni do lamusa odeszły letnie przysmaki. Nie tęsknimy już za orzeźwiającymi owocami, a na myśl o chłodniku prosto z lodówki przechodzą nam ciarki po plecach. Zachodzące obok nas zmiany atmosferyczne nie są obojętne dla naszego organizmu. Obok jesiennej depresji, która związana jest ze zbyt małym oddziaływaniem na nas promieni słonecznych zaczynamy zmieniać również nasze kulinarne preferencje.
Nasz organizm w okresie jesienno-zimowym potrzebuje znacznie więcej energii niż w innych porach roku. Warto więc teraz zaprosić na nasz stół pożywne i energetyczne rośliny strączkowe.

Chociaż groch, fasole, soja, soczewice i bób należą do tej samej rodziny można powiedzieć, że na polski stół trafiły z czterech różnych stron świata.

Groch zwyczajny to jedna z najstarszych roślin uprawnych. Pierwsi docenili ją mieszkańcy we wschodniej części obszaru Morza Śródziemnego. Ze względu na łatwość przechowywania (suche nasiona można przechowywać do 2 lat) i wysoką wartość odżywczą groch "rozprzestrzeniał" się po Europie jako podstawowy składnik diety wojskowych wyruszających na podboje oraz wędrownych kupców.
Groch jest jedyną rośliną z rodziny strączkowych, którą można spożywać w postaci nasion (świeżych i suszonych) oraz niedojrzałych strąków. Pod każdą jednak postacią jest doskonałym źródłem białka oraz witamin A, C, PP, oraz witamin z grupy B.

Fasola zwyczajna pochodzi natomiast z Ameryki Południowej. Oprócz niezwykłych właściwości smakowych doceniono fasolę za jej właściwości lecznicze. W fasoli zawarte są bowiem pochodne guanidyny, substancji o działaniu przeciwcukrzycowym. W strąkach znajdują się również kwasy organiczne, aminokwasy, trójterpeny, witaminy C i E, cholina, rozpuszczalna w wodzie krzemionka i inne sole mineralne. Wszystkie te substancje są niezwykle cenne w leczeniu i profilaktyce chorób nerek, moczowodów (fasola ma działanie moczopędne), skazie moczanowej i reumatyzmie. Stosuje się ją leczniczo w cukrzycy w początkowym okresie jej występowania lub pomocniczo przy cukrzycy zaawansowanej.

Siostrę fasoli i grochu, czyli i soczewicę doceniono w "kuchni" znacznie wcześniej. Wzmianki o tych nasionach można znaleźć w zapiskach z czasów chaldejskich i egipskich. Prawdopodobnie soczewica na początku uprawiana była tylko na Bliskim Wschodzie, a dopiero później docenili ją mieszkańcy basenu Morza Śródziemnego. Europejskie klimaty nie urzekły jednak tej rośliny, która obecnie uprawiana jest najczęściej w Indiach, Bangladeszu, Egipcie i USA. Soczewica, jak każda roślina ze strączkowych zawiera znaczne ilości łatwo przyswajalnego białka i węglowodany. W kuchni wykorzystywane są jednak przede wszystkim mielone nasiona w postaci mączki stosowanej w diecie dla bezglutenowców.

Soja swoje korzenie ma w Chinach i uprawiana jest tam od ponad 4 tys. lat. W tym najbardziej zaludnionym regionie soja była niczym "manna z nieba" dla wygłodniałych mieszkańców. Roślina ta oprócz odpowiednich warunków atmosferycznych nie ma szczególnych wymagań uprawnych. Daje za to nasiona niezwykle bogate w białko (40%), nienasycone kw. tłuszczowe (18%) i węglowodany (24%). Niedojrzałe nasiona spożywa się jako surówkę, dojrzałe wymagają obróbki termicznej lub tak jak soczewica przerabiane są na wartościową mąkę dodawaną do potraw i wypieków. Z białka soi, poddanego fermentacji, otrzymuje się roślinny ser znany jako miso lub tofu. Białkowe preparaty sojowe dodaje się do różnych przetworów, konserw, wędlin by podnieść ich wartość odżywczą.

W ostatnich latach dietetycy podkreślają konieczność spożywania nasion strączkowych z powodu zawartości w nich różnych, istotnych w trawieniu frakcji błonnika pokarmowego i innych substancji stanowiących antidotum na cywilizacyjne skażenia pokarmów i środowiska. Substancje te przeciwdziałają powstawaniu chorób cywilizacyjnych, zwłaszcza chorób nowotworowych. Szczególnie korzystne działanie przypisuje się zawartym w soji izoflawonoidom- genistynie i daidzeinie oraz saponinom hamującym rozwój komórek nowotworowych.