Pare slow nt Denver

Od kilku tygodni mecze kasete z koncertem (plyta ma byc juz nie dlugo,
prawda Sytko?) i tak a`propos "technicznej" strony grania Oasisi sa
lepsi niz kiedykolwiek. Koncert jest naprawde dobry, posiada wiele
bardzo interesujacych "smaczkow", wspomne tylko dublowanie riffa (tego
slynnego przed zwrotkami) przez Gema w CS, klawiszowiec w srodku DLBiA
"przesiada sie" z pianinka na organy czy solo perkusyjne brata Alana w

voxow bo spiewa ich wiecej niz kiedykolwiek wczesniej, np w CS (i to nie
jest tylko "UUuuUU" do ktorego zreszta powrocil po kilku latach przerwy)
czy IATW. Nie wiem czy to byl jakis specjalny koncert bo bracia byli
jacys bardzo rozmowni, no ale moze teraz wlasnie tak Oaza wyglada?

 

Nauka gry na organach

.... niestety organy kościelne to nie tylko brzmienia ale również inne bardzo specyficzne cechy
które niestety windują cenę instrumentu do nieba..

a trudno zadowolić się samymi brzmieniami ..... bo tylko maleńka część potrzebnej do grania na tym instrumencie wiedzy.....

.... ruszać palcami nauczysz się nawet na Casio CTK-550 (za trzysta zeta z drugiej ręki) .... i wcale nie będzie to nieprzyjemne

[Nauka gry] Jak opanowac klawiaturę, aby móc swobodnie impro

Dzięki SoundBrother. Zaoszczędziłeś mi parę PLNów;)

[ Dodano: 2009-01-13, 10:00 ]
Dzękuję wszystkim za cenne wskazówki.
Pytanie do Fasola: Co miałeś na myśli, pisząc, że "może lepiej pomysleć o nauce w trybie piano/organy a nie keyboard (tak zebys miał te gamy, wprawki itp)".
Rozumiem, żeby korzystac z pomocy/podręczników ukierunkowanych na pianino/fortepian?
Pytania do wszystkich forumowiczów:
Czy trudno jest przejśc na klawiaturę młotkową po roku, dwóch grania na keyboardzie?
Czy ktoś ma jeszcze jakieś uwagi dotyczace improwizacji?

[ Dodano: 2009-01-20, 16:38 ]
Dziękuję wszystkim za cenne rady. Bardzo mi pomogły tzn. zmieniły mój tok pracy. Pozdrawiam.

Muzyka w kościele...

Cytat:1. Czy to dobry pomysł, by nadal głównym instrumentem w kościele były organy?


Wiesz jakośsobie inaczej nie wyobrażam innego instrumentu do grania np. części stałych na mszach.

Cytat:2. Gitary w kościele - konieczność czy przemijająca moda?


Najczęściej są używane gdy mszy przewodniczy młodzież.

Cytat:3. Śpiewy z Taize - czy się Wam podobają?


Nie mam pojęcia. Może słyszałem ale nie wiem czym sie cechuje takowy śpiew. Jak sie dowiem głębiej to odpowiem.

Cytat:4. Piosenki i pieśni spoza repertuaru "organowego" - tylko na Mszach wspólnotowych i młodzieżowych?


Dziś w kościele będziemy właśnie śpiewać takowe piosenki. Organista bedzie przygrywać tylko części stałe.

 

Intonowanie piszczałek, elementy intonacyjne, strojenie itp.

Cytat:zabawy z piszczałkami" osobom , które nie mają jakiegokolwiek doświadczenia w tym zakresie. Piszczałki ,zwłaszcza metalowe łatwo jest zniszczyć lub doprowadzić do niewłaściwego grania. Często zdarza się tak że takim piszcz. nie udaje się przywrócić pełnej sprawności a w wielu przypadkach


Tak racja zgadza się - nie zamierzam nigdzie grzebać w niczyich organach. Sam buduje 2 oktawowe takie mini organy i pszczałki niemam z Bóg wie jakiego materiału. Ale chciałbym mieć chociaż zarys. A dopiero później zasięgnąć praktyk

Do sebko
Chciałem się dowiedzieć czy istnieje jakiś wzór na obliczenie wysokości szczeliny, wargi górnej i wycięcia. Szerokość skąd inąd wiem ze wylicza się z ułamka 1/4 obwodu przykładowo dla pryncypału8.

Jakie muszą być zapewnione warunki aby piszczałka (np C pryn8) zadęła prawidłowo

Kwestia czyszczenia/brudzenia dzięku. Jakie czynniki powodują że można uzyskać takie efekty.

Jaka jest dokładna rola elementów dodatkowych w piszczałkach lab.

Akordy, chwyty klawiszowe. Prośba o pomoc

Cytat:Tomek207- a jak Ci idzie czytanie nut w kluczu basowym, jeżeli wolno zapytać? Jeżeli tego nie umiesz, to śmiem twierdzić, że jesteś głęboko "w lesie" i zestawy akordów niewiele Ci pomogą. Z góry przepraszam, jeśli uraziłam. Rada- zapisz się do SOM lub S. Org. lub na prywatne lekcje pianina.



Z czytaniem nut sobie radzę. Dodam jeszcze że jeszcze kiedyś ( będzie to już z 8 - 9 lat temu) przez rok uczęszczałem na prywatne lekcje gry na fortepianie, więc co nieco się nauczyłem. Do grania wróciłem zaledwie rok temu, kiedy to zdobyłem sobie z naszego kościoła nieużywane organy Estrada. Były one uszkodzone , więc postanowiłem je wskrzesić i służą mi one po dzień dzisiejszy do kształcenia i gry w domowym zaciszu

Młody początkujący

Witam
Jestem Tutaj Nowy

Dzisiaj grałem w parafii u mojego zaprzyjaźnionego księdza. Ale go nie było i przyszedł wikariusz. Grałem mu do mszy (choć mam 15 lat ale kocham granie) powiedzial ze mu się podobało a potem zemną rozmaiwał a potem sam wskoczył za organy i mnie zaskoczył bo pokazał mi fajne rzeczy do grania i doradził kupić sobie śpiewnik Siedlewkiego . Okazało się ze jako kleryk był organistą w seminarium. Mam pytanie czy po gimnazjum mogę coś zrobić żeby zdobyć uprawnienia organisty. Gram od 10 roku życia uczył mnie organista i bardzo kocham granie ? Dzięki za pomoc. Pozdrawiam

Hauptwerk 3 - Basic vs Advanced Editions

No to wersja Basic wydaje się być najlepszym rozwiązaniem. Dodam jeszcze że wersja Advanced poza tym że jest droższa sama w sobie, do swojej pełnej funkcjonalności wymaga droższych sampli. Moje sample do wersji rozszerzonej kosztowały 650$, a do podstawowej kosztują już 270$.
Ja natomiast mam teraz mały problem, bo mój cyfrak ma coś nie tak z midi. Zawieszają się kanały midi po około 2-3 minutach grania (trzeba wyłączyć i włączyć organy i jest to kłopotliwe przy dłuższych utworach ). Na zwykłym keyboardzie tego nie ma, więc wina organów, jak byk.

Hauptwerk 3 - Basic vs Advanced Editions

Ja mam wersję Advanced w zestawie z samplami E.M. Skinner MasterWorks Series z Milan Digital Audio. Zadowolony jestem, chociaż spodziewałem się więcej ze strony modyfikacji brzmienia. Mam do tego specjalny komputer też zmontowany na tę okazję, a wszystko razem podpięte jest pod Contenta D-2330. Mam zrobioną pętlę audio tak, że gram tymi samplami na głośnikach od cyfraka, co daje porządne basy (jednak nie wczytuję głosów 32', ponieważ po pierwsze są nieoryginalne, a po drugie, nie wiem, jak mój sprzęt by to wytrzymał ). Ze swoim instrumentem cyfrowym mam ostatnio duże problemy, bo jest to chyba wada midi. Po kilku minutach grania zawieszają się grane w tym momencie dźwięki i trzeba wyłączyć i włączyć organy. Dyskwalifikuje to jakiekolwiek nagrania. Wiem, że to wina organów, bo na innych klawiaturach MIDI tego nie ma.

Hauptwerk 3 - Basic vs Advanced Editions

Cytat:Ja mam wersję Advanced w zestawie z samplami E.M. Skinner MasterWorks Series z Milan Digital Audio. Zadowolony jestem, chociaż spodziewałem się więcej ze strony modyfikacji brzmienia. Mam do tego specjalny komputer też zmontowany na tę okazję, a wszystko razem podpięte jest pod Contenta D-2330. Mam zrobioną pętlę audio tak, że gram tymi samplami na głośnikach od cyfraka, co daje porządne basy (jednak nie wczytuję głosów 32', ponieważ po pierwsze są nieoryginalne, a po drugie, nie wiem, jak mój sprzęt by to wytrzymał ). Ze swoim instrumentem cyfrowym mam ostatnio duże problemy, bo jest to chyba wada midi. Po kilku minutach grania zawieszają się grane w tym momencie dźwięki i trzeba wyłączyć i włączyć organy. Dyskwalifikuje to jakiekolwiek nagrania. Wiem, że to wina organów, bo na innych klawiaturach MIDI tego nie ma.



odnosnie zawieszania grania: poszedlbym po torze sygnalu od klawiszy do glosnikow, czyli na pierwszym miejscu bym sprawdzil, czy nadawany jest ciagly sygnal midi z organow. Nie wiem, czy to bedzie mozliwe akurat tym programem, ale sprobuj program midiox (jak nie masz, moge ci podeslac), graj i sprawdz, czy po tych kilku minutach przestaje komputer odczytywac midi sygnal. Jezeli tak, to jest problem z midi. Jezeli nie, idziesz dalej po torze. Byc moze masz gdzies przerwany sygnal juz na kablu midi - moze wyprobuj jakis inny i zobaczysz? (ja mam od firmy Monster; 7 metrowy, pisze na nim Prolink, Ultraflex). Nie mysle, ze jest to wada midi out, bo moim zdaniem nie mialbys sygnalu od razu, a nie po uplywie pewnego czasu - ale to sa tylko moje dywagacje..

pozdrawiam

Hauptwerk 3 - Basic vs Advanced Editions

Mam interfejs MIDI-USB i na tym samym interfejsie bezproblemowo chodzi keyboard Casio , natomiast organy podpięte do innego komputera z MyOrgan też się zacinają po chwili grania. Problem jest definitywnie w instrumencie. Chyba po prostu zmienię moduł midi, albo wybebeszę moduł brzmieniowy cyfraka (zostawiając wzmacniacz i głośniki) i zamontuję drewniane klawiatury midi, o których od dawna marzę.

Hauptwerk 3 - Basic vs Advanced Editions

Cytat:Mam interfejs MIDI-USB i na tym samym interfejsie bezproblemowo chodzi keyboard Casio , natomiast organy podpięte do innego komputera z MyOrgan też się zacinają po chwili grania. Problem jest definitywnie w instrumencie. Chyba po prostu zmienię moduł midi, albo wybebeszę moduł brzmieniowy cyfraka (zostawiając wzmacniacz i głośniki) i zamontuję drewniane klawiatury midi, o których od dawna marzę.



Na forum HW sa bardzo pozytywne wypowiedzi odnosnie Romana Sowy, ktory robi takie gadzety - byc moze, jakbys sprecyzowal dokladnie o jaka czesc ci chodzi, wyprodukowalby Ci nowa. A byc moze problem jest nie w 1 ale w kilku czesciach...

Ja tak sobie mysle, ze w blizej nieokreslonej blizkiej przyszlosci kupie 3-manual od firmy Hoffrichter z Niemiec (2 manualy to czasami za malo, biorac pod uwage nowe sample Hauptwerka.

A jakie drewniane klawiatury midi miales na mysli? Te UHT z Niemiec, z Erfurtu?
Pozdr.
Vlado

[ Dodano: 2008-08-20, 09:41 ]

Hauptwerk 3 - Basic vs Advanced Editions

Podłączone jest interfejsem muzycznym pod USB. Od razu podam parametry komputera: Procesor Intel Core 2 quad (cztero-rdzeniowy) Q6600 (2,4 GHz), 4 MB RAM DDR3, karta dźwiękowa Creative X-Fi Xtreme Audio.

Tak jak pisałem, problem jest albo w organach, albo w interfejsie. Organy podpięte do innego kompa działają tak samo - zacinają się po chwili grania (nawet jak się nie gra, to po kilku minutach zawiesza się MIDI). Nie jest to więc wina interfejsu...

artykuł....

O tym 1000 za ślub to słyszałem, gdzies pod Warszawą "organista" , ze swoim chórem i solistami bierze po 200 zł i moze byc nawet wiecej niz 200.
Jak znajdę owe propozycje grania na ślubi eto , jesli wątek nie zaginie to przekaże.
I faktycznie było tam cos 1000 ślub, 1500 pogrzeb - ale nie jako organista, ale zespół "na okazje".
Na Powązkach organy - 200, śpiew - 250, skrzypce - 200; wiolonczeka - 200, i flet 200. Nie wiem ile to wyszło, ale jak policzą to wyszło cos tam - a załatwia to wszystko sie z Kim???? Z Organistą!!!

Czy istnieje taka publikacja?

W OREMUSIE znajdują się antyfony na każdy dzień a na niedziele i święta podane są propozycje pieśni do grania. U mnie w kościele proboszcz zaopatruje organy w OREMUSA wiec nie musze się o to starać a rzecz ą oczywista jest to ze czasami się przydaje! Zawsze zostaje możliwość zaglądania do Ordo w zakrystii, ale tam również jest tylko na niedziele i święta propozycja pieśni też można skorzystać ze strony http://www.ordo.archidiecezja.katowice.pl/ORDO/

Pieśni

Z tą rekonstrukcją historią jest następująca:

parafia nie miała pieniędzy na prace organmsitrzowskie, a organy były kilkukrotnie przebudowywane i w złym stanie.

Z pomocą przyszła państwowa loteria (National Heritage Fund), która zgodziła się na sfinansowanie rekonstrukcji w ponad 90% - jednak tylko pod warunkiem, że po wykonanych pracach instrument będzie udostępniany wszystkim zainteresowanym organistom do wypróbowania i poćwiczenia.

Z parafią się można telefonicznie skontaktować, zarezerwować sobie np. 3 godziny grania i poużywać sobie bez żadnych opłat. Są ludzie, którzy zjawiają się tam regularnie.

Moim zdaniem, bardzo dobry pomysł!

K.U.

ORGANISTA JAKO POSŁUGA NIE TYLKO RELIGIJNA ALE I SPOŁECZNA

Cytat:I tak traktuje swoją pracę w parafii. Jako wspaniały artystyczny popis.



Nie, nie chodzi o popis. Żadnych takich.
Zawód - organista musi znać jak technicznie spowodować, żeby wspólnota śpiewała rzeczywiście razem w rytmie i porządnie, do tego musi wiedzieć jak to zrobić, żeby organy w tym wszystkim nie były "buczydłem" tylko instrumentem, który podkreśla np. tekst w pieśniach, dodaje śpiewom splendoru i kolorytu. Dążenie do takiego grania nie jest popisywaniem się, a normalnym warsztatem, który organista powinien posiadać.
Z reguły jest tak, że ci pobożni, a dokładnie pobożni na pokaz, reprezentują poziom gry gdzie to wszystko się kupy nie trzyma.

Poza tym, kiedy w końcu społeczność uświadomi sobie, że muzyka jest integralną częścią liturgii, a nie dodatkiem? Muzyka, a nie chałtura, czy rzępolenie piąte przez dziesiąte.
To mam na myśli, a nie robienie z Mszy koncertu.
I nie chodzi o zasłanianie Tajemnicy, ale o jej muzyczne uwielbienie.
Jeśli miałoby być tylko tak, że kilka akordów na krzyż, ciche organy, to pardon, ale zwijać ten kram i nie zawracać gitary jakąś muzyką.
Piszę o normalnym, rzetelnym, poważnym podejściu do gry na organach w czasie Liturgii, a nie o koncertowaniu.
Póki co, to co jest to bardzo często DNO, a nawet niżej niż dno.

Jasna Góra i inne sprawy częstochowskie

Cytat:No to o co chodzi?


Może Bartkowi chodzi o wrażenia z grania, może ma tam jechać w najbliższym czasie?
Oto opis tych organów:
http://www.organy.art.pl/...hp?instr_id=425

To porządny instrument umieszczony w warunkach bardzo niesprzyjających dla organów. Kaplica ma fatalną akustykę i jest w niej zawsze nadkomplet ludzi. Dźwięk tłumi się i ginie w elementach wystroju kaplicy i w ubraniach ludzi. Tam jest bardzo dużo mszy. Przyjezdni organiści najczęściej siadają za kontuarem kilka chwil przed rozpoczęciem swojego gościnnego grania. W takiej sytuacji warto posłużyć się stałymi kombinacjami, a nawet crescendem.
Organy wydają się nieco za ciche. Oczywiście na dole wszystko brzmi lepiej. Klawiatura bardzo miękka. Ołtarz widoczny dzięki czarno-białemu monitorowi.

Organy Michała Englera w Krzeszowie

A po cóż grać ów sławetny marsz Mendelssohn'a? Nie jest to ani liturgiczne, ani nawet utwór organowy (transkrypcja orkiestrówki – gwoli ścisłości ja znam wersje taką, że Cis w pedale nie pojawia się ani razu – polecam przejrzeć ORYGINALNĄ ORKIESTROWĄ partyturę).
Co do rzekomego ciśnienia. Zwróć uwagę, że w czasie renowacji próbowano maksymalnie zminimalizować ciśnienie (do ok. 60 mm), jednak nie udała się ta sztuka ponieważ przez wzgląd na meznuracje i labia organy nie grały – udało się zejść bodajże do 65 mm. Kwestia grania na pelno? Oczywiście, że można grać na pelno tylko trzeba je UMIEĆ zbudować na takim oto instrumencie – tj. jak najmniejsze wykorzystanie głosów powietrzno-żernych (tj. czysto hipotetycznie - po kiego grzyba np. dublować w pedale 16’ labialną z 16’ językową?).
Z całym szacunkiem, ale jeśli takie jest Twoje podejście do organów, to może lepiej graj na UNIEWRSALNYCH „organach” znakomitej firmy np. Johannus – na tym jestem przekonany nie będziesz miał żadnych problemów z zagraniem swojego jakże szerokiego repertuaru…

Wielkie Organy Oliwskie

Moim zdaniem pod względem wizualnym są bardzo piękne nie wiem skąd określenie "badziewne". Te dzwoneczki robią duże wrażenie i tylko tyle, bo do grania niewiele wnoiszą. Widać ile z siebie dał twórca budując te organy...
Również grałem na nich razu pewnego i szczerze mówiąc rewelki nie było, choć niektórym mogą się podobać. Instrument może i dobry ale troszkę zapomniany - a szkoda. Dobry do koncertów...ale osobiście wolę już organy z poznańskiej Fary.[/b]

Free

No akurat "Hearbreaker" to nie jest jakaś wybitna rzecz, właściwie dla mnie jest to jedna z najgorszych płyt tego, bądź co bądź, bardzo dobrego zespołu. Podoba mi się to, że w muzyce Free pojawiły się organy, całkiem dobrze to brzmi; w sumie nie można od tego krążka wymagać grania w duchu poprzednich dokonań grupy, bo tutaj zmienił się skład, a właściwie się rozrósł, ale też jakby stracił to najważniejsze (wraz z wokalem Rogersa) ogniwo, czyli Kossoff'a, który miał (niestety) mały wpływ na nagrania, przez jego problemy z narkotykami. Ale nie wiem czy akurat ten krążek jest mniej "zadziorny", jeśli podobnie rozumiemy to słowo. Może brakuje trochę tego charakterystycznego brzmienia gitary Paula, ale muzyka jest w sumie dość ciężka, jak na ten zespół. Wolę "Fire And Water" czy "Tons of Sobs"

Urban Impulz Radio - co byscie chcieli uslyszec?

Temat dla mnie bardzo ważny więc odpowiedź musi być.

Było przywoływanie Hot Flavy - która miała niepowtarzalny klimat również ze względu na mc . Słuchanie setów jest ok, jednak dużo bardziej cenię sobie muzykę z komentarzem. Dzięki temu słyszę nie tylko melodie kawałka ale poznaję również tytuł utworu czy wykonawcę. Niektórzy mówią że gadanie podczas grania to nie to, ale przecież nie chodzi o nawoływanie "Jazda!" czy inna wixa.

Często oprócz UI słycham Phatbeats.net - bardzo fajna sprawa z oglądaniem video mixowania - można o tym pomyśleć

Co powinno lecieć? 4x4, organy, klasyki, uk garage 2step, funky housy,urban rap czy rn'b - dla mnie mistrz! byleby była ramówka i można było się spodziewać co usłyszymy.
(Po przemyśleniu uważam że radio UI powinno mieć jednolity klimat a muzyka nie elektroniczna (HH,RnB,Reggae,Dancehall itp - można ale w jeden dzien tygodnia wszystko wpiąć).

Na zakończenie gratulacje z rozwoju - tak trzymać, high 5!
W drodze rozwoju napewno pojawią się kolejne pomysły - Wierzę że zapał pozostanie.
Pozdro YO!

Strefa gier

Gry wideo szkodzą sercu

Szwedzcy naukowcy wykazali, że brutalne gry wideo prowadzą u dzieci do nieregularnego rytmu serca. Oznacza to, że gry silnie wpływają na układ nerwowy młodych ludzi, a za jego pośrednictwem także na inne istotne dla zdrowia i życia organy.

Badacze z Uniwersytetu Sztokholmskiego, Uniwersytetu w Uppsali i Karolinska Institutet zaprosili 19 chłopców w wieku od 12 do 15 lat do zabawy z dwoma grami: brutalną i "pacyfistyczną". Szef zespołu Frank Lindblad opowiada, że po zakończeniu sesji u ochotników obcujących z wirtualną przemocą pojawiła się arytmia. Zauważyliśmy nieregularne odstępy między kolejnymi uderzeniami serca.



Na razie jest za wcześnie, by wyciągać wnioski na temat długoterminowego wpływu gier, ale na pewno warto dogłębniej zbadać to zagadnienie. Lindblad wyjaśnia, że EKG wykonywano zarówno podczas gry, jak i w nocy. Okazało się, że zaburzenia rytmu serca utrzymywały się również podczas snu. Chłopcy nie wspominali o jakichkolwiek problemach ze snem, ale wiadomo, że w tym czasie są przyswajane wiadomości nabyte podczas dnia. Jakiekolwiek zaburzenia snu mogą zatem negatywnie wpływać na proces uczenia się.

Ludzki organizm dysponuje prawdopodobnie mechanizmami pozwalającymi na zaadaptowanie do efektów fizjologicznych grania, ponieważ u osób uzależnionych od gier często nie obserwuje się tego typu negatywnych zjawisk.

supermozg.pl

Exile

Sorki, nie miałem wcześniej sieci
Wiem że można taniej, czytałem sporo strategii na tym i na innych stronach.
Wiem że wystarczy LT z draków (chociaż i tak nie koniecznie) a na UT liczy się głównie CB, no i może resy. Oczywiście w znacznym uproszczeniu.

Jak pisałem wcześniej mam na smite raczej crapowate itemki. ale po organy jakoś latam.
Skoro się pojawił ten problem że można taniej, więc jeszcze raz co nosze:

wihlem + um
coh (wcześniej GA +um)
dungo, draki, gniew lorda, raven, dwarf
palec goblina
HL 2shael
tarcza kurastowa 43res +4 p diamenty

jest tanie, może nie optymalnie, ale z fanem ias mam max, CB też na całkiem fajnym poziomie ... (chyba 93% jak dobrze liczę)

A dlaczego LW ... exile ... itp ??
Bo chcę mieć trochę radochy z grania
Ze zbiorem organów idzie mi fajnie, oczywiście jeśli hammerem oczyszczę z pozostałych potworków.
Ale .... UT to dla mnie pewna śmierć.
Chciałbym móc samemu latać po organy, robić UT.
Niestety nie jestem jakimś pro-playerem, to mój pierwszy (w ogóle i CBN i singiel) smite.
Więc sobie nie radzę
Cześć znajomych zainwestowała w LW / exile i jest zadowolna.

Pewnie chciałbym kiedyś spróbować sił na pvp .... wtedy raczej grief niż LW.
Ale póki co chyba każdy przeciętnie ubrany char. mnie załatwi
I to bez względu na moje itemy, po prostu nie mam doświadczenia w duelach, a w smitcie to już w ogóle

Exile

Ja odnośnie tego:
Cytat: A dlaczego LW ... exile ... itp ??
Bo chcę mieć trochę radochy z grania
Ze zbiorem organów idzie mi fajnie, oczywiście jeśli hammerem oczyszczę z pozostałych potworków.
Ale .... UT to dla mnie pewna śmierć.
Chciałbym móc samemu latać po organy, robić UT.
Niestety nie jestem jakimś pro-playerem, to mój pierwszy (w ogóle i CBN i singiel) smite.
Więc sobie nie radzę
Cześć znajomych zainwestowała w LW / exile i jest zadowolna.

imo ten smit sam sobie radzi na ut, bo miałem dokładnie identycznego xd
Poza tym smit na ut powinien być tani, żeby szybko sie zwrócił, a exile/coh/żal i jakieś kolejne drogie itemy jednak bym wolał odpuścić na rzecz na przykład eni dla hammera, infinity dla soski czy wf dla bowki.

Nie samym ADoM"em czlowiek zyje :)

Cytat: bym kupil chyba tylko Fallouta 3 chocby byl za 200 zika...

Tylko 200zł? freekE, jak możesz. Ja bym sprzedała dom, rodziców, kota, swoje organy i bym tylko zostawiła to co jest niezbędne do grania
potem przeszłabym fallouta3 trzy razy pod rząd i umarła z głodu, bo zapomniałabym jeść...
Ale jak na razie fallout 3 pozostaje w sferze marzeń moich

Nowe organy w Mysłowicach - budowa

I organy zagrały. W minioną niedzielę proboszcz zażyczył sobie, żeby na jego mszy urodzinowej zagrać na tym, co jest. A jest wszystko prócz Mikstury i języka w I, siffletu 1' w Pos. i pryncypału 8' w pedale. Reszta nastrojona (choć po kilku godzinach grania już niezbyt stroi). Traktura jeszcze niewyregulowana. Za to na dole brzmi bardzo ładnie. Nie jest to stopliwe brzmienie typu orgelbewegung, tylko każdy głos ma swój charakter i swoją dynamikę. Organy grają dość głośno przy pustym kościele, ale jak jest trochę więcej ludzi, to jest w sam raz. Subbas trzęsie ławkami Mankamentem jest słaba słyszalność za kontuarem. Właściwie gram w ciemno, bo bardzo słabo słychać organy z miejsca organisty, za to ludzie na dole mówią, że głośno. Reszta do oceny osobiście Poświęcenie prawdopodobnie w październiku podczas wizytacji.

Jeszcze jeden szczegół. Mianowicie w projekcie organów stoi, że głosy dyszkantowe nazard 2 2/3' i tercja 1 3/5' miały zaczynać się od g małego. Pan Cepka omyłkowo (!) zrobił od G wielkiego. No i tu moim zdaniem zaczyna się kompletny bezsens, bo jakie uzasadnienie może mieć głos, któremu brakuje 7 dźwięków od dołu? Ale cóż...przyjechał profesor, powiedział "jak już tak jest zrobione to niech zostanie" i zostanie

Nowe organy, plusy i minusy różnych traktur oraz dyspozycje

Tak, jest sporo racji w tym co napisałeś. Ale mimo wszystko chciałbym mieć organy z trakturą gry mechaniczną, a rejestrową pneumatyczną, ponieważ do grania na takim instrumencie nie potrzeba prądu. Pneumatyczna dlatego że nie trzeba wyciągać tych wajch i można narobic dość sporo kombinacji i kopulacji, co znacznie wzbogaca brzemienie i możliwości.

Studium w Bydgoszczy

Macieju - to oczym piszesz to nic innego jak relacja MISTRZ - UCZEŃ. Taka realcje powinno sie nawet mieć w studium organistowskim ze swoim nauczycielem. Oczywiscie - studium powinno zapewnic warunki do ćwiczenia, odpowiednia kadre i inne konieczne do rozwoju waruki. Jeśli takowych nie ma to popieram w tym momencie postawe kurii gdańskiej - skoro nie ma warunków to nie ma sensu tworzyc studium, zważywszy na fakt istnienia wszystkich szczebli sszkolnictwa muzycznego w Gdańsku. Przez analogie można powiedziec ze w Bydgoszczy są podobne szczeble kształcenia...

Czytajac cała dyskusje zastanawiam sie nad samą ideą takiego studium. Czy muzycy koscielni mają byc profesjonalistami czy amatorami wyrobnikami z bladym pojeciem o muzyce? Moze porównanie za ostre ale... Skoro czytam, ze organy sa dwa (czy nawet 4) razy w miesiacu, skoro nie ma miejsca na naukę improwizacji ani - o zgrozo - grania literatury, skoro nie ma warunków do cwiczenia... No to mam wrazenie ze tu własnie chodzi o wychowanie "gracza" co to za wiele nie wie, coś tam zagra zeby proboszcz był zadowolony.

Moze przejaskrawiam cała sytuacje, moze... Widzac jednak co sie dzieje takie przemyslenia mnie nachodza.

Pozdrawiam.

MK

Ogólny wątek wrocławski

Ja w sobotę miałem okazję "pokoncertować" na organach w kościele Bożego Ciała.

Musze przyznać ze ku mojemu uprzedzeniu do tych organów (ze wzgledu na p. organistę tam grającego) zdziwiłem się bardzo. Organy w bardzo dobrym stanie technicznym. Praktycznie nie rozstrojone, co prawda niektore by sie przydało poprawić, ale mało wyczuwalne to było. Widać dziadek dba o ten instrument. Chwała mu za to. Na dzien dzis organki są całościowe przykryte folią, gdyż remoncik chyba w kosciele. Jak był tak jest. Zmienił sie proboszcz może prace ruszą do przodu.

W piątek natomiast grałem w parafii Siechnice pod Wrocławiem. Organy generalnie zrobione lipcu tamtego roku. Na dzień dzisiejszy są w gorszym stanie niż były przed remontem.

A wczoraj (niedziela) cały dzien grania na Karłowicach w kosciele św. Antoniego u franciszkanów. Instrument nawet nawet jeśli chodzi o intonację, ale musze powiedziec ze bardziej rozstrojony niz w Bożym Ciele. no i brak jakiego kolwiek glosu 2' - a przydałby sie.

Pozdrawiam Wrocław.

Ogólny wątek legnicko-świdnicki

Cytat:A jeśli zaś chodzi o majsterkowanie to znam wielu organistów którzy swoim majsterkowaniem tak zepsuło organy że szkoda o tym gadać



Zgadza się. Organista jest od grania. Powinien umieć nastroić głosy językowe, podregulować ew. repetycję na listwie regulacyjnej w kontuarach pneumatycznych lub ostatecznie jakieś newralgiczne punkty w trakturze mechanicznej, a w razie potrzeby umiejętnie dokonać "wystawienia". Powinien też dbać o czystość klawiatur jak i całego kontuaru oraz pilnować wskazań higrometru (który powinien być obowiązkowo w każdym instrumencie) i w razie potrzeby umieścić w instrumencie, lub w najgorszym razie obok niego, jakieś pojemniki z wodą. Powinien też zapisywać usterki (kiedy , co i w jakich warunkach wilgotnościowych się zepsuło i ew. kiedy i w jakich okolicznościach powróciło do normy) w specjalnie założonym do tego celu notatniku i zgłaszać je do gospodarza kościoła, który powinien sprowadzać organmistrza do usunięcia wskazanych usterek. Najlepiej aby był to zawsze ten sam człowiek znający dobrze instrument - o ile oczywiście nie będzie to jakiś oszust lub partacz - wtedy dla dobra instrumentu należy prosić kogoś innego.
Niech każdy robi to, co do niego należy.

Ogólny wątek legnicko-świdnicki

Nie można powiedzieć, że styl Orgelbewegung był tym, dzięki czemu możemy się dzisiaj cieszyć wykonywaniem muzyki baroku w stylowy sposób na stylowych instrumentach, dlatego, że organy budowane w tym stylu nie mają barokowego charakteru. Mało tego. Powiedziałbym nawet, że bliżej im do romantyzmu przez swą intonację i brzmienie. Jak organy barokowe cechowały się wyrazistością brzmienia (piramida pryncypałów od 16' do 2' lub wyżej, plus alikwoty poboczne), tak organy Orgelb. są bardziej dzwoneczkowate (piramida fletów takich, jak schwiegel, siiflet itp., stopaże do 1', cymbelki plus jeszcze superoktawowe połączenia), poza tym mimo wszystko nadają się do grania muzyki homofonicznej (wiatrownice stożkowe).

Msza Święta z udziałem dzieci.

Przypomnij mu, że organistka/sta nie jest od śpiewania ale od grania.
Przypomnij mu, że nie może być trzech prowadzących (jeżeli śpiewa wraz z ludem do mikrofonu), a więc: organisty śpiewającego, brzmiących organów (które powinny śpiew prowadzić), śpiewającego do mikrofonu księdza.

W normalnych warunkach ORGANY prowadzą śpiew z wszystkimi tego konsekwencjami, czyli rozbudowanym wstępem (pole do popisu w improwizacji), możliwością pełniejszego wykorzystania organów (inna rejestracja w każdej zwrotce) - słowem to wszystko do czego organy są "powołane" (przez Kościół protestancki oczywiście, a później katolicki)- nie tylko do miętolenia na 8', tudzież +4';
w nienormalnych warunkach idziemy na kompromis i rozpoczynamy pieśń śpiewając i grając (albo śpiewamy, aż gardło zedrzemy). Temat złożony. Nieraz rozpisywaliśmy się o tym. Są gdzieś wątki.

Ja jestem zdeklarowanym przeciwnikiem śpiewania przez organistę. O śpiewie do mikrofonu przez księdza NIE MOŻE BYĆ mowy. To degraduje śpiew w kościele. Ludzie nie są głupi i potrafią śpiewać, tylko muszą znać pieśń. Tam gdzie nie śpiewają, przypuszczalnie albo często schola rzępoli na gitarce i zapodaje piosenki, które wszyscy słuchają, a NIE ŚPIEWAJĄ, albo zaczyna przychodzić pokolenie wychowane na scholkowych hitach, które w kwestiach pieśni kościelnych jest bezradne.

Rzutnik w liturgii :x

Hmmm. Pavi. Dobry organista nie bedzie mial z niczym problemów, To tak jak z dodawaniem głosów podczas grania - tesh musisz oderwać reke.
Apropos rzutników.
Wrocław należy do tych miast gdzie rzutniki mają być i basta.

U mnie w parafii nie wyobrażam sobie mszy bez rzutnika, chodzi codziennie.
Zresztą szef sam to podkreśla, organy mogą nie grac za to rzutnik ma być.
Kiedyś zrobiłem mały test. Przez tydzień nie wyświetlałem slajdów. Ludzie ledwo co spiewali, dwie góra trzy zwrotki. Za to jak mają tekst przed nosem to wtedy kościół aż drży. Nie wazne czy to 5 czy 7 zwrotka.

Kiedyś grałem na parafii gdzie nie było możliwości zastosowania rzutnika. Kupiliśmy wtedy śpiewniki. Ludzie albo sobie przegladali na kazaniu z nudów, albo nawet im sie nie chcialo otworzyć po wczesniejszej zapowiedzi numeru strony.

A poza tym ja stosuje dużo nowości i babcie szybko sie uczą. A tak bym musiał drukowac teksty i by sie zrobił burdel w kościele.

Ja bez rzutnika nie pracuje. I to samo mówie moim pracodawcom.

Registratura w liturgii

http://www.organy.art.pl/...hp?instr_id=357
ja niestety mam bardzo ubogą dyspozycję więc używam stale tej samej registracjii, czy to niedziela, czy dzień powszedni :(:(
jest to zazwyczaj: salicet 8', burdon 8', Gamba 8' (w podniosłych chwilach oktawa 4') w psalmie na zwrotkę: albo sam salicet, albo samą harmonikę (różnie) w pedale oczywiście subbas 16'. pragnę rowniez nadmienić problem, iż większośc piszczałek nie gra, więc najczęściej włączać musze superoktawe i łącznik...
moze i nie jest to do końca poprawna registracja, ale niestety, głosy takie jak pryncypał8' nie działją :(:( więcej niż połowa piszczałek nie gra, i register jest zepsuty, po włączeniu sam się wyłącza /na początku praktykowałem z upychaniem papierka, aby trzymał, ale potem zrezygnowałem, bo było to zatrudne w czasie grania pieśni /, , stoi jeszcze u mnie na chórze "wielki dar" od jakiejś parafii słynna B 2 z pierdzącym nagłosnieniem unitra eltron czy coś takiego... ale dla mnie wszystko będzie lepsze od B 2 !!!! POZDR...

Registratura w liturgii

Nie chcę, żeby wyszło że się czepiam, ale wydaje mi się, że najpotężniejsze głosy warto wrzucać przede wszystkim na większe uroczystości, żeby podkreślić ich doniosłość. Zwłaszcza jeśli mamy do dyspozycji instrument na którym do dyspozycji są aż 32 głosy.

A osobiście gram ostatnio na B-2 z niedziałającą wolną kombinacją, korzystam więc z następujących zestawów

Zestaw podstawowy
"UPPER": Flute 16' + Flute 8' + Flute 4' + Flute 2 2/3' + Flute 2'
(zależnie od potrzeb - ostatnie trzy), a jeśli chodzi o efekt mówiąc na wyrost imitujący miksturę, to dorzucam Oboe 8' + String 2'
"LOWER": Jedna z ósemek - zależnie od potrzebnej głośności. Nigdy nie używam String 4'
"PEDAL": Wszystko co się da, potencjometr na maksa. Na pedale gram tylko łącznie z górnym manuałem. Do grania na dolnym się nie nadaje. Strasznie brudzi.

Do głosów solowych na górnym manuale:
Clarinet 8' + Oboe 8' (bądź pojedynczo)
Flute 8' + Flute 2 2/3'
Flute 8' + Flute 2'.

Ostatnio miałem wizytę parafianki, która zapytała mnie, czy to nie są przypadkiem piszczałkowe organy... ech...

Lublin - Sprawy ogólne.

Stepaszka: Rzeczywiście w katedrze nie ma wielkiej możliwości grania czegokolwiek, nie tylko utworów, bo po mszach rannych jest całodniowa adoracja Najświętszego Sakramentu, i są wszelakiego typu modlitwy. Jeśli zaś ich nie ma, to musie być milczenie. Także w ciągu dnia - absolutnie nie wolno. Po mszy wieczornej także jest zakaz - bo księża spowiadają. Ja gdy w lipcu grałem w katedrze to zostałem, oczywiście bardzo grzecznie, poproszony, by nie grać "tak mocno, bo przeszkadza w spowiedzi". A zagrałem dosłownie parę akordów na tutti nt. pieśni na zakończenie. Także tam się nie pogra, chyba, że późnym wieczorem - tak też zrobiliśmy ostatnio prezentując Walterowi Whipple organy katedralne. Było to dobrą godzinę po skończonej mszy wieczornej. A co do improwizacji, no cóż, są one grane przez p. Rudolfa na Komunię, więc - można. Wszak jest to w trakcie liturgii, więc nikomu nie przeszkadza.

organy w Krakowie

Cytat:co???

jak to, duże sanktuarium, i nie ma w ogóle stałego organisty tylko co msza to kto inny i tak chodzą "po prośbie" po okolicznych parafiach?? nie wierzę!



Wiesz Pawle, sanktuarium nie ma prawdziwych organów to nie ma też porządnego organisty. Jest tam taki pogłos, że pomyłki nawet nie usłyszałbyś. Sam tam grałem, ludzi full, organy (Content) na Tutti a w kościele tylko huk od pogłosu. Sanktuarium jest wybitnie nienadające się do muzykowania, więc nikt nie kwapi się tam chyba do porządnego grania.

Organy w Warszawie

Cytat:uważam, że instrument o klasycznym profilu brzmieniowym nie oddaje (przynajmniej jak na mój gust) w żaden sposób ducha muzyki postromantycznej



Zgadzam się z tym, to właśnie miałem na myśli w poprzednim poście - organy Filharmonii Lubelskiej to instrument bardziej wszechstronny, posiadający lepsze warunki do grania muzyki romantycznej. Uważam, że Surzyński lepiej brzmi właśnie w Lublinie.

pozdrawiam

Piotrek

ZAKAZ ĆWICZENIA!!

Witam

Zmienił mi się szef i jedną z pierwszych jego decyzji było zabronienie mi, organiście na etacie, ćwiczenia w kościele:/ ponieważ, cytuję: "organy (zaznaczam, ze chodzi o 26 głosowy elektropneumatyk w świetnym stanie i szerokich możliwościach brzmieniowych) zużywają za dużo prądu a poza tym głowa od tego grania boli:/" koniec cytatu. Przy czym chodzi tu o raptem pół godziny po mszy porannej i wieczornej! Szefunia nie interesuje kwestia samokształcenia i doskonalenia kwalifikacji, jak również przygotowania materiału do małych recitali, które co jakiś czas staram się dawać. Totalna ignorancja i konizna!!

ZAKAZ ĆWICZENIA!!

Cytat:Zmienił mi się szef i jedną z pierwszych jego decyzji było zabronienie mi, organiście na etacie, ćwiczenia w kościele:/ ponieważ, cytuję: "organy (zaznaczam, ze chodzi o 26 głosowy elektropneumatyk w świetnym stanie i szerokich możliwościach brzmieniowych) zużywają za dużo prądu a poza tym głowa od tego grania boli:/" koniec cytatu. Przy czym chodzi tu o raptem pół godziny po mszy porannej i wieczornej! Szefunia nie interesuje kwestia samokształcenia i doskonalenia kwalifikacji, jak również przygotowania materiału do małych recitali, które co jakiś czas staram się dawać. Totalna ignorancja i konizna!!



FOLWARK!!!

ZAKAZ ĆWICZENIA!!

Cytat:Witam
Zmienił mi się szef i jedną z pierwszych jego decyzji było zabronienie mi, organiście na etacie, ćwiczenia w kościele:/ ponieważ, cytuję: "organy (zaznaczam, ze chodzi o 26 głosowy elektropneumatyk w świetnym stanie i szerokich możliwościach brzmieniowych) zużywają za dużo prądu a poza tym głowa od tego grania boli:/" koniec cytatu. Przy czym chodzi tu o raptem pół godziny po mszy porannej i wieczornej! Szefunia nie interesuje kwestia samokształcenia i doskonalenia kwalifikacji, jak również przygotowania materiału do małych recitali, które co jakiś czas staram się dawać. Totalna ignorancja i konizna!!



OHYDA SPUSTOSZENIA!!!

ZAKAZ ĆWICZENIA!!

Silnik zapewne 2 kW, no może 3. A ile kosztuje kilowatogodzina? Kilkadziesiąt groszy. Godzina grania = 2-3 kWh. Wyjdzie złotówka, może dwie. Silnik raczej niedociążony - wyjdzie nawet mniej Gdyby nawet przez miesiąc codziennie ćwiczyć po godzinie - wyjdzie rzeczywiście 20-30 złotych.
Obszedłem i obsłuchałem już wszystkie wrocławskie organy. Miałem spotkania z kilkoma księżmi. Paru rzeczywiście było normalnych inaczej. Tak sobie myślę - która to parafia...?

Jak zaczeliscie? Wasza droga do organistostwa...

Tak, czesto idzie od ojca do syna. Ja sam poszedlem za moim ojcem, chociaz moj brat tego nie zrobil. Moj syn, ktorego naprowadzilem na organy, tez gra jako tako, ale narazie nie wykazuje checi grania liturgii w kosciele. Koncertowo, moze.

Teraz chcialbym podrzucic inna mysl pod dyskusje:-

Sa tacy co uslysza i zagraja, chociaz nut za dobrze nie czytaja. Inni zagraja kazda partyture co sie im poda, nawet najtrudniejsze kawalki, a bez nut ani be ani me!

I jak z tym dac sobie rade?

Jak zaczeliscie? Wasza droga do organistostwa...

No, ja to tam jeszcze nie zacząłem, ale pogrywac, pogrywam. Często po mszy idę do organisty, siadam i gram. Zwykle to jest jakieś pitolenie na Gedakcie + Pryncypał, ale można się sporo nauczyc. Kolega jest organistą w Białymstoku, w dosyc dużym kościele. Udziela mi porad, ale nie za często (grałem na organach W OGÓLE, W ŻYCIU, tylko 3 razy - w tym 2 z w/w kolegą) Ogólnie, to po roku grania za mało odrosłem od ziemi, żeby brac się za poważne granie na czymś tak potężnym jak organy.

PS. Przepraszam, ale nie działa mi kombinacja klawiszy "Alt + C", więc piszę tak jak piszę. Jutro wszystko wróci do normy

Jak zaczeliscie? Wasza droga do organistostwa...

U mnie się zaczęło od tego, że ksiądz zaczął mnie namawiać bym się zapisał do studium Wcześniej jakoś ta muzyka i te instrumenty nie pociągały... Po roku nauki wciągnęły i mnie organy i muzyka organowa i tak do dziś nie odpuściły No i po 2 latach nauki powoli zaczynam grać, lecz jeszcze czuję że chyba troszkę mi brakuje do dobrego grania

Jakość organistów - geniusze, muzyczni kryminaliści itp.

Nie zgadzam sie, ze sluby i pogrzeby to msze na ktore wylacznie przychodza zaproszeni goscie. Na pogrzeby przychodzi (w polonijnych parafiach w Anglii przynajmniej) duzo emerytow, nawet jezeli nie sa z rodziny czy bliskich przyjaciol, tlumaczac swa obecnosc wypelnianiem chrzescianskiej poslugi, przez modlitwe za spokoj duszy zmarlego. Na sluby mniej "nieproszonych" przychodzi, ale kto by odsuwal w dniu swej radosci osoby ktore zycza im dobrze?

Co do zaproszonych organistow, w Anglii (w angielskich parafiach) jest zwyczaj, ze mozna zaprosic organiste spoza parafii, ale trzeba oplacic miejscowego, jakby on sam gral na uroczystosci. Goscia tez powinno sie wynagrodzic. Madry organista uwaza takie sytuacje za szanse podgladniecia jak inni dzialaja, moze na dyskusje i wynalezienie czegos nowego (inne harmonizacje, uklad glosow itp). Przeciez kazdy z nas ma wlasne podejscie do grania, i dobrze jest czasem sprawdzic cos nowego. Oczywiscie sa sytuacje ze organista jest "lorganista" i wstyd z takim koniem przebywac, ale przewaznie nie jest tak zle.

Niestety, Adamie, twoje skojarzenie z taksowkarzem troche chybilo: taksowka jest wlasnoscia taksowkarza (ignoruje sytuacje gdzie taksowkarz dzierzawi samochod od firmy taksowek), a organista niestety nie posiada organow, ktore sa wlasnoscia kosciola. To oczywiscie tez bardzo ogolnikowo, bo sam nieraz bralem wlasne organy do kosciola gdzie albo nie bylo organow, albo byl jakis szmelcowany (niecyfrowy) elektronik.

Jakość organistów - geniusze, muzyczni kryminaliści itp.

Cytat:Czasem się zdarza że jak organista wejdzie na organy, na których gra taki "dziadziuś" i włączy tutti to kurz leci



Miałem takie zdarzenie : grałem po "dziadziusiu" , na organach ok. 40-sto głosowych, czyste były tylko stałe kombinacje oraz z 10 guzików rejestrowych, reszta porosła mchem i kurzem, przez lata były nie używane ! ZGROZA !

Cytat: To już nie dno, to muł. Przede wszystkim całą sprawę wokół gry rozkłada brak rytmu.



Nic dodać, nic ująć ! A kurde wystarczyłoby tylko w nuty zerknąć !!! Mi nawet jeden "wielki organista" z Wrocławia tłumaczył że z ludźmi to się nie da równo grać i dla tego ludzie po AM lub innych szkołach muzycznych się do grania w kosciele nie nadają bo "takiego grania" nie umią !!! NO LUDZIE, K****, PARANOJA !!!

Cytat:przychodzi jkaiś kleryk z seminarium że on tu chciałby zagrać i że z księdzem to omówił, mysle sobie dpbra niech gra, wuobraźcie sobie cał mszę przegrał na Tutti a jak mu potem powiedziałem że to było troche za glośno to stwierdził że ja sie nie znam,



Cudowny przykład buty i niekompetencji duchowieństwa. Czasami myśle że stan duchowny jest przekonany iz wraz ze święceniami otrzymuje patent na nieomylność. NAjgorsze jest to że taki kleryk nawet nie wie jak bardzo sie ośmieszył !!!

Jakość organistów - geniusze, muzyczni kryminaliści itp.

Cytat:A później tak podejść do takiego i mu powiedzieć że za mało dał to już szkoda zachodu. Zwłaszcza jak jest to pogrzeb to już nie wypada.



A zalatwiac tak sprawy grania to wypada??? Co to, organista to szafa grajaca, gdzie sie wrzuca monete?? Raz mialem taki przypadek:koles wlazl na chor przed slubem - akurat gralismy cos ze skrzypacaka. Koniecznie chcial zaplacic akurat w momencie, kiedy gralismy. Wyciagnal do mnie lape z kasa, przekrzykujac organy:"To za slub o 18:00!". Udalem, ze nie widze, to polozyl na kontuarze. Ale jeszcze lepiej postapil ze skrzypaczka - jak zobaczyl, ze nie ma zadnej kieszeni, gdzieby mozna bylo kase wsunac, to zaczal ja wpychac...do pudla rezonansowego skrzypiec!!! Oczywiscie zaraz granie przerwala i koles prawie dostal smykiem.

Jakość organistów - geniusze, muzyczni kryminaliści itp.

Cytat:Na razie tak se kombinuję, że może parę razy jak zwieje nie czekając nawet na pierwszą zwrotkę, to nie zaintonuję pieśni na wyjście, tylko zapodam coś w pleno i skończę.


Maćku to zagraj wstęp do jakiejś pieśni na koniec tylko żeby ludzie wiedzieli jaka to pieśń zakończ wstep na takiej chamskiej D7 i wyłącz organy i idź na spacer. Jakby się ksiądz pytał to mu powiesz że przecież nie ma obowiązku grania piesni na koniec.

Jakość organistów - geniusze, muzyczni kryminaliści itp.

Cytat:Ale generalnie problem jest ten: czemu ludzie boją się zmieniać odcienie, barwy, i zagniatają na cichutkich głosikach, żeby przypadkiem nikt ich nie usłyszał ??



Pawełku, dziwisz się ?

Przecież najczęściej akompaniament ma stanowić (i stanowi) tylko TŁO dla wszechobecnego głosu osoby, która to tło na organach powoduje, a jak wiadomo atrybutem organisty w Polsce jest ŚPIEW. NIE gra, a śpiew, więc żeby był słyszalny, aż za bardzo dobrze (pokutuje ciągle przekonanie, że ludzie w kościele głusi, więc i celebrans i organista muszą mieć podwatowane) organy, nawet 101 głosowe (!!!) są sprowadzane do totalnego parteru i gniecione na każdej Mszy, czy piatek świątek, czy niedziela - na "ósemeczkach", a czasem z jakąś "czwóreczką". "Dwójeczka" od czasu do czasu się pojawi, ale nie często, bo za głośno. Oczywiście głosy językowe są zakazanym owocem i najczęściej nikt ich nawet nie stroi, bo i po co ...
Mixtury i inne dźiwolągi to najwyżej po Mszy, żeby szybko lud wygonić z kościoła, choć i tu dochodzi do sytuacji, że organista ma zakaz głośnego grania, bo ludzie się jeszcze modlą. WIĘC PO CO W OGÓLE ORGNY ????

Inna sprawa, głośna gra i śpiew organisty jednocześnie - też mija się z celem.
Albo głośno organy prowadzą śpiew, albo organista śpiewając przy ciszej zarejestrowanych wówczas organach. Jest to wykonalne ZAWSZE, nawet na I manuałowych organkach.

[ Dodano: 2007-11-28, 13:31 ]

Viscount, Content, Johannus, Tat, Allen, Alborn?

Firma Allen to faktycznie wyższa półka organów cyfrowych...
I nie wiem, czy jest sens w nie inwestować - skoro docelowo w każdym kościele mają stac org. piszczałkowe - a cena Allena nie jest mała.

Co do pozostałych firm.
Mam w domu Hymnusa Ahlborna i jestem z niego bardzo zadowolony.
Pod względem wykonania, brzmienia, mozliwości tych wszystkich bajerów co są w kompie itp.
Kiedy kupowałem organy rozważałem tylko dwie firmy: Johannus lub Ahlborn. Wszystkie wymienione przez Ciebie znam z autopsji ale z nich poważam tylko te dwie. Z tym, że moim zdaniem (po licznych analizach - wiadomo, chce się kupić coś co będzie się lubiło) Ahlborn ma O WIELE lepsze brzmienie niż Johannus.
No.. gwoli sprawiedliwości powiem, że Johannus ma piękne flety...
Co do wygody grania... w zasadzie jest podobnie, podobnie dobrze
Niestety Johannus ma standardowo za twardy pedał (zdanie wielu osób) za to Ahlborn ma gładkie plaskikowe klawiatury (drewniane są opcjonalnie)
Johannus obdarza swe instrumenty większą ilością wolnych i stałych kombinacji niż Ahlborn - choć ja osobiście z tego powodu nie cierpię...

Moim zdaniem najważniejsze jest brzemienie - a w tym zdecydowanie Ahlborn wyprzedza Johannusa

Viscount, Content, Johannus, Tat, Allen, Alborn?

Cytat:dzisiaj mój proboszcz zamówił organy. padło nie na hymnusa,który ma Tomek a na http://www.christopher.pl/organy/praeludium.html PRAELUDIUM III !!!


Zastanówcie się jeszcze, czy potrzeba aż tylu głosów. Lepiej zaoszczędzić na głosach i dołożyć do nagłośnienia. Jeśli zaoszczędzicie na nagłośnieniu, to podczas grania będzie Ci zawsze brzmiało za cicho i za "płasko", będziesz ciągle dodawał tych elektronicznych głosów, a instrument będzie brzmiał coraz podobniej do akordeonu.
Naprawdę, zastanówcie się. Wystarczy tyle tych głosów ile jest chociażby w tym Christopherze: http://www.christopher.pl/organy/christopher.html

Casio, Yamaha itp.

Ja w swojej małej kapliczce mam jakieś stare Casio. Głosów to ma od groma i jeszcze trochę, ale stwierdziłem że tylko 2 się nadają do grania na mszy. Kiedyś grałem w sąsiedniej parafii, zastępując tamtejszego organistę. Mają tam "cieniutkie" 7 - głosowe organy, ale mimo to czułem się jak w niebi grając na nich, czego nie mogę powiedzieć teraz gdy gram na tym beznadziejnym Casio.

Problemy techniczne

Cytat:organach "współczesnych", a nie zabytkowych



Co ma piernik do wiatraka, że się tak wyrażę.
Aplikatura jest jednaka czy się gra na organach współczesnych czy historycznych. Aplikatura jest do muzyki a nie do instrumentu (pomijając wspominaną krótką oktawę).

Nikogo nie będę zmuszał do grania tylko czubkiem buta i przekonywał, że jest to lepsze niż granie wraz z użyciem pięty. Moje stanowisko odnośnie tzw "stylowego" wykonawstwa już wiele razy opisywałem, i jest to, rzecz jasna, moje prywatne zdanie. Natomiast protestuję przeciw pisaniu, że nie ma różnicy (dzwiękowej, interpretacyjnej, i buk wie jeszcze jakiej) między zagraniem choćby gamy samymi palcami, a zagraniem jej palcami i piętą, bo jest to ewidentna bzdura. Organy są tak cudownym instrumentem, że na interpretację wpływa nawet dobór rejestracyjny!! A sprowadzanie jakości interpretacji li tylko do muzykalności wykonawcy... No cóż. To by dyskwalifikowało przeraźliwie wielką liczbę polskich studentów w klasach organów, którzy są najwyżej rzemieślnikami - a jednak niektórzy z nich ładnie przecież grają...

Problemy techniczne

Cytat: No ale jak ktoś nie słyszy różnicy między jednym a drugim sposobem grania, to faktycznie tego nie zrozumie...


Jak rozumiem, masz na myśli różnice w artykulacji. Te akurat słyszę świetnie, choć na pewno ktoś może mieć dużo doskonalszy słuch muzyczny od mojego. Granie "z piętą", jak zauważyłam, natychmiast otrzymuje tu etykietkę "romantycznego", BO LEGATO. Tak, jakby pięta po dotknięciu klawisza pedału przyklejała się do niego. Przecież po zagraniu piętą można ją oderwać od klawisza i zagrać następny dźwięk non legato. Pięta nie wyklucza przejrzystej, selektywnej artykulacji. Wypowiadam się na podstawie utworow, które sama grałam, a więc nie najtrudniejszych, takich z zakresu SM IIst. organy. Na pewno są utwory z tzw wielkiej literatury o tak dużym stopniu trudności, że np granie "z piętami" jest niewygodne czy niemożliwe.
Pozdrowienia.

Organowe Video

Co ma 'jedno z drugim' wspólnego - w to szczerze wątpię, ktokolwiek by o tym mówił.
Czy organy romantyczne (jakkolwiek intonowane) nadają się do grania muzyki barokowej? Kwestia gustu. Ci, którzy budowali organy w duchu Orgelbewegung byli przekonani, że te brzmienia są na wskroś barokowe.
Nie ulega jednak wątpliwości, że Schlag nie budował organów barokowych, ani stylizowanych na barok, ani nie intonował na wzór barokowy.

Organowe Video

Cytat:Uważam, że jeśli cały czas śpiewasz, to organy powinny być ciszej, np. przy "Cóż ci Jezu damy". W tym wypadku nie prowadzisz organami, tylko głosem więc nie potrzeba, wręcz niewskazane robić tyle "hałasu".



Pozwolę sobie się nie zgodzić z tą opinią - chyba kiedyś wyjaśniałem czemu W skrócie - dla mnie akompaniament to nie tylko prowadzenie śpiewu (co w tym przypadku i w większości naszych kościołów robione głosem) ale również podkreślanie charakteru czy też przekazu pieśni, i jeżeli jest to np podniosły hymn czy radosna pieśń uwielbienia, to nie wyobrażam sobie grania jej delikatną rejestracją i ograniczania się do "tła" nawet jeżeli prowadzenie jest przy pomocy głosu.

Dla mnie największym problemem jest nie śpiew organistów, ale właśnie owo ograniczanie akompaniamentu do "tła" i jakiejś harmonicznej masy... Jeżeli akompaniament jest prowadzony porządnie, to śpiew grającego mi nie przeszkadza (no chyba że nie umie śpiewać / ma paskudny głos)

Organowe Video

Cytat:Pozwolę sobie się nie zgodzić z tą opinią - chyba kiedyś wyjaśniałem czemu W skrócie - dla mnie akompaniament to nie tylko prowadzenie śpiewu (co w tym przypadku i w większości naszych kościołów robione głosem) ale również podkreślanie charakteru czy też przekazu pieśni, i jeżeli jest to np podniosły hymn czy radosna pieśń uwielbienia, to nie wyobrażam sobie grania jej delikatną rejestracją i ograniczania się do "tła" nawet jeżeli prowadzenie jest przy pomocy głosu.



Ast, widzę, że nie do końca akceptujesz stan w którym organy miały by służyć do "ludo-continuo". Ja też jestem za odważniejszym rejestrowaniem, wg. potrzeb na daną chwilę, ale weź pod uwagę, że jeżeli śpiewasz i Twój głos jest mocny, dobrze słyszalny we wnętrzu przestrzeni sakralnej budynku kościelnego, to ludzie nie słuchają organów, tylko PROWADZĄCEGO głosu i jego wszechobecności. W tym czasie organy mogą być TYLKO tłem; lekko mocniejszym, lekko słabszym, ale góra 8 plus 4 ale nie oktawa. Tyle.
Jak mniej ludzi to tylko do 8.

Jeśli chcesz mocniej rejestrować, proszę bardzo, solo na trąbce plus nawet fagot 16, albo na horyzontalnej jeśli masz, ale wówczas śpiewanie do mikrofonu jest kompletnym nonsensem. Albo prowadzą organy, albo głos na podbudowie organów. Jednoczesne prowadzenie i głosem i organami jest bzdurą. Do tego jak się jeszcze celebrans włączy do mikrofonu ... ohyda spustoszenia gotowa.
Albo jeden dyrygent, albo wcale.

Organowe Video

Ja proponuję tego Pana: http://www.youtube.com/watch?v=cBC1RjuvKuA
Polecam również zobaczyć inne jego nagrania, szczególnie Bacha.

Moje zdanie na temat grania z pamięci lub z nut, czy z registrantem bądź bez niego:

Osobiście znam ludzi, którzy wolą od razu grać z pamięci i pracować nad utworem z pamięci (szybko pozbyć się nut), znam też takich, którzy wolą grać z nut nawet jak już mają utwór w pamięci. To jest zupełnie indywidualna sprawa i każdy gra jak woli i jak mu wygodniej. Nie chcę oglądać grania "na siłę" na pamięć, aby była to sztuka dla sztuki. Myślę, że Pan Sebastian jak i przytoczony przeze mnie Balint Karosi po prostu wolą grać z pamięci.

Co do registrantów. Wiadomo, że angażowanie kolejnego człowieka do wykonania utworu niesie ze sobą ryzyko błędu z jego strony ale uważam, że asystentura kogokolwiek w żadnym stopniu nie umniejsza wykonania. Jeżeli nie mam komputera do registracji to po co mam się napocić, żeby np. przeregistrować organy z fortissimo na pianissimo (co częste w Regerze) jeśli może mi w tym pomóc trzech registrantów. Będzie szybciej, pewniej i bez zbędnego zamieszania.

Granie z pamięci i registrowanie sobie samemu, szczególnie na mechanicznym instrumencie, robi wielkie wrażenie - to fakt. Pytanie jednak, czy w takim przypadku przy wyłączeniu obrazu wykonanie nie straci na jakości.

Pozdrawiam!

Siostry organistki

Miałem przed chwilą starcie z siostrą organistką.... Poproszono mnie, żebym zagrał na ślubie w terenie - w fajnym kościele, gdzie są interesujące organy świeżo po generalnej przebudowie. Nie muszę chyba mówić, kto "pracuje" tam jako organista. Ślub miał być o 16 - ok. 15.40 zjawiła się więc siotra. Była bardzo niemiła od początku. Kategorycznie nie zgodziła się, bym zagrał na tym ślubie. Argumentowała to "brakiem załatwienia czegokolwiek". Ponoć młodzi tylko jej napomknęli, że ma grać ktoś inny, a nie dostała mojego nazwiska i telefonu, co jest, jak się okazuje, warunkiem grania przez kogoś innego w tym kościele. Poza tym twierdzi, że w zeszłą sobotę ktoś grał na ślubie i od tamtej pory nie działa tutti, forte i poł z pedałem. Odesłała mnie więc do domu, a mieszkam na drugim końcu miasta. Na szczęście matka młodego/młodej zapłaciła mi - a wręcz wcisnęła kasę - i zapowiedziała, że pierwsza rzecz jaką zrobi w poniedziałek to będzie napisanie pisma do Życińskiego w sprawie siostry organistki........ ech.........

ORGANY W BAZYLICE LICHEŃSKIEJ

Cytat:i pretensje Twe są znów bezzasadne.


Nie mam pretensji , tylko uwagi:)
Cytat:Co do ilości zespołów brzmieniowych: moim zdaniem im mniej tym lepiej (zwłaszcza przy tak rozbudowanym setzerze), gdyż do grania każdej literatury trzy manuały w zupełności wystarczą. Wieksza ilość bardziej przeszkadza niż pomaga (choćby w czytaniu nut z zadartą do góry głową). Załóżmy że przy tak dużym instrumencie umieszczenie tak bogatej dyspozycji wymaga 4 sekcji manuałowych. Natomiast nie wiem jak sobie wyobrażasz podzielenie między 6 manuałów trzech sekcji manuałowych instrumentu bocznego, uwzględniwszy przecież, że każda z tych sekcji to nie zespół głosów który można sobie dowolnie dzielić i łączyć, lecz z założenia kompleks brzmieniowy stanowiący pewną komplementarną całość.


Zgadzam się z Tobą! Ale miałem tu na myśli nie "poszczególne sekcje instrumentu", tylko samodzielne instrumenty, o których była już mowa: organy główne, boczne x2 i pozytywy w okolicach ołtarza. Uważam, że w tak ogromnym wnętrzu wpłynie to korzystnie na przedziwdziałanie nedmiernemu "pogłosowi", co również ułatwi śpewy wiernym w przypadku połączenia wszystkich instrumentów podczas gry.
Cytat:głos dublette 2'


czy to jest rodzaj głosu pryncypałowego 2'?

ORGANY W BAZYLICE LICHEŃSKIEJ

Cytat: Czy organy w nawach mają swoje kontuary?


No tak, ustaliliśmy już, że organy w nawie głównej (te największe) oraz organy w nawie zachodniej mają swoje mechaniczne kontuary. Oba te instrumenty stanowią zamkniętą całość i są niezależne od reszty. Są jeszcze organy w nawie wschodniej i pozytywy nad prezbiterium, ale one mogą być obsługiwane tylko z tego wielkiego kontuaru stojącego w widocznym miejscu w prezbiterium. Oczywiście na tym wielkim kontuarze można też grać głosami organów głównych i zachodnich, mimo ich niezależności. Przyznam, że nie pamiętam czy poszczególne manuały wielkiego kontuaru obsługują poszczególne organy, czy głosy całego założenia są tam "zmieszane" i rozmieszczone od nowa - niezależnie od źródła pochodzenia dźwięku.
Pamiętać trzeba, że grając na wielkim kontuarze jest się bardzo daleko od piszczałek. Dlatego dźwięk słyszy się z opóźnieniem. Jest to opóźnienie związane z odległością, nie z trakturą (fizyki nie da się oszukać). Do grania tam trzeba się więc przyzwyczaić i poćwiczyć. Zauważyłem, że na szczęście akustyka nie przeszkadza tam tak, jak mogłoby się wydawać. Są mniejsze i znacznie trudniejsze akustycznie kościoły.

Konkurs - szczypta szczęścia

a ja napisze dlaczego bym chcial dostac prenumerat..

otoz, z prenumerata jak z wyplata.
zawsze perwszego, badz dziesiatego..
czeka sie, liczy, mysli o cudach..
w wolnych chwilach od grania, zachecam do czytania.
obojetnie czy to ksiazka, czy miesiecznik., wazne, ze nad tym troche posleczysz..
moze i oczy przy tym tez dostaja, ale co inne organy przez to zyskaja..
mimo to, odlozcie cekaema i zachecam do card player obejzenia!

M95 vs L96A1

Ze mnie w ogóle jest taki snajper jak z koziej **** organy, ale jak już w przypływie jakiegoś otumanienia zdarzy mi się wybrać snajpera to jednak podstawkę. M95 może i ma wygar i potrafi wymieszać półkule mózgowe pilotowi w heli, ale jest strasznie nieporęczna. Poza tym powiedzmy sobie szczerze - jak % waszych (tzn. tych którzy w przeciwieństwie do mnie potrafią coś sensownie trafić częsciej niż 1 raz na zużyty magazynek...) fragów uzyskanych z M95 to piloci? 2%? No dobra, 5%? A szybsze przeładowanie M24 to czasami obroniona flaga albo podstępny koleś z PKM zdjęty z pleców kumpla...
Z semi-automatic to jakoś bardziej lubie SWD (tylko dlaczego z siatki celownika usunięto skalę dalmierczą?!?) ale to "lubienie" nie ma żadnego racjonalnego wytłumaczenia No może jedno - SWD niesiony w ręku fajniej wygląda
Z moim skillem SWD i Typ88 ma jedną potężną zaletę - można zrobić piękny "panic barrage fire" gdy jakiś nieżyczliwy facio wypada nagle na ciebie zza rogu. Co prawda w przypadku grania snajperem i spotkania na bliską odległość i tak zwykle kończę jako szaszłyk na palu ale mam przynajmniej satysfakcję że odebrałem te kilka kreseczek HP temu niedobremu...
Tak na marginesie to ja w ogóle nie lubie optyki na strzeladłach. "Holograf" na sprzęcie z kitu komandosa tylko mnie irytuje i gdyby nie G36 to bym chyba nim w ogóle nie grał. A już ten absurdalny celownik na L85... Pluję sobie w brodę że odblokowałem to dziwadło, miast uczciwego PKM albo jakiś "wytrych balistyczny" wybrać.

muzyka podczas Mszy Św.

Chciałabym poznać Wasze zdanie na temat muzyki, którą można usłyszeć w kościele.
Ja generalnie nie przepadam za muzyką organową (wynika to z mojej nadwrażliwości słuchowej - organy są dla mnie za głośne), ale są typowym kościelnym instrumentem i jest w ich brzmieniu COŚ. Tymczasem coraz częściej można usłyszeć gitary (nie tylko akustyczne), skrzypce a nawet perkusję. Oczywiście, miło jest posłuchać takiej muzyczki, fajny klimacik się tworzy, ale... Właściwie co to za klimacik? Był czas, że ten rodzaj grania mi się podobał. Ostatnio drażni mnie coraz bardziej, ponieważ to granie kojarzy mi się z piknikiem lub festynem. To imprezowe granie w ogóle nie pasuje mi do tego, co się w danym momencie dzieje - do Mszy Świętej, która jest OFIARĄ składaną przez Jezusa Bogu Ojcu, a nie imprezą rozrywkową, podczas której mamy się świetnie bawić.
Wprowadzenie tego rodzaju oprawy muzycznej podczas Mszy, często tłumaczone jest potrzebą przyciągnięcia do kościoła np. młodzieży. Ale czy młodzież idzie do kościoła na koncert czy na Mszę? Nie powiem, że jest to totalnie złe. Może i faktycznie jakiś sens to ma, ale mnie się to generalnie nie podoba. I nie ma nic wspólnego z muzyką autentycznie liturgiczną.

I co się stało z przepięknymi chorałami? Co z prawdziwie liturgicznym śpiewem? Czy w kościele naprawdę nie ma już miejsca na tradycję? Czy wszystko trzeba robić "pod publiczkę", byle tylko frekwencja podczas Mszy Św. niedzielnych wzrosła?

Mieszkanie w podziemiach?

A może mieszkanie w podziemiach nie koniecznie miało organy. Wprawdzie wiadomo jest że grał na nich. No ale może nie miał ich u siebie w podziemiach. Opera była duża, organy mogły być już stare i przenieśli je do piwnic czy innych pomieszczeń do których się nie zagląda. Moze tam Upiór miał swój pokój do grania

funkowo breakowy mix Ojca Karola "Sepukultura" do

Uwaga wszyscy fani funkowo-breakowego grania!

Pod poniższym linkiem można pobrać mix:

http://www.zshare.net/audio/57891143a8e36214/



Sepukultura to funkowy mix Ojca Karola nagrany wspólnie z zaprzyjaźnionymi muzykami:
Kubą Galińskim - syntezatory analogowe, organy
Suhi vel Sushkinem - trąbka i wokal
dj Zaju - scratch
mC glennSKii - wokal

Płyta zawiera utwory oparte o połamany rytm perkusyjny i basowy groove rodem z najlepszych lat 70 tych. Na godzinnym mikse znalazło się ponad 30 współczesnych jak i tych starszych kompozycji. Całość została wydana jako digi pack. Projektem graficznym okładki zajął się Bożekone m.in. twórca graffiti i b boy reprezentujący Miami Vice oraz Breakoholix. Mastering i miks materiału wykonano w Funkkrok Studio.

Wiecej info oraz tracklista na:
www.myspace.com/ojcieckarol

Break Da Funk dnia 09:42, 10-04-2009, w całości zmieniany 1 raz

muzyka sakralna


zgadzam sie ze wyraz "nudno" nie był zbyt trafnym ale trzeba próbowac uczynic Msze w jakis sposów interesująca aby zachecic młodzież do uczestnictwa w niej. nie kazdu lubi typową muzykę organowoą - moze ne kazdy ja rozumie??
ale odnośnie róznych zakazów to na poprzedniej pielgrzymce spiewaliśmy na Jasnej Górze psalm w 4 osoby, na poczatku ne chcieli sie zgodzić bo sie zrobiło jakieś zarządzenie ze pslam moze śpiewac tylko 1 osoba ale stwierdzili ze obecni księża i biskupi mogą jeszcze nie znac tego zarządzenia i zaśpiewalismy.
wiec widac ze te zakazy ne sa typowymi zakazami i ze zakaz grania na bebnach wcale zakazem ne est bo bebny sa wszechobecne na mszach i moim zdaniem nadaja specyficzny klimacik i nie powinno sie zakazywac gry na nich
ale z drugiej str nie zapominajmy o tradycji:) ja b lubie od czasu do czasu iść na msze gdzie są tyko zwykłe organy i organista
pozdrawiam

Carmen gregorianum

Cytat: Z Panem Maćkiem dało się porozmawiać merytorycznie, i rozmowa ta była przyjemną.
Ale na temat powyższej wypowiedzi naprawdę trudno jest dyskutować. Czy może Pan zatem wyjaśnić zatem, na jakiej wysokości znajdują się te dźwięki, które nie "są na klawiszach fortepianu" (słowem o co Panu chodziło w chwili pisania tego?). Ponadto Pan Marcin wyraził intencję grania akompaniamentu na organach, a nie na fortepianie (gwoli ścisłości - francuska szkoła filozofiji się kłania).



Skala równomiernie temperowana, według której strojony jest zarówno fortepian jak i organy (więc nie rozumiem złośliwości) jest wynalazkiem stosunkowo nowym, i nie była w powszechnym uzyciu w średniowieczu. Podział oktawy na dwanaście równych półtonów nie jest jedynym możliwym, a do chorału nie jest moim zdaniem wskazany. Te "dźwięki, które nie są na klawiszach fortepianu" wynikają po pierwsze z różnic pomiędzy skalami (wyraźnie słyszalnych w niektórych tonach) oraz z "ciążeń" dźwięków.

MUZYKA na ślubie -jakie utwory, czy warto zatrudnić muzyków?

Cytat: Tania chodziło mi o ofertę którą myśmy otrzymali z pewnej krakowskiej firmy zajmującej się oprawą ślubów i tam właśnie za instrument taki "normalny" płaci się 250 zł. Uważam, że to niedużo. Myślicie, że tylko organy byłby dobre do saksofonu? A może coś jeszcze? Mnie się marzy scena z filmu Love Actually kiedy oni są już po ślubie i mają wychodzić z kościoła i po kolei podnoszą się muzycy i grają im All you need is love bodajże. Ale w naszej rzeczywistości nie do zrealizowania.



250 zł. to normalna cena
All you need is love mogą zagrać muzycy czy tak czy siak
Wiem, że tak jak w filmie byłoby najfajniej, ale i tak bedzie to coś innego niż zwykły marsz weselny

Pamiętajcie tylko, że niektórzy księża robią z grania takich normalnych piosenek w kościele duże problemy.

Hammond L 100

Zacznę po kolei.
Jak mawiają stronami darmo to teraz w warszawskiej knajpie już po mordzie ni idzie dostać. Za instrument dałem 3000 PLN. Najgorsze że mam świadomość, iż 3-4 lata temu zapłaciłbym połowę tego. Nabyłem 24,LUTEGO (kurs euro sięgał gwiazd). Ponadto rynek niemiecki już jest wyczyszczony. Inna sprawa, że organy odebrałem w stanie nadającym się w pełni do grania. Sympatyczniej przedstawia się sprawa Leslie (od tego samego Ludzia) - 2500 PLN. Tyle na temat wydatków. Leslie juz można powiedzieć mam ale nie w domu. Mój pan robi mi przyłącze pomiędzy podmiotani oddziaływania. Stąd wołałem o 9x pin część żeńską (zresztą wołam dalej). Dlatego też tak mi zależy na preampie bo jeśli bym go miał przed odbiorem zestawu nagłaśniającego to mój pan by mi od razu go zainstalował. W kwestii łączności bilateralnej między nami numerem gg będę się mógł posługiwać jak uruchomię to to w komputerze i ktoś mnie przeinstruuje jak się tym posługiwać. Tak przy okazji napisz mi co dokładnie w Hammondzie znaczy określenie overdriwe.
Ukłony

[NKR] Niemcy

Austriacki zespol Paternoster. Nagrali jedna plyte pod tym samym tytulem w 1972 r. Absolutny "killer" i "must have" dla wszystkich milosnikow heavyprogresywnego grania i krautrocka. Grupa powstala w Wiedniu na poczatku lat 70-tych. Istniala tylko 2 lata i rozpadla sie zaraz po wydaniu jej jedynego albumu. Muzyka to typowy heavy progressive - mieszanka wczesnego Pink Floyd, Gila i Virus - oparta na ciezkim brzmieniu hamonda i sfuzowanej gitary. Angielski wokal. Orginalna winylowa plyta jest bardzao rzadka i osiaga cene ponad $1000 na internetowych gieldach. Na cd byla wznowiona przez Ohrwaschl w 1991. Niedawno ukazalo sie nowe wznowienie tej samej firmy w formie digipack.



1.Paternoster 3.57
2.Realization 3.31
3.stop These Lines 6.56
4.Blind Children 6.14
5.Old Danube 4.13
6.The Pope Is Wrong 6.00
7.Mammoth Opus O 8.55

Sklad:

Gerhart Walenta - perc.
Gerhard Walter - gitara, wokal
Franz Wippel - organy, wokal
Heimo Wisser - bass

Poz.

Andrzej P.

Nieznany Kanon Rocka

Cytat: Na chwilę obecną, jeśli mógłbym coś zaproponować z tzw NKR, to bez wątpienia Norman Haines Band - Den of Iniquity.


Ta kompletnie zapomniana przez swiat brytyska formacja nagrala jeden ale za to fantastyczny album.
Grała w skladzie:
Norman Haines - organy,spiew
Neil Clark - gitara
Andy Hughes - bas,spiew
Jimmy Skidmore - perkusja
Album otwiera dobry tytulowy utwor, doskonaly bardzo brytyjski spiew Hainesa, kompetentna sekcja rytmiczna, pobrzmiewające w tle organy chwilami mogą kojarzyc sie z najlepszym okresem Atomic Rooster. Jest poprawnie! Skoczny "Finding My Way Home", zapowiada juz poziom rewelacyjnego "Everything You See" - jest to stary utwor Hainesa jeszcze z okresu grania w Locomotive, choc wersja ta jest odrobinę gorsza niz z plyty Locomotive i tak kladzie mnie na ziemie! Skomponowany przez basistę akustyczny "Bourgeois" to kolejny mocny punkt plyty.

Istnieją utwory w historii muzyki, którym można sprzedac dusze, jednym z nich jest "Rabbits". Rozpoczyna się absolutnie rewelacyjnym riffem gitary i rownie doskonałą krotką partia wokalną, to co robi Clark przez następne 9 minut utworu po prostu zniewala z nóg i jest dla mnie jednym z koronnych momentów w historii prog-rocka. Pomnik za ten utwor! Rozbudowany "Life Is So Unkind" autorstwa Hainesa to kolejna perła plyty. Trudno nie oprzec sie wrazeniu ze tytul utworu to swoiste podsumowanie kariery (?) tego genialnego muzyka.

Dla mnie wstyd nie mieć

Wes Montgomery



Jimmy Smith & Wes Montgomery: "Jimmy & Wes, The Dynamic Duo" (1966)

1. Down By The Riverside [10:04]
2. Happy-Go-Lucky-Local (Night Train) [6:50]
3. James And Wes [8:16]
4. 13 (Death march0 [5:24]
5. Baby, It's Cold Outside [6:08]
6. OGD (Road Song) [5:13]

Jimmy Smith - organy Hammonda
Wes Montgomery - gitara
Ray Barretto - instr. perkusyjne
Grady Tate - perkusja
Clark Terry - trąbka
Jimmy Cleveland - puzon
Melba Liston - puzon
Jerome Richardson - klarnet
Danny Bank - saksofon barytonowy
Phil Woods - saksofon barytonowy
Richard Davis - bas

Fajny kołyszący jazz, sporo bigbandowego grania, które zostało skontrastowane ze świetnymi solami organów i gitary, jak gdyby spotkały się dwa różne światy.

klawiatura organów kościelnych z pedałem na midi

Witam mnie ja jestem organistą w kościele i ponieważ instrument na którym gram nie za bardzo przypomina organy kościelne ani pod względem techniki grania ani brzmienia.
Znalazłem ostatnio taki program hauptwerk albo podobny myorgan.
brzmienie rewelacyjne,tylko problem jak przerobić organy elektryczne żeby można je podłączyć przez midi którego brak. Prubowałem grać na keybordzie i jest ok ale brakuje pedała na midi. Proszę o podsunięcie mi jakiegoś dobrego pomysła
Pozdrowionka .

organy CASIO 701 ??

witam
na wstepie - jestem zupełnie początkującym (może bardziej - "zielonym") użytkownikiem instrumentów klawiszowych.
mam możliwośc kupienia oldskulowych organów organy CASIO 701- chciałem się dowiedziec kilklu rzeczy:
co będzie mi potrzebne do grania na nich:
1) w domu
2) na próbie w kapeli
dodatkowy wzmiacniacz klawiszowy, koluna?coś w tym rodzaju?

czy ktoś z Was spotkał się z tym klawiszem, jakie ma brzmienie(a)?

z góry dziękuje za odpowiedź.
pzdr.

Instrumenty

Ostatnimi czasy przerzuciłem się na organy. Kupiłem sobie porządny zabytkowy instrument. UNITRA B-2. Brzmieniem bije na głowę większość współczesnych cyfraków. Ciężkie, wielkie i niezgodne z jakimikolwiek standardami. Ale grają i dają wiele radochy. Gram z triady harmonicznej ale powoli też przyzwyczajam się do czytania i grania nut na drugą rękę. Polecam naukę gry na klawiszach. Prosto łatwo i przyjemnie.

"przegląd techniczny" organów

Nie wiem jak w Polsce, w Anglii takiego przymusu nie ma, ale sam rozsadek mowi, ze trzeba organy, podobnie jak fortepian, co pewien okres stroic. Drobne usterki powinno sie usuwac na bierzaco, przez osoby ktore potrafia fachowo to zrobic, a to nie koniecznie bedzie organista (bo on jest od grania), najlepiej organmistrz.

Jezeli Twoj instrument szwankuje, to powinien miec przeglad. Pamietaj, ze organmistrz nie musi wszystkiego usprawniac na raz, i mozna podzielic prace na etapy, aby dac probiemu mozliwosc i czas do uzbierania funduszy. A sam przeglad wskaze co trzeba zrobic, i nie powinien za wiele kosztowac.

Setzer produkcji polskiej

Jedno male pytanie: czy setzer ustawia na caly instrument, czy na indywidualne klawiatury. Z tego co wywnioskowalem, to raczej na cale organy. Czy byla brana pod uwage wlasnie taka alternatywa? Domyslam sie ze zwiekszyloby to koszta.

I czy naprzyklad mozna ustawic kombinacje, i potem wlaczyc podczas grania dodatkowe glosy np miksture, czy alikwoty, albo wylaczyc niektore glosy z kombinacji.

Jezeli nie, to mysle ze trzebaby ustawic wszystkie registracje do setzera na dany koncert. Jezeli mozna robic takie male zmiany, mozna miec kilka glownych, ze tak powiem, "standartowych" kombinacji, ktore pozniej sie dostraja podczas gry. Wiem, ze 512 kombinacji jest wiecej niz potrzebaby do ktoregokolwiek koncertu, ale chyba latwiej jest zapamietac kilka kombinacji, niz wiecej. I daloby to wieksza gietkosc w registrowaniu.

Zycze przyjemnej przygody z setzerem!

Partactwo organowe

Interesujące opinie tu można przeczytać o Zychu - Ciekawe czy osobnik je wyrażający kiedykolwiek miał przyjemność grania na tych instrumentach. Jeżeli nie niech nie opowiada bzdetów. Zych jest JEDYNĄ w Polsce firmą o której można powiedzieć że buduje organy. Co do intonacji - błagam zanim ktokolwiek powie o partactwie niech posłucha Wszystkich Świętych w Warszawie, czy choćby Lichenia. Nasi kochani sąsiedzi zza odry mogą się wiele nauczyć. Sądzę że przemawia przez kogoś tylko wściekła zazdrość i dzika chęć przywalenia komuś - typowo Polskie. Zamiast się cieszyć, że ktoś potrafi, ktoś chce, ktoś ciągle się doskonali - nie najlepiej powiedzieć partactwo. Kurcze aż słabo mi się robi.

Budowa SZMELC prospektów

Nikt tu dawno nic nie pisał...
Otóż od pewnego czasu zastanawiam się nad zrobieniem u siebie czegoś na zasadzie szmelc-prospektu. Na codzień używam Viscounta Jubilate 45 na kiepskim nagłośnieniu. Instrument jest ustawiony bokiem do ołtarza a na centralnej ścianie (wieża) znajduje sie dużych rozmiarów płyta a na niej powbijane połówki rur pcv imitujących piszczałki (połówki - przekrój wzdłuż). Centralnie umiejcowiony w tym czymś głośnik zakryty jakąś maskownicą. Wygląda to okropnie. Aż dziw, że niektórzy myślą, że sąto prawdziwe piszczałki.
Patrząc sobie na to pomyślałem o wykoniu na miejscu tego własnie jakiegoś szmelc-prospektu bardziej zaawansowanego
Do tego chcę ustawić organy centralnioe do ołtarza zaraz pod "tym czymś". posiadam jakieś deski, cienkie płyty dyktowe, rurki pcv no i chyba farba się znajdzie. Muszę jednak dokładnie wszystko rozplanować na kartce. Nie chcę, żeby mi cos na łeb podczas grania spadło a nagłośninie także chce zminić, dlatego też zastanawia mnie schowanie głośników w tak jakby dwie kolumny prospektu z rzędami większych rurek - czy nie będzie to tłumiło dźwięku z tych głośników?

P.S. Całe przedsięwzięcie planuje zrealizować do Świąt Bożego Narodzenia. Roboty nie ma dużo. Kwestia dobrego rozplanowania.
Postam sie póxniej dać zdjecia przed i po całym zabiegu

Organy w Toruniu

Cytat:zalega jakies pneumateczne niewiadomo co z niewiadomo jakiego warsztatu.


Nie znam tego instrumentu ze św. Jakuba w Toruniu, ale znam organy Wybrańskiego z Chełmna. W Chełmnie nabrałem przekonania, że to była dość dobra firma.
Cytat:Panowie Broszko wymienili bebechy poniemieckiego kontuaru zamiast go wyremontować.


W katedrze jest kontuar Dominika Biernackiego z Włocławka. Rzeczywiście, coś tam robiono, nie znam szczegółów technicznych. Pamiętam jednak, że przed naprawą było naprawdę tragicznie, nikt nie umiał sobie z tym kontuarem poradzić, awaria goniła awarię. Ten stan i tę niemoc obserwowałem od 95 roku. Nie było niczym niezwykłym, jak na początku koncertu zaciął się dźwięk w pedale i tak buczał do końca...
No i stał ten kontuar w niefortunnym miejscu, w takiej wnęce pod instrumentem. Siedziało się jak w kiosku. Teraz siedzi się w innym miejscu, jest lepsza słyszalność i widoczność.
Byłem tam dwa miesiące temu, odwiedziłem Marcina, grał pogrzeb. Mówił, że awarie ustały, ale przy okazji popytam szczegółowiej. W każdym razie stan instrumentu polepszył się na tyle, że można było wprowadzić tam zwyczaj grania prezentacji organowych.

Berschdorff z Nysy

Na Otmuchowskich Organach moja mama i ciocia zastępowały grającego tam wtedy ś.p.pana Stanisława Kwiatkowskiego.

Ja grałem na Berschdorfie u mojego wujka, który jest proboszczem w Bytomiu w parafii św. Józefa. Organy tamże mają 26 głosów, 2 wolne kombinacje, organy zbudowane w myśl zasady Orgelbewegung, obecnie kończy się naprawa prowadzona przez pana Mikonowicza i spółkę. Brzmienie jasne, mimo wszystko romantyczne, po umiejętnym zarejestrowaniu jest możliwość grania na tym instrumencie wszelakiej literatury. Umieszcze może zdjęcia.

Silniki elektryczne w fisharmonii.

Każdy zdrów na umyśle będzie wolał grać na zadbanej fisharmonii niż na keyboardzie, co do syffraka to nie byłbym już taki pewiem. Powyżej znalazło się kilka bzdur, które pozwolę sobie sprostować:

1. Fisharmonia to nie są pomniejszone organy (te jak wiadomo w dużej mierze zbudowane są z głosów labialnych, natomiast fisharmonia ma głosy wyłącznie językowe). Od biedy można uznać, że fisharmonia jest powiększonym akordeonem, a ten jak wiadomo bardziej kojarzy się z knajpą niż liturgią.

2. Zaiste kobza to instrument strunowy, natomiast instrument dęty o który chodziło autorowi zowie się koza lub dudy, które zresztą z organami mają niewiele wspólnego, toć już prędzej z fletem prostym, intonacyjnie może trochę fisharmonię przypominają, ale sposób wydobycia i charakterystyka dźwięku są zupełnie inne.

3. Dwumanuałowa fisharmonia z pedałem, jeśli gra się na niej raz na czas jakiś, może być zaiste instrumentem fascynującym, sam jednak miałem onegdaj wątpliwą "przyjemność" grania na czymś takim do liturgii przez rok codziennie, i zapewniam, że po takim okresie ów akordeonowy dźwięk przyprawiał mnie już o pawia.

Yamaha qs300 - syntezator w kościele

Dzieki Rafale chodziłem kiedyś po tej stronce ale jeszcze raz ją szczegółowo przejrze.

"Cantorum VI, Roland C-180/190, Ahlborn H6 "

Piotrze fajnie mieć coś takiego ale to dużo kosztuje a ja tylko czasami wyjeżdzam. QS mam w domu jako syntezator do zabawy (grania, tworzenia muzyki wspólczesnej) i mam do niego wiele barw (oprócz fabrycznych chyba kilkaset) ale żadnych organowych. Skoro mógłby grać jak prawdziwe organy więc czemu by go nie wykorzystać tylko skad sample....

Kupiłem kiedyś na allegro starego uszkodzonego Cantorum chyba 1 z tą myśla aby go naprawić i używać na wyjazdach. Niestety nie mogę go naprawić choć newet mi schemat ideałowy przysłali z Viscountona. Wychodzi na to że wysypał się program w ktrórymś uC (o ile to są mikrokontrolery) do tego nie ma w internecie pdf'ów do nich, pewnie to specjalistyczne zabytki. Może ktoś już coś podobnego naprawiał???? Piotrze miałeś styczność z nimi???

Sanktuarium Bożego Miłosierdzia

Cytat: Organy z przodu to wielkie nieporozumienie. Ludzie sie patrzą, jak by widzili ducha


i dobrze, w końcu może zobaczą że granie to nie takie sobie hop-siup, ale że i nóg się używa Wtedy znikną takie kfiatki jak u mnie w klasie: jakieś 60% nie wie o istnieniu klawiatury pedałowej i konieczności grania nogami

Chciałbym zacząć

Tutaj znajdziesz sporo pieśni ;]

http://www.organy.art.pl/liturgia.php?lit_kat_id=7

Co do grania myślę ze keyboard do ćwiczeń jest okay(bo sam tak ćwiczę na chwilę obecną), chociaż do organów to nie ma co porównywać, bo zupełnie inaczej się gra ;]. Natomiast jeżeli chodzi o granie to koledzy forumowicze chyba się ze mną zgodzą, że najlepiej pójść do Szkoły muzycznej, bo tam zdobędziesz odpowiednią wiedzę.

PS. Zapraszam do tematu Kto jest Kim w dziale administracja, taki mamy zwyczaj, że nowi użytkownicy się nam przedstawiają abyśmy wiedzieli trochę o sobie nawzajem.

Czy na organach można grać utwory fortepianowe?

Cytat:Gdzieś wyczytałem, że J. S. Bach nie skomponował ani jednego utworu przeznaczonego specjalnie na fortepian. Tzw. fortepianowa muzyka Bacha to były w istocie utwory napisane na klawesyn lub klawikord, gdyż fortepian dopiero powstawał pod koniec życia Bacha. Najwięcej Bach napisał na organy.



Bach nie pisał na fortepian. Przynajmniej nie Johann Sebastian. Fortepian, to nie były jego czasy. Dzisiaj wszystko gra się na fortepianie i muzyka baroku niestety potwornie na tym traci. I potem ludzie po szkole muzycznej mówią, że Bach pisał koncerty fortepianowe... Pisał na klawikord, klawesyn. Niektóre źródła mówią, że widział i dotykał PROTOTYPU fortepianu i bardzo mu się nie spodobał.

Co do grania utworów fortepianowych na organach: Literatura organowa aż kipi od utworów, od najprostszych do prawie niewykonalnych, nie ma więc potrzeby ani sensu adaptować na organy utworów fortepianowych.

Nowe organy w Wirach

Witam!!!
Maćku nie chciałem dalej ciągnąć wątku z naszymi organami w dziale Administracja, dlatego przerzucam go do regionalnego wątku.
Organy jak wielu z Was drodzy koledzy wie są po gruntownej przebudowie, która zakończyła się 3 lata temu, zmiana traktury z pneumatycznej na elektro-pneumatyczną. Mam do Was pytanie związane z wolną kombinacją, ponieważ mamy pewien problem, bowiem w trakcie grania wolna kombinacja wyskakuje i robia się niezłe jaja na zasadzie "pojawiam się i znikam" - co prawda w chwili obecnej wolna kombinacja gra w pełni sprawnie , ale zapadła decyzja, aby przełączniki do niej zamienić na całkowicie elektroniczne, co ma zapobiec niespodziewanemu wyłączeniu się wolnej kombinacji.
Co Wy o tym sądzicie??? Czy to pomoże???
Będę wdzieczny za Wasze opinie.

nagłośnienie organów w parafii pw.Dobrego Pasterza

Witajcie!

Jako, że będę miał (nie)przyjemność grać w w/w kościele, chciałbym podzielić się moimi spostrzeżeniami.
z ciekawości zajechałem do tego kościoła, chcąc obejrzeć organy i będąc częściowo na mszy (od komunii), usłyszałem jakieś dziwne brzmienie. Z dołu to aż trudno rozpoznać jakie organy grają - wysokie dźwięki gdzieś uciekają, a typowych głosów basowych brak - o zgrozo! Wszedłem na chór ogólnie dostępny, na który wchodzi się z lewej jak i z prawej strony i ukazała mi się obwarowana "kanciapa" zamykana na klucz, w której to grał łorganista.

Organista okazał się być młodym uczniem, grającym na zastępstwo z repertuarem "Panie dobry jak chleb" na komunie w formie kanonu: refren -2 razy ludzie , zwrotka -organista (bez tekstu), na zakończenie "Radośnie Panu hymn śpiewajmy" (bez tekstu).

Organy to Johanus Opus 810 - dwadzieścia kilka głosów. Nagłośnienia organów prawie zero - pod dachem, z prawej i lewej strony, wystawione jakieś dwa małe głośniki. Reszta głośników znajduje się pod klawiaturą instrumentu, które grają dokładnie w odwrotną stronę jak ołtarz Stąd ogólne nagłośnienie jest do d....... (FATALNE!) Jeszcze w żadnym kościele nie widziałem tak beznadziejnego nagłośnienia - takiej amatorszczyzny! Ale coż... jaki pan, taki kram!

Nie muszę mówić, że inaczej słychać grające organy na balkonie, a inaczej (prawie wcale ) na parterze kościoła. Zdecydowanie NIE POLECAM tam grania.

Psałterzystka ??

Cytat:organista nie równa się organy. Organy owszem prowadzą śpiew, ale organista,jak sama nazwa wskazuje - jest od grania na organach

Karolku, naprawdę wiem o tym. Napisałam przecież, że teoretycznie organy pełnią funkcję kantora. Ale Alkamację przed ewangelią lepiej, żeby wykonał organista niż np. ksiądz czy psałterzysta na ambonie.

O organach raz jeszcze...

Ale skąd masz takie przekonanie, że właśnie 'szkoła Niemiecka' jest właściwa i należy ją wprowadzać u nas? Nie twierdzimy, że jak organy nie grają odpowiedzi to jest jakaś wielka tragedia czy zbrodnia, a jedynie, że w subiektywnym odczuciu niektórych z nas, czegoś wtedy brakuje, i że z organami brzmi lepiej - przynajmniej Gloria (nigdy nie lubiłem, gdy ten hymn się recytuje). Pozostałe śpiewy (jak Kyrie etc) jakoś łatwiej 'znieść' bez akompaniamentu (a jak są gregoriańskie to jest to wręcz wskazane) - no ale chyba zgodzisz się, że w wypadku jakichś większych uroczystości (jakimi dla Oazy są np wspomniane Dni Wspólnoty) jednak dobrze jest, gdy ktoś na tych organach zagra.

No i mi osobiście bardziej odpowiada model 'organisty-kantora' (czy też mówiąc po 'oazowemu' - "animatora muzycznego" - chyba że są kantorzy w parafii...) niż model "ja tu jestem tylko od grania i reszta mnie nie interesuje".

O organach raz jeszcze...

Cytat:Na rezurekcji pojawiał sie nieśmiertelny prof.Stuligrosz i powstawał straszny zgrzyt, a nie było grania na gitarze (Cóż by było gdyby gitara była?)


Kiedys o tym pisałem...odzwyczajamy się od organów, szukając nowych brzmień, organy zostawiamy "starszym". Za 30 lat my będziemy tymi starszymi...co ówczesna młodzież będzie grała w kościołach...boję się myśleć
Cytat:Zresztą w liturgii , w której śpiewa schola organista moze zagrać kilka razy amen i z Duchem Twoim. To nic nie wnosi, nikogo nie porywa


Na pierwszy rzut oka faktycznie nic nie wnosi...Tym bardziej, jak miesza się odpowiedzi a capella, czyli stricte lekko zmodyfikowany - bo w języku narodowym - chorał gregoriański, z estetyką gitarową i scholą młodzieżową...Jeśli robimy mszę z instrumentami, no to przy "I z duchem twoim" itp. powstaje jakaś pustka. Co innego, jeśli msza byłaby W CAŁOŚCI gregoriańska, ale komu się chce to śpiewać, prawda?
Cytat:A więc po co? Szkoda prądu.


Rzeczywiście, argument jak nic.

Muzyczni

zgadzam sie z tym ze nie jest konieczna umiejetnosc gry na gitarze ale jednak wrto spojzec na to od strony technicznej

na rekolekcje nie jada wylacznie osoby ktore wybitnie spiewaja a nawet takie ktore w miare znosnie sobie radza sa czasem zadkoscia czyli w tym wypadku spiewy dominikanskie odpadaja

mozna tez spojzec na ine instrumenty: organy? dla mnie bomba tylko na oazie nie zawsze sa w kosciolach a normalny keyboard tez jest klopotem (kable i te sprawy), moze flet? ok ale mozna zagrac tylo melodyjke, skrzypce? patrz flet, wszelkie inne dete i smyczkowe tez tylko melodyjka, moze akordeon! swietny instrument akompaniujacy ale do tego trzeba nie tylko umiejetnosci grania ale duuuuo sily zeby go nosic
wydaje mi sie ze w tym rankingu najlepiej jednak spisuje sie gitara, jest to instrument harmoniczny, gra akordami nie wymaga ukonczenia szkoly muzycznej, i jest rowniez dosc lekka czyli wymazony instrument zeby animowac spiew na onż

Ulubione gry :D

Cytat:Hmm Syberia była rewelacyjna. bartix3, powiedz szczerze sam uruchomiłeś te organy pod koniec drugiej części czy sięgnąłeś po solucje?



Heh, no własnie w czasie grania w obie częsci Syberii tylko po jednym razie wspomogłem się solucją. W przypadku pierwszej części, nie mogłem sobie dać rady ze zrobieniem Koktajlu dla rosyjskiej spiewaczki ;( ale sie przy tym namęczyłem. A w przypadku drugiej części rozłożyły mnie własnie te nieszczęsne organy. No cóz po w głowie mi się zagotowało i spanikowałem znowu sięgając po pomoć

Ale ogólnie obie części to Swietne Gry:)

Audyja demo audio

Akustyki całkiem całkiem, piano również. Zastanawiam się nad wymianą mojego T2 właśnie na AUDYA. Zastanawia mnie tylko jedno a mianowicie - jak wygląda sprawa z registrami w ketronach? I jak może wyglądać tutaj w tym klawiszu? Czy podobnie jak w Yamahach czyli ustawiam wszystkie parametry klaiwsza czyli wszystkie dźwięki prawej ręki , ustawienia lewej, głośności partii, transpozycję, harmonizer wokalu itp. i zapisuję to pod jednym załóżmy numerku czy tytule a przywołanie tego trwa tylko parę sekund na zasadzie wybrania tytułu i odpalenia go i instrument gotowy do grania? I ile można ewentualnie zapisać takich ustawień czy jest określona liczba tych usatwień. Pytam ponieważ nigdy wcześniej nie miałem styczności z ketronami. Z góry dzięki za informacje.

PS. Szkoda, że nie pokazali jak chodzą mniej więcej style dance, jakieś świeże disco, ewentualnie jakiś rytm techno. Perka akustyczna bardzo fajna ale nie słyszałem nigdy perki elektronicznej z ketrona. Dodatkowo chętnie bym sobie posłuchał dźwięków typu synth , leed. Tak poza tym oglądając demo na youtube z frankfurtu słychać było jeszcze kilka innych dźwięków, które naprawdę mi się spodobały np. flecik, organy, itp. Jest godny uwagi klawisz tylko zobaczymy co jeszcze wymyślą z ceną.

Clavia Stage

Mogę napisać ale tylko o nord electro z innymi nie miałem styczności.

brzmienia: organy hammonda - czyli drawbary + percussion + wibrato + efekty - jak sie to sprawuje - obsługa intuicyjna - nie trzeba zerkać do instr. Efekt leslie - padłem!! REWELACJA!! Do tego można włączyć efekt overdriwe - brzmienie żywcem z Deep Purple. Polifonia fool

pozostałe brzmienia to piano Rhodes, Clavinet, Electric grand, Grand piano, Wurlitzer - w sumie 6 dostępnych w instrumencie.
Wszystkich jest 13 sztuk - inne grand piana i Rhodes - można sobie wymienić przez złącze USB.
Filtr prezencyjny - działa przy pianach - można sobie podbić odpowiednią częstotliwość.

Klawiatura półważona - spisuje się wyśmienicie - mozna sobie wyregulować czułość dynamiki :)

Ogólnie rzecz biorąć świetny instrument koncertowy do grania na "żywca" i np do studia nagraniowego --> brzmienie :)

pozdrawiam Potrek vel Paskud

I tak sie nie uda :)

Wszystkie firmy produkujące parapety produkuje też organy, przeznaczone do grania w oparciu o głośniki. I nie wiem czemu nazywać to Organy skoro z organami ma to tyle wspólnego co bocian z krawężnikiem . Moim zdaniem to że sobie do sprzętu dołoże klawiature nożną to jeszcze nie czyni z instrumentu prawdziwych organów. A gdzie miechy, traktury, wiatrownice itp ? Fakt napewno jest to dużo tańsza zabawka, ale szczerze mówiąc że całkiem inny jest nastrój mszy na której grają organy piszczałkowe, aniżeli na mszy na której grają organy głośnikowe. W życiu te instrumenty nie będą brzmiały tak jak prawdziwe rury. A jak jeszcze dobry organista to jakąś wariacje moze na koniec odstawić, z puzonem 16' w basie tak ze aż cały kościół trzęsie I właśnie tak powinno być !

I tak sie nie uda :)

Nie da sie do końca odtwożyć organ kościelnych i taka jest prawda. Nie ma to jak rura i nawet najlepsze głośniki nam tego nie zastąpią.

Skończyłem Studium Organistowskie i powiem (nie chwaląc sie) że ta sprawa nie jest mi obca.A mianowicie: koncert dyplomowy grałem na Jasnej Górze i "Toccata i fuga d-moll" brzmiały rewelacyjnie-do tego jeszcze echo w kościele no BOMBA!!! Ale organki w tym kościele tyle głosów że sie nie łapałem.
Po dyplomie graliśmy koncert organowy w kościele gdzie były elektroniczne organy(2 manuały, pełny bas i ze 40 głosów) ale to jednak nie to- czuje sie braki w brzmieniu i nie ma przyjemności z grania

Yamaha - organy

Zastanawiam się nad zakupem klawisza, który pełniłby rolę organów w kaplicy w czasie zimy (latem msze są w kościele z piszczałkami). Cena poniżej 4000 - i ma być yamaha (tak sie mi podoba) - wymyśliłem że najlepiej kupić jakąś workstation coby jeszcze można było wykorzystać instrument do zabawy w aranżacje i kompozycję (do tej pory używam psr530 + xgworks) przez resztę roku. Pytanie mam takie:

Który spośród tych: w5/7, ex5/7, s30/03 lub qs300 ma wystarczająco dobry edytor barw (a najlepiej jakby to był odpowiedni software na pc) i możliwości do tego aby poprogramować sobie odpowiednie barwy organowe i wykorzystywać je do grania w trakcie mszy. Bo zakładam że fabrycznie to tych barw będzie niewiele.

Hohner Unsere Lieblinge

Najlepsza na rynku to może ona nie jest, ale ma coś w sobie, tak jak Marinka. Oktawówka ma zamiast dwóch stroików odstrojonych o ułamek tonu stroiki różnice się o oktawę, czyli "organy", jak przy tongue blockingu. IMO ma to dużo większe możliwości niż zwykłe tremolo (można zagrać np. 4 dźwięki w zakresie dwóch oktaw (najniższy, dwa o oktawę wyższe i jeden o dwie oktawy wyższy), nie mówiąc już o możl;iwości błyskawicznego przeskakiwanie o oktawę w górę lub w dół i grania oktawami bez użycia TB (to w końcu miało być założenie tego instrumentu ).

Dzisiaj masa krytyczna

Cytat:

Jasne ale to nie bardzo na temat. Ja o urzędnikach, Ty o radnych. Radni
mogą sobie uchwalać uchwały, ale wykonawstwem zajmują się organy
administracji rządowej.



Coś ci się pomyliło. Rady mają swoich urzędników do wykonywania ich uchwał a
administracja rządowa jest od wykonywania ustaw przyjmowanych przez posłów w
sejmie. Byłoby fajnie, żebyś wiedzial przeciwko komu tak zawzięcie
demonstrujesz bo działając na oślep tylko zwiększasz podejrzenia, że nie o
załatwienie czegoś a zwykłe uprzykszanie innym życia wam chodzi. Inaczej
mówiąc nie demonstrujecie pod urzędem czy sejmem, bo nie wiecie pod którym.

Cytat:"Masowcy" to bardzo luźna a więc słabo lub prawie w ogóle nie
zorganizowana grupa. Potrzebna jest organizacja pozarządowa, która mogłaby
reprezentować rowerzystów i ludzi, którzy chcą, aby w mieście powstawały
dobrej jakości ścieżki rowerowe, rowerzyści nie jeździli w ostatni piątek
miesiąca itd.



To bzdura, od tego jest samorząd terytorialny. Wybierzcie się do rady
odpowiedniego szczebla, przy tej frekwencji to naprawdę wiele głosów nie
potrzeba i załatwiajcie swoje sprawy w sposób cywilizowany. I skuteczny, bo
do tej pory ta cała masa nic nie dała. Jesteś naiwny, jeśli sądzisz, ze
wasze demonstracje zrobią jakiekolwiek wrażenie na urzędnikach. Tylko
denerwujesz normalnych, bogu ducha winnych ludzi.

Cytat:szkoda. Jest więc pokazywanie, że się jest i to w wielkiej ilości - tzw.
Masa Krytyczna (oprócz tego, co miesiąc jest liczenie uczestników).



Rodzaj szczeniackiej zabawy i grania na nerwach normalnym ludziom. Jak się
chce coś załatwić to się szuka sojuszników a nie przeciwników.

Mac Os X z uniksowym jądrem. Było "Klęska Linuksa".

Cytat:
| Juz je wprowadzono. Nie mozesz walczyć z tego typu zapisami w
| kapitalizmie, jednocześnie będąc w zgodzie z burżuazyjnym prawem.

| Oczywiście, że możesz. Możesz pisać do swojego senatora, że ci się to
| prawo nie podoba.

Mozesz. A teraz zabawmy się w rolpleja pt. 'Senator'. Wyobraź sobie, że
jesteś kongresmenem Ernestem F. Hollingsem (D-SC), inicjatorem SSSCA. W
swojej poczcie znajdujesz:



[cut roleplay]

Przepraszam, ale odmawiam grania w tę grę, już lepiej poproszę takiego, w
którym jestem prawnikiem albo wycinają mi ważne organy wewnętrzne. :)

Poza tym co, właśnie powiedziałeś, że jakieś firmy przekupiły jakiegoś
senatora żeby uchwalił jakieś prawo. No to chyba może mi się to nie
podobać, prawda? I nie mów mi, że w takim razie nie podoba mi się
kapitalizm, bo sądzę, że może istnieć kapitalizm, w którym politycy są o
3% mniej przekupni niż są w USA, co pozwala na nieuchwalenie praw w stylu
DMCA i inne wieloliterowe skróty.

Cytat:| Działających przez reverse engineering? To nie jest taki częsty przypadek.

| A jak inaczej crackujesz gierkę jak nie przez r-e?

Na Amidze to sie robiło przez XCopy :-).



A jak gierka prosiła o zacytowanie fragmentu instrukcji w ramach copy
protection?

Cytat:PS. Datki są niewielkie, bo tylko 11.4 procent funduszy wyborczych E. F.
Hollingsa pochodziło w jawnych źródeł. Reszta jest anonimowa i możemy w
nią wstawić co chcemy - Microsoft, Apple, Majestic 12, Illuminatich,
Chińczyków, CIA, KGB, inwazję z Aldebarana, Mosad, Cigarette Smoking
Mana, bin/Ladena, tych dwulicowych satanistycznych zdrajców od BSD, co
komu fantazja dyktuje. Zainteresowanych odsyłam do linka
http://www.opensecrets.org/politicians/contrib.asp?CID=N00002423&cycl... .



Od razu wiedziałem, że to ci sataniści od BSD.

Jacek Fedoryński

"I z twarzą na wschód zrobiłem jeden krok. Skończyłem. Rozpoczynaj."

Cavaillé-Coll i Maszyna Barkera

Szanowni Koledzy i Koleżanki.

Natknąłem się na forumorganowe.com na dyskusję, która mnie dosyć mocno zaintrygowała.

Chodzi pokrótce o to, że pisujący również u nas kolega Stefan (pod moim postem jest zacytowana jego oryginalna wypowiedź) twierdzi zawzięcie tonem nie znoszącym sprzeciwu, iż dźwignia Barkera występowała w instrumentach Cavaillé-Colla tylko w manuale głównym (tzn. Grand Choeur lub Grand Orgue). Co prawda od początku byłem przekonany o błędności tego stwierdzenia mając w pamięci wrażenia dotykowe z grania m.in. w St-Sulpice. Jednak uparte obstawanie Stefana przy swoim (mimo delikatnej sugestii Organicusa, że może być w błędzie), skłoniło mnie do podjęcia próby zweryfikowania stefanowych rewelacji u kompetentnych w zakresie budownictwa organowego osób, jak również u znajomych studiujących we Francji i mających styczność z Cavaillé-Collami na co dzień. Parę osób zdążyło mi już odpowiedzieć. Na tej podstawie stwierdzam co następuje.

Twierdzenie, że u Cavaillé-Colla regułą było stosowanie dźwigni Barkera tylko do manuału głównego jest poważnym nadużyciem!!! A przytaczanie na podparcie swojej tezy organów w kościele St-Sulpice (w których jest zainstalowanych 7 maszyn Barkera!), czy kościoła St-Ouen w Rouen gdzie Barkery są zainstalowane we wszystkich manuałach oprócz pozytywu (czyli w trzech) zakrawa wręcz na kpinę. Rzeczywiście zdarzały się mniejsze instrumenty Cavaillé-Colla, w których Barker był instalowany tylko w G.O., jednak mam poważne wątpliwości, czy są one w większości (a tym bardziej miażdżącej). Barker (G.O.) z kościoła św. Klotyldy (organy Francka) został ona usunięty podczas elektryfikacji traktury i obecnie jest zaintalowany w organach kościoła Notre-Dame w Rennes. Przy okazji chciałem Stefanowi zwrócić uwagę na poprawną pisownię słowa Grand Choeur.

Serdecznie zapraszam do dyskusji w tym wątku naszych forumowych organmistrzów. A Stefana proszę, aby przed opublikowaniem niesprawdzonej informacji na przyszłość 2 razy się zastanowił.

Na misiowym forum posta tego nie będę zamieszczał, gdyż nie pisuję tam dla zasady. Myślę jednak, że ichniejsi forumowicze zapoznają się z jego treścią tutaj.

Poniżej publikuję post Stefana skopiowany z forumorganowe.com/index.php?topic=15.0 (pisownia oryginalna)

Schola w parafii nie musi denerwowac organisty

Cytat:Nikt jeszcze nie wymyślił i nie wymyśli teorii, aby to uzasadnić, że gitarą można pieśń kościelną akompaniować, ba prowadzić.
(...)
Poza tym, patrz wyżej co napisałem na temat nieprzydatności akompaniamentu gitary do pieśni.
Każdy normalny muzyk, zajmujący się trochę bardziej poważnie muzyką kościelną, wie, że gitara zwyczajnie NIE nadaje się do roli instrumentu prowadzącego pieśni.
Czy to takie trudne do zrozumienia?
(...)
..., za to chyba nie spotkałem zespołu, żeby organy piszczałkowe postawił na scenie na koncercie pop/rock i wykorzystał je do czegoś tam. Owszem, z elektronicznego źródła, nierzadko się pojawiają i będą pojawiać, ale to nie to. To nie organy, tylko elektroniczna próba naśladowania ich.

To nie teoria. To praktyka. Wierz mi, że gdy nie miałem możliwości grania na organach (parapecie organopodobnym) gdzieś w "terenie", wówczas do tego celu używałem właśnie gitary.

Tomuś, jest różnica między "nadawaniem się" a "obowiązkiem użycia". Ja dalej będę uważał, że gitara nadaje się do prowadzenia śpiewu. Warunki w kŧórych widziałbym gitarę opisałem u góry. W innych sytuacjach gitary w Liturgii nie toleruję.

Odnośnie użycia organ piszczałkowych. W wielu kościołach TEŻ nie ma organ piszczałkowych (z różnych przyczyn) jednak są zastępowane imitacjami, protezami, impotentami. Chyba nie uważasz, aby na jeden koncert budowano 50 głosowy instrument. Po ilu koncertach by się rozleciał? 10? 20? Natomiast atrapy są z powodzeniem wykorzystywane w muzyce rockowej/metalowej. Przykłady? Haggard, Antichrisis, Nightwish, Therion, Limbonic Art, Katatonia, Manowar oraz wielu wielu innych.

[ Dodano: 2008-10-23, 01:38 ]

Coś o mnie, kto mnie nie zna;)

Jeśli nie znasz Monka to coś o nim możesz się dowiedzieć!!;)!!

Nazywam Sie Karol. Mieszkam w Średnim mieście. Leży niedaleko Fromborga, a nazywa się Braniewo!
O Sobie: Cóż moge powiedzieć hmm... interesuje się muzyką, gdyż sam odtwarzam ją na organach, gdyż jestem organistą.
Organy to naprawdę świetny instrument, na którym można stworzyć świetne i ambitne kompozycje.
Radyjko jest Na Serio Bardzo SpooX;)
Podoba mi się muzyka, a tym bardziej, kiedy audycję prowadzą nasi dobrzy prowadzący.!
Zachęcam do zainteresowania się muzyką, gdyż naprawdę uspokaja.
Pozdrowienia Oczywiście dla Braniewa! i Dla Wszystkich Prowadzących!:D

Alvard Prosił nżebym napisał o naszym chórze hmm.
Zazwyczaj Odgrywamy Pieśni na Organkach;]
Śpiewamy pieśni bardziej kościelne, lecz lubimy także muzykę klasyczną (oczywiście bez śpiewu) nieraz pogramy sobie..;p
Muzyka Pana Rubika Jest Również bardzo dobra i kiedy znajdziemy utwór pasujący dla nas to również możemy spróbowac go zagrac-:)
Co Do śpiewu możemy zaśpiewać wszystko;) Aczkolwiek co nam się spodoba czy też podoba. Nasz chór został stworzony tylko i wyłącznie do grania i śpiewania muzyki kościelnej, gdyż ktoś w kościele musi śpiewać;). Po za kościołem, kiedy wszyscy jesteśmy zgrani, choc wątpie w to bo dziewczyny wyjechały na wakacje, to próbujemy coś zagrać normalnego w stylu muzki klasycznej(to bardziej moja przyjaciółka) ja również próbuje ależ wiem, że mało jest ludzi, takich których muzyka klasyczna by pobudzała do wsłuchania się w treść melodyjną. Ja Natomiast Po Za Wolnym Czasem Nieraz Gram Piosenki Współczesne. Niesamowity jest dla mnie zespół P. Rubika i nie kiedy próbuje coś odtworzyć z jego nut.(Kiedy je znajde na necie;D)
Myślę, że dużo o mnie już wiecie.
Na Sam Koniec Serdecznie Pozdrawiam Słuchaczy Oraz Prowadzących

Granie na ulicy?

takwłąsnie chciałbym sie dowiedziec jak wyglada sprawa grania sobie na ulicach miast na cyprze? czy spotykaliscie sie z takimi ludzmi? co na to policija i inne organy wykonawcze? prosze o wszelakie informacje ...pozdrawiam

Na czym poraficie gra

Kocham organy i mam nadziję, że mnie Pan powoła do organistowania grania jako organistka dla Jego chwały

Pozdrowionka dla wszystkich organistów, organistek i wszystkich którzy pragną Bogu w ten sposób służyć

Nowe organy, plusy i minusy różnych traktur oraz dyspozycje

11-stoletnie ,nowe czy stare? Niedługo postaram się zdobyć opis i dyspozycje tego instrumentu.

http://www.budy.przemysl....ka/historia.htm

http://www.budy.przemysl....a/kw_organy.htm

[ Dodano: 2004-11-02, 03:42 ]
Cytat:Czy Twoje organy mają możliwość kalikowania siłą ludzką??? Jeśli tak, to poprzez wymianę traktury na elektryczną pozbędziesz się możliwości grania na instrumencie podczas nieobecności napięcia sieci zasilającej kościół. Dlaczego? Bo traktura zasilana będzie z sieci poprzez transformator 230/12V lub 230/24V i prostownik. Te dwa współpracujące urządzenia nie mają zdolności wytwórczych energii elektrycznej.
Zatem przy pneumatyku, gdy nie ma prądu, prosisz kogoś o kalikowanie i grasz, a w elektryku prosisz zakład energetyczny o przywrócenie zasilania.



Jeszcze kilkanaście lat wcześniej niejako obowiązkiem i wymogiem przy trakrurze elektro-pneumatycznej był miech z kalikowaniem i akumulatory do zasilania (w przypadku braku prądu). Dzisiaj dość często spotyka się w organach takowe , które od lat są nie wymieniane i konserwowane , w związku z czym odchodzi się od tych praktyk z kalikowaniem i aku. w trakturach elektrycznych. W mojej rodzimej parafi jest instrunent 36 głosowy wyposażony właśnie w takie elementy (jadnak w sytuacji kalikowania można grać tylko na M I i PED). W dzisiejszych czasach z pradem niema problemów jak kiedyś a jeśli już go braknie to i tak nie działa oświetlenie i mikrofony więc w takiej sytuacji bez organów też można odprawić ale jak się ktoś uprze to może grać na I M i PED. No i jeszcze na chórze stoi całkiem spora i sprawna fischarmonia ,której wystarczy siła ludzka. A co do zakładów energetycznych to raczej nie trzeba ich dzisiaj prosić o prąd.

[ Dodano: 2004-12-08, 15:27 ]

Dewastacja organów - działalnosc pewnego "organmistrza&

Ludziska, nie przesadzajcie....

Chcecie (co poniektórzy) sankcjonowac wstawianie RURY OD KIBLA do organów?? Nawet, jeśli to niewidoczne dla wszystkich, nawet dla grającego w chwili grania, to jest to skandaliczne. Jak powiedzieli koledzy organmistrzowie Krzysiu D. i Tomek Sz. - organmistrzostwo przez całe wieki było SZTUKĄ. I niech takową pozostanie!!!

W tym miejscu pragnę przeprosic wyżej wymienionych organmistrzów, jeśli poczuli się urażeni moją niedawną wypowiedzią, w której sugerowałem że wszyscy polscy organmistrzowie mogą zagranicznym co najwyżej "buty czyścic" (koniec cytatu).

Napisałem to pod wpływem stanu wykończenia instrumentów, które dane mi było obserwowac, nie tylko organy u Pawła A. w Mysłowicach.... Choc tam miałem fajne porównanie: u mnie w Leśnicy składano 50-letniego Fuehrer'a z Niemiec, tam pewna polska firma (wiadomo która ale nie piszę, bo dziady jeszcze mnie do sądu pozwą za zniesławienie, choc to prawda) stawiała NOWWE organy. W moich, 50-letnich były: kanał drewniany, klawisze drewniane (diatoniczne z palisandru, chromatyczne z jakiegoś białego drewna, z dębu najprawdopodobniej), manubria drewniane, pięknie wykonane, a opisy nad nimi to piękna snycerka i czcionki gotyckie.... W Mysłowicach w nowych organach Firmy C***a były: zamiast kanału - RURA OD KIBLA, klawisze PLASTIKOWE, manubria hmmm... naklejki na manubriach (zapomnijcie o jakichś porcelanowych tabliczkach, w życiu!!), itd. itp. Tych porównań możnaby ciągnąc więcej, opisałem tylko kilka najbardziej rzucacjących się w oczy.....

I między innymi pod wpływem tego, co wtedy zobaczyłem w nowych, drogich jak fix organach, stwierdziłem, że polskie firmy robiące nowe organy są do bani i że w życiu żandemu proboszczowi ani biskupowi bym nie polecił żadnej polskiej firmy do robienia NOWYCH organów. Co innego remonty itp.

Ale jeśli ktoś z polskich organmistrzów mnie przekona, że zrobi np. 15-20 głosowe NOWE organy porządnie, zwracam honor.... I przywożę mu skrzynkę Pilsnera z Czech też. Nawet dwie.

P.

Kogo uważacie za najlepszego obecnie organmistrza w Polsce?

Szanowny kolego Jarosławie!!

Ja, w przeciwnieństwie do ciebie, uważam że i bez egzaminu maturalnego można być choć dobrym/dostatecznym organistą. Za rok bedę zdawał maturę, jak się oczywiście wszystko dobrze ułoży i będe na IV roku w ISO. Uważam, że im się wczesniej tę szkołę skończy, tym wcześniej zdobędzie się pewne umiejętności i do tego dochodzi znana maksyma, że młodzi się lepiej uczą niż starsi.
Zauważ że organy są już szkołach muzycznych II st. Jęzeli sobie policzysz do dojdziej do wniosku że dzieci/młodzież już w wieku 13-14 lat może się uczyć gry na organach w państrwowej szkole. Więc nie wiem o co ci chodzi z egzaminem maturalnym.
Dodam że w takich szkołach organistowskich zdarzają się ludzie z tytułem doktorów, są na 3-4 roku i niestety daleko im do organisty choćby nawet na dzień powszedni. Ale są tam też ludzie, którzy mając 18 lat, będąc (skończąc już) w II kl. LO i na III roku ISO podejmują się grania niedzielnego i na pogrzebach. Dodam, że ludzie jakoś nie narzekają, wręcz przeciwnie.
Koncząc post stwierdzam, że gdzie jak gdzie, ale w naszym kraju nie zawsze liczy się papierek (np. świadecto maturalne, które nie ima się w żaden sposób z byciem organistą), lecz UMIEJĘTNOŚCI. Oczywiście nie mówię że nie należy się kształcić, wręcz przeciwnie, zachęcam do doskonalenia swoich umiejętności.

BTW.
A co by było, gdybyś Ty, Jarku jeszcze nie miał możliwości zdania (wczesny wiek, lub zawodówka) albo już nie zdał matury, a chciał się nauczyć gry na organach?? Kupa - drzwi byłyby zamknięte. Oczywiście dziecka 12 letniego i dziadka 65 leniego nie przyjmą, bo nie ma sensu. Ale inne osoby - dlaczego nie.

to tyle. Czekam na odpowiedź. Pzdr. i zapraszam do odwiedzin w lipcu, w k-le MB Zwycięskiej w W-wie-Nowym Rembertowie.